Marcin Pietrowski: Zawsze można na coś narzekać, ale najważniejsze są punkty

Wychowanek Lechii Marcin Pietrowski ma póki co pewne miejsce na prawej stronie defensywy i w niedzielnym meczu z Lechem Poznań po raz kolejny powinien znaleźć się w pierwszym składzie. - To będzie pierwszy moment, kiedy przekonamy się, na co tak naprawdę nas stać. Postawimy się Lechowi bardzo mocno - mówi piłkarz. Początek meczu na PGE Arenie o godz. 15.30.


Pietrowski uważa, że zespół dobrze zaczął sezon (siedem punktów w trzech meczach), choć większość obserwatorów narzeka na styl gry drużyny.

- Zawsze jest na co narzekać - jak nie ma wyników, to właśnie na brak wyników, a jak te wyniki są, to można sobie ponarzekać na styl - mówi Pietrowski w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. - Ja jednak w ciemno biorę to, co jest, i mam nadzieję, że w dalszym ciągu będziemy tak skuteczni. Styl nie ma wielkiego znaczenia, za kilka tygodni nikt nie będzie pamiętał, czy graliśmy ładnie czy brzydko, spojrzy tylko w tabelę i sprawdzi, ile mamy punktów. Ciężko pracujemy nad tym, żeby zbudować kolektyw, żeby ta drużyna scaliła się w stu procentach, ale widać w pewnych elementach, że jeszcze nam czegoś brakuje. Jest jednak sporo pozytywów, jednym z nich jest na pewno trochę większa jakość w grze ofensywnej. Stwarzamy sobie dosyć dużo sytuacji, czasami właściwie z niczego, a wcześniej musieliśmy się naprawdę namęczyć, żeby zagrozić bramce rywala. Teraz przychodzi nam to łatwiej. Jeśli dołożymy jeszcze lepszą organizację gry, będziemy naprawdę mocni - nie ma wątpliwości Pietrowski.

W pierwszych meczach piłkarzom Lechii nie dało się uniknąć błędów w defensywie.

- Zgadzam się, że błędy są, ale za grę obronną odpowiada cały zespół. Myślę, że kosztem fajnej, odważnej gry ofensywnej trochę cierpi organizacja defensywy i nad tym też musimy popracować - tłumaczy "Jedi".

O miejsce na prawej obronie teoretycznie rywalizuje on z Mateuszem Możdżeniem, ale ten, wchodząc z ławki, do tej pory zajmuje miejsce w środku pola. Czy czuje się zatem pewniakiem?

- Broń Boże! Rywalizacja cały czas jest, ale to tylko pozytywnie wpływa na zespół, to jeszcze nikomu nie zaszkodziło. U nas naprawdę w każdej minucie treningu trzeba dawać z siebie wszystko - podkreśla Pietrowski.

Teraz Lechię czeka mecz z Lechem, który znajduje się w dużym dołku, ale wciąż jest jednym z kandydatów do tytułu mistrza Polski.

- To będzie pierwszy moment, w którym przekonamy się, na co nas tak naprawdę stać. Chcemy się postawić bardzo mocno, choć w pamięci mamy przedsezonowy sparing, w którym Lech mocno nas zdominował [poznaniacy wygrali 3:0]. Z drugiej strony pamiętamy też mecz z grupy mistrzowskiej poprzedniego sezonu, kiedy to my byliśmy dużo lepsi [Lechia po świetnym meczu wygrała 2:1 - red.]. Teraz na PGE Arenę ma przyjść sporo kibiców, to na pewno będzie nasz ogromny atut i będziemy chcieli go wykorzystać.

JAK ONI PIĘKNIE PODAJĄ! TOP 11 ASYST PIŁKARZY LECHII W EKSTRAKLASIE