Sport.pl

Bartłomiej Pawłowski: Nie wymagajmy od Colaka, żeby od razu był zbawcą zespołu

Bartłomiej Pawłowski od początku sezonu grał już na trzech pozycjach, ale nie uważa, że jest w Lechii ofensywnym ?zapchajdziurą?. - Kiedy były problemy na poszczególnych pozycjach, trener ufał moim umiejętnościom, więc traktuję to raczej jako nobilitację i wyróżnienie - mówi piłkarz biało-zielonych. W niedzielnym meczu z Ruchem (PGE Arena, godz. 15.30) Pawłowski powinien zagrać na lewym skrzydle.


Zawodnik pozyskany z Widzewa w obecnym sezonie wychodził w pierwszym składzie Lechii pięć razy i zdążył w tym czasie zaliczyć aż trzy pozycje - lewoskrzydłowy, ofensywny pomocnik oraz napastnik. Jednak nie czuje z tego powodu dyskomfortu.

- Nie uważam, żebym był zapchajdziurą, ja to widzę inaczej. Kiedy były kłopoty, trener ufał moim umiejętnościom i wybierając między mną a zawodnikiem, który na tej pozycji występuje na co dzień, stawiał na mnie. To była dla mnie jakaś nobilitacja i wyróżnienie, dlatego nie mam z tym żadnego problemu - mówi Pawłowski w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Jednak mimo takiego zaufania trenera były piłkarz Malagi jak do tej pory nie zaczął wypełniać statystycznych rubryk. Póki co nie ma ani gola, ani asysty.

- Powiem szczerze, że chciałbym w końcu zapunktować. Dla zawodników ofensywnych statystyki goli i asyst to bardzo ważna sprawa, no ale z tego powodu na pewno nie zacznę nagle grać pod siebie i przedkładać własne ambicje nad dobro zespołu. Nie na tym rzecz polega. Najważniejsze, że dochodzę do sytuacji bramkowych, miejmy nadzieję, że to w końcu zaprocentuje - podkreśla zawodnik Lechii.

Być może już w niedzielnym meczu z Ruchem, tym bardziej że w drugiej połowie spotkania w Bydgoszczy gra ofensywna zespołu wyglądała nieźle. Duży wpływ mieli na to Danijel Aleksić oraz nowy piłkarz Lechii Antonio Colak.

- Rzeczywiście, nowe ustawienie ofensywne przyniosło w drugiej połowie meczu z Zawiszą dobre efekty, ale w gestii trenera pozostaje, czy podobnie grać będziemy w kolejnych meczach - zaznacza Pawłowski. - A co do Colaka, to przede wszystkich chciałbym zwrócić uwagę, aby nie oczekiwać od niego, że z miejsca stanie się zbawcą zespołu. Dajmy mu czas i spokój. Udowodnił, że ma umiejętności, a przede wszystkim zaangażowanie, czego w kilku poprzednich spotkaniach nam brakowało. Widać to było choćby przy tej strzelonej bramce. Najpierw powalczył o piłkę, potem się przepchnął, uwolnił od obrońcy, przebiegł dobre 40 m i zakończył akcję celnym strzałem. I to w obecnej sytuacji może być w naszym zespole sprawa kluczowa. Potrzebujemy zawodników, którzy będą dawali od siebie więcej serducha, a do tego dołożą cegiełkę umiejętności. Póki ta nasza gra z oczywistych względów nie jest poukładana, powinniśmy podążać tym tropem - uważa piłkarz Lechii.

Czy według niego zespół po 1 września i zamknięciu okna transferowego ustabilizuje się i zacznie grać lepiej?

- Te wszystkie ruchy były wykonywane z myślą o korzyści dla zespołu, czy tak będzie w rzeczywistości, zobaczymy. Jednak jeżeli ma jeszcze dołączyć do nas piłkarz lub piłkarze, którzy wniosą do zespołu jakość, to jestem jak najbardziej za, choćby 1 września. Byle służyło to dobru zespołu - podsumowuje Pawłowski.

HANZA CUP

Przyjdź 5 września na mecz towarzyski Lechia Gdańsk - Hamburger SV w ramach turnieju Hanza Cup. Bilety do zdobycia na stronie ebilet.pl.

FUTBOLOWE JAJA, CZYLI NAJDZIWNIEJSZE GOLE LECHII. ZOBACZ, JAK TO WPADŁO


Więcej o:
Komentarze (2)
Bartłomiej Pawłowski: Nie wymagajmy od Colaka, żeby od razu był zbawcą zespołu
Zaloguj się
  • emil98765

    Oceniono 7 razy 7

    Ja oczekiwał mimo wszystko większej jakości

  • peulson

    Oceniono 10 razy -8

    Ty Pawłowski zacznij w końcu coś grac, bo na razie niczym się nie wyrozniasz, a przypominam ci ze chcesz być wielka ??. Do boju Lechia Gdańsk.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX