Sport.pl

Radosław Gilewicz: Lechia nie zachwyca, ale to dla mnie żadne zaskoczenie. Trochę współczuję Machado

- Kiedyś przerabiałem podobną sytuację na własnej skórze w Austrii Wiedeń. Między sezonami do zespołu przyszło kilkunastu nowych zawodników, i to jakościowo dużo lepszych niż teraz do Lechii. Zanim zespół odpalił, minęło kilka dobrych miesięcy - mówi były reprezentant Polski, ekspert nc+ oraz Eurosportu Radosław Gilewicz.


Tomasz Osowski: Lechia miała być jedną z rewelacji rozgrywek, tymczasem na razie - delikatnie mówiąc - nie zachwyca. Jest to dla pana zaskoczenie?

Radosław Gilewicz: Żadne. Na papierze może to wszystko ładnie wygląda, ale trzeba na sytuację Lechii spojrzeć realnie. Nie da się zbudować z dnia na dzień dobrze rozumiejącego się zespołu przy tak wielu nowych zawodnikach, nawet jeśli ich jakość jest wysoka. A przecież nie wszyscy nowi piłkarze Lechii tą najwyższą jakość prezentują. Drużyna potrzebuje w takiej sytuacji dużo czasu, co sam kiedyś przerabiałem na własnej skórze jako zawodnik Austrii Wiedeń. Między sezonami do drużyny przyszło kilkunastu nowych zawodników, i to dużo lepszych niż teraz do Lechii. W kadrze było m.in. 16 reprezentantów swoich krajów! Zanim odpaliliśmy, minęło kilka dobrych miesięcy. Nie ma możliwości, aby w Lechii było inaczej, tym bardziej że zespół jest przecież cały czas w budowie, co chwila słyszymy o kolejnych nowych zawodnikach. Według mnie potrzeba pół roku, żeby rzetelnie ocenić siłę zespołu i czy w tym składzie ma on szanse na walkę w czołówce ligi. W tej chwili trzeba się skupić na tym, żeby tracić jak najmniej punktów i trzymać się w górnej połówce. A w tym czasie drużyna musi się zgrywać i wypracowywać swój własny styl, którego w tej chwili nie ma, bo mieć nie może.

Zespół na razie bazuje na indywidualnych umiejętnościach poszczególnych zawodników.

- Również zwróciłem na to uwagę. Momentami można zauważyć zalążki jakichś wypracowanych schematów, ale jako całość ta gra na razie się nie klei. Mam wrażenie, że ci wszyscy zawodnicy dopiero się poznają, uczą nawzajem. Poza tym przy tylu obcokrajowcach dużym problemem jest utrudniona komunikacja - zarówno między samymi zawodnikami, jak i między zawodnikami i trenerem. To też jest do przeskoczenia, ale tu znów wracamy do meritum - na wszystko potrzeba czasu.

Pytanie, czy z tym wszystkim poradzi sobie trener Joaquim Machado, który na razie nie zbiera dobrych opinii, a większość kibiców Lechii najchętniej już by go zwolniła.

- To u nas charakterystyczne, że jak nie idzie zespołowi, to najlepiej zmienić szkoleniowca. To zawsze najłatwiejsze. Trzeba jednak spojrzeć na okoliczności. Szczerze mówiąc, na swój sposób współczuję trenerowi Machado, bo pracuje w wyjątkowo trudnych warunkach. Do zespołu co chwilę dochodzą nowi zawodnicy, którzy od razu chcą grać, a wszystkich na boisku pomieścić się nie da. Wiadomo, że nie na wszystkie transfery szkoleniowiec Lechii ma wpływ, ale to on musi to potem wszystko posklejać. W zespole pewnie tworzą się już jakieś grupki, część jest niezadowolona, że nie gra lub gra za mało. Pytanie, czy Machado panuje nad tym, co dzieje się w szatni? Jednak na pewno jest za szybko, aby oceniać, czy da sobie radę, czy jest na tyle dobrym fachowcem, żeby jakoś to wszystko ogarnąć. W tej chwili byłbym ostrożny w ferowaniu wyroków.

W ostatnim czasie do Lechii dołączyło trzech piłkarzy z klubów niemieckich - Filip Malbasić, Antonio-Mirko Colak oraz Tobias Weis (ten ostatni nie jest jeszcze oficjalnie potwierdzony). Jako znawca rynku niemieckiego co może pan powiedzieć o tych zawodnikach?

- Malbasicia i Colaka kompletnie nie znam, nie kojarzę żadnego z nich. Jeśli chodzi o Weisa to swego czasu wyglądał w Hoffenheim bardzo dobrze, był to taki solidny rzemieślnik. Biorąc pod uwagę różnicę poziomów między Bundesligą i polską ekstraklasą, powinien być dla Lechii wzmocnieniem. Jednak cudów od niego nie oczekujmy, nie stanie się nagle jednym z szefów zespołu, który będzie ciągnął grę. Myślę jednak, że powinien od razu wskoczyć do składu, bo tacy zawodnicy nie przyjeżdżają do zespołu polskiej ligi, żeby zwiększyć konkurencję, ale żeby grać. Jakieś znaki zapytania wokół jego osoby na pewno są, w końcu cały poprzedni sezon praktycznie miał stracony. Myślę jednak, że na początek dostanie duży kredyt zaufania.

FUTBOLOWE JAJA, CZYLI NAJDZIWNIEJSZE GOLE LECHII. ZOBACZ, JAK TO WPADŁO


Więcej o:
Komentarze (1)
Radosław Gilewicz: Lechia nie zachwyca, ale to dla mnie żadne zaskoczenie. Trochę współczuję Machado
Zaloguj się
  • bruna5

    Oceniono 11 razy 9

    Moim zdaniem problem leży gdzie indziej. Po prostu, kupiono mocno przereklamowanych zawodników. W polskiej piłkarskiej bidzie, wystarczy kilka razy prosto kopnąć piłkę, a za chwilę jest się namaszczanym na wschodzącą gwiazdę futbolu. Co w piłce seniorskiej osiągnął Borysiuk, Możdżeń lub Łukasik, że wymaga się od nich gry mającej dać majstra w ekstraklasie?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX