Czy Lechia będzie miała lidera? I kto nim może zostać?

Po przegranym 1:3 meczu z Wisłą Kraków piłkarz Lechii Mateusz Możdżeń podkreślał, że w zespole brakuje lidera. Człowieka, który w trudnym momencie wstrząsnąłby drużyną, krzyknął i postawił wszystkich do pionu. Czy Lechia doczeka się w najbliższym czasie przywódcy i kto mógłby nim zostać?


Tzw. lider zespołu - choć to stwierdzenie mocno wyświechtane i może czasami nadużywane - potrzebny jest w każdej drużynie. Czasami tych wiodących piłkarzy jest więcej, najważniejsze jednak, żeby w ogóle takowi byli.

W Lechii sytuacja jest bardzo specyficzna. Od początku roku do zespołu dołączyło aż 25 zawodników (czterech z nich zdążyło już odejść), tylko w tym okienku transferowym 19! Kolejnych kilkunastu pożegnało się z klubem. W tej sytuacji naturalnych liderów w pierwszej kolejności powinno się szukać wśród tej malutkiej grupki zawodników, którzy są w drużynie od dłuższego czasu. W gdańskim zespole takich piłkarzy jest dosłownie kilku - Rafał Janicki, Mateusz Bąk, Piotr Wiśniewski, Marcin Pietrowski i Piotr Grzelczak.

Pierwszy z nich został kapitanem zespołu, ale jak sam mówi dopiero uczy się nowej roli i póki co trudno nazwać go przywódcą drużyny. Janicki mówiąc o ludziach "trzymających" szatnię wskazuje raczej na Bąka oraz Wiśniewskiego i oni rzeczywiście taką rolę wypełniają. Tyle tylko, że ze względu na kontuzje obaj ci piłkarze w tym sezonie grali do tej pory niewiele (Bąk w ogóle).

Kto zatem mógłby zostać boiskowym liderem? Z racji pozycji na boisku, ale także piłkarskiej klasy i, mimo młodego wieku, sporego już doświadczenia, narzuca się nazwisko Ariela Borysiuka. Były zawodnik Kaiserslautern ze wszystkich nowych zawodników chyba najlepiej wszedł w sezon i szybko stał się centralną postacią zespołu, jego mózgiem. Charyzmy też raczej mu nie brakuje. Co na to sam zainteresowany?

- Uważam, że każdy zawodnik powinien poczuwać się do bycia liderem. Wszyscy musimy sobie pomagać, rozmawiać ze sobą, jak nie idzie to krzyknąć. Jeśli chodzi o wspomniany przez Mateusza Możdżenia mecz z Wisłą, to wówczas nie szło praktycznie nikomu, także mi. Ciężko krzyczeć na innych, wymagać czegoś od kolegów, skoro samemu gra się tzw. piach. Nie uciekam od tej roli, ale jestem w Lechii dopiero dwa miesiące, trudno z miejsca stać się liderem zespołu. Wierzę, że dalej będę grał w pierwszym składzie, że tego miejsca nie stracę. Wówczas moja pewność siebie będzie rosła i wtedy, mam nadzieje, będę jeszcze bardziej pomagał chłopakom. Także z racji pozycji na boisku, jestem przecież w centrum uwagi, w środku pola i ta komunikacja z pozostałymi zawodnikami jest ułatwiona. Myślę, że powoli nabieramy wzajemnego zaufania między sobą, w szatni pewne rzeczy się docierają i krystalizują, ale nie można stwierdzić, że jedna konkretna osoba jest liderem. Ta rola powinna rozłożyć się na kilku chłopaków - podkreśla Borysiuk.

Z kolei Bartłomiej Pawłowski uważa, że przy tylu nowych twarzach niemożliwe jest aby lider zespołu wyłonił się już teraz.

- Zespół dopiero się krystalizuje, pewne zachowania, pewne relacje między zawodnikami wyjdą dopiero w trakcie sezonu. W naszym zespole są ludzie, którzy w zasadzie w ogóle się nie znają, na dodatek niemal w każdym spotkaniu do składu wskakują nowi zawodnicy. W takiej sytuacji ciężko wymagać, żeby od razu wszystko zaiskrzyło, żeby jeden drugiego ciągnął do przodu, skoro wcześniej nie zamienił z nim nawet słowa. Problemem jest przede wszystkim bariera językowa, co było bardzo widoczne w pierwszej połowie meczu z Zawiszą [w pierwszym składzie znalazło się trzech obcokrajowców, którzy dołączyli do zespołu kilka dni wcześniej]. Na to wszystko potrzeba czasu - zaznacza Pawłowski.

Oprócz wspomnianych Bąka, Wiśniewskiego czy Borysiuka cechy lidera wykazuje też np. Maciej Makuszewski, który potrafi poderwać zespół do walki, ma też dobry kontakt z kibicami. I chyba właśnie ta czwórka w najbliższym czasie będzie miała największy wpływ na tzw. team spirit - zarówno w szatni, jak i na boisku.

HANZA CUP

Przyjdź 5 września na mecz towarzyski Lechia Gdańsk - Hamburger SV w ramach turnieju Hanza Cup. Bilety do zdobycia na stronie ebilet.pl.

FUTBOLOWE JAJA, CZYLI NAJDZIWNIEJSZE GOLE LECHII. ZOBACZ, JAK TO WPADŁO