Sport.pl

"Wiśnia" na niesmacznym torcie Lechii w Gliwicach. Gdańszczanie wygrali z Piastem

W trzecim meczu nowego sezonu ekstraklasy Lechia Gdańsk odniosła drugie zwycięstwo. W Gliwicach pokonała Piasta 3:1, a ojcem zwycięstwa był Piotr Wiśniewski, który strzelił dla gdańszczan dwa gole i był zdecydowanie najlepszym piłkarzem biało-zielonych.


Dla Lechii mecz z Piastem był drugim w tym sezonie spotkaniem wyjazdowym. W pierwszym na inaugurację rozgrywek gdańszczanie grali z Jagiellonią i choć trener biało-zielonych Joaquim Machado obiecywał, że jego piłkarze w Gliwicach zaprezentują się znacznie lepiej niż przeciwko drużynie Michała Probierza, to ich sposób gry w pierwszej połowie bardzo przypominał ten z Białegostoku. Słabo grał Stojan Vranjes, wręcz beznadziejnie Bartłomiej Pawłowski, niedokładnie Nikola Leković i bezproduktywnie Zaur Sadajew. Na szczęście Lechia, podobnie jak w pierwszym spotkaniu miała w swoim składzie kreatywnego Wiśniewskiego, który wraz z Maciejem Makuszewskim i często podłączającym się do akcji ofensywnych prawym obrońcą Marcinem Pietrowskim starali się stworzyć zagrożenie pod bramką Piasta. I na szczęście miała też korzystniejszy wynik niż w Białymstoku, bo gliwiczanie w ataku nie byli w stanie pokazać absolutnie nic konstruktywnego.

Przez pierwszych 20 minut z poczynań lechistów niewiele wynikało, bo w ich grze brakowało przede wszystkim płynności. Biało-zieloni mieli problemy z utrzymaniem się przy piłce na połowie Piasta, nie mówiąc już o wymianie więcej niż dwóch podań.

Jednak w 20. minucie wystarczyło jedno dokładne długie podanie od Rafała Janickiego do Piotra Wiśniewskiego, by Lechia wyszła na prowadzenie. Kapitan gdańszczan spod własnej bramki świetnie wypatrzył ofensywnego pomocnika Lechii i podał mu piłkę na dobrych 40 metrów. Wiśniewski doskoczył do niej i z łatwością mijając Jana Polaka wbiegł w pole karne, po czym sprytnym strzałem z bliska zdołał pokonać mało zdecydowanego w swojej interwencji Alberto Cifuentesa.

Podopieczni Machado długo swoim prowadzeniem się nie nacieszyli, bo już dwie minuty później było 1:1. Adrian Klepczyński ograł na skrzydle Lekovicia i dośrodkował piłkę wprost na głowę niepilnowanego przez Tiago Valente Rubena Jurado. Hiszpanowi nie pozostało więc nic innego, jak głową strzelić gola dla Piasta.

Strata prowadzenia i bramki kompletnie zbiła lechistów z pantałyku. Gdańszczanie do końcowego gwizdka sędziego w pierwszej połowie nie stworzyli sobie ani jednej groźnej sytuacji. Co więcej w doliczonym czasie gry mogli stracić drugiego gola, kiedy po błędzie Pietrowskiego z ostrego kąta na bramkę Dariusza Treli strzelał Gerard Badia, bramkarz Lechii zdołał jednak odbić piłkę.

Z marazmu, jaki dopadł lechistów nie wyrwała nawet przerwa oraz zmiana Pawłowskiego na Piotra Grzelczaka, bo początek drugiej części meczu to zdecydowana dominacja gliwiczan, którzy zepchnęli Lechię do głębokiej defensywy.

W 53. minucie pobudkę zarządził jednak Wiśniewski, który ponownie wykorzystał słabość bramkarza Piasta. "Wiśnia" dośrodkował z ok. 30 metrów z rzutu wolnego, a niedotknięta przez żadnego z piłkarzy w polu karnym piłka odbiła się od murawy i wpadła do siatki, mijając spóźnionego Cifuentesa.

Pomni doświadczeń z pierwszej części gry gdańszczanie tym razem nie dali wydrzeć sobie inicjatywy i w następnych minutach dążyli do podwyższenia prowadzenia. W 62. minucie bliski zdobycia swojej pierwszej bramki w tym sezonie był Sadajew, ale po dośrodkowaniu Vranjesa z rzutu wolnego z bliska główkował nad bramką.

W 65. minucie ci sami piłkarze dali jednak trzeciego gola Lechii. Czeczen po świetnym podaniu od Wiśniewskiego i lekkim kontakcie z Piotrem Brożkiem upadł w polu karnym i wywalczył dla drużyny "jedenastkę", a dzieło zwieńczył Bośniak, pewnie wykorzystując stały fragment gry.

Dwubramkowa przewaga w końcu umożliwiała lechistom grę z większą dozą boiskowego luzu, co od razu przełożyło się na kolejne sytuacje pod bramką Piasta. Próbowali i Wiśniewski z dystansu, i Vranjes z bliska oraz Makuszewski nogą i głową, ale gdańszczanom kolejnych goli nie udało się już zdobyć.

W końcówce meczu gdańszczanie mogli stracić gola, bo piłkarze Piasta od 85. minuty grali z przewagą zawodnika, po tym jak drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Makuszewski. Lechia miała jednak w bramce dobrze dysponowanego Trelę, który minutę później w świetnym stylu obronił strzał Wojciecha Kędziory, a w doliczonym czasie gry z pomocą przyszła jej poprzeczką, w którą trafił Jurado.

MICHAŁ GLOBISZ STRACIŁ WZROK. PRZEDE MNĄ NAJWAŻNIEJSZY MECZ. NIE WIEM, CZY GO WYGRAM


Więcej o:
Komentarze (1)
"Wiśnia" na niesmacznym torcie Lechii w Gliwicach. Gdańszczanie wygrali z Piastem
Zaloguj się
  • palewpiecu

    Oceniono 14 razy -10

    panie prezes, trener do niczego,ale nawet gdyby tu był najlepszy trener na tym świecie, to i tak, myślę sobie, nie ma szans niczego zrobić z tymi, pożalsięboże, "zawodnikami". tragedia!!!!!!!!!!!!!! o możliwości zakupu biletu na to,boże mój ty, widowisko nie wspomnę. chciałem pójść ale nie mogłem bo.... czysta amatorka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX