Łukasz Trałka: Lechia w pierwszej połowie wcale nie zagrała dobrze

- Cała liga wie, jak nerwowo reaguje Sadajew, dlatego jeśli jest okazja, żeby go sprowokować, to trzeba to robić - mówił po meczu z Lechią pomocnik Lecha Łukasz Trałka. To po faulu na nim czerwoną kartkę zobaczył napastnik biało-zielonych Zaur Sadajew.


Do momentu tego zdarzenia Lechia prowadziła 1:0 i kontrolowała przebieg meczu. W 45. minucie Sadajew brutalnie sfaulował Trałkę i wyleciał z boiska. Czy według samego poszkodowanego zasłużenie?

- Szczerze mówiąc, trudno mi powiedzieć. Zaatakował mnie wyprostowaną nogą, dostałem dosyć mocno, ale czy to się kwalifikowało na tak surową karę? W tym sezonie za podobne wejścia były już chyba ze dwie czerwone kartki, więc w sumie decyzja sędziego chyba była słuszna - zaznaczył Trałka i przyznał, że prowokowanie Sadajewa to element taktyki zespołów, które grają przeciwko Lechii.

- Wszyscy w lidze wiedzą, jaki to zawodnik i że na niektóre sytuacje boiskowe reaguje bardzo nerwowo. Jeśli jest jakaś okazja, żeby go sprowokować, trzeba to robić - nie ukrywa pomocnik Lecha.

Poznaniacy w pierwszej połowie grali bardzo słabo, zostali zdominowani przez Lechię. Czy to jeszcze skutki "gongu", jaki zespół przyjął w czwartek, odpadając z Ligi Europejskiej z półamatorami z Islandii, czy raczej zasługa dobrej gry gospodarzy?

- Lechia wcale nie zagrała dobrze. Nie miała dużo sytuacji do zdobycia gola, ten karny też był z niczego. Pierwsza połowa była bez historii z obu stron, a druga już zdecydowanie dla nas, no ale to wiązało się z czerwoną kartką - podkreślił Trałka.

Kibice Lecha, którzy w trakcie meczu praktycznie nie dopingowali swojego zespołu, mimo zwycięstwa pożegnali piłkarzy gwizdami.

- Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że jednym meczem nie odzyskamy zaufania kibiców. Tylko przez zaangażowanie na boisku i dobre wyniki możemy naprawić nasze relacje - podsumował Trałka.

FUTBOLOWE JAJA, CZYLI NAJDZIWNIEJSZE GOLE LECHII. ZOBACZ, JAK TO WPADŁO