Sport.pl

Oceny piłkarzy Lechii za mecz z Ruchem. Świetni napastnicy, fatalni obrońcy

W zremisowanym 3:3 meczu z Ruchem Chorzów na największe słowa uznania zasłużył w zespole Lechii duet napastników - Antonio Colak oraz Kevin Friesenbichler. Za to słabiutko spisali się wszyscy bez wyjątku obrońcy. Oceny trojmiasto.sport.pl w skali 1-6.


Dariusz Trela (3). Przy puszczonych bramkach nie miał raczej nic do powiedzenia. Dwukrotnie ratował go słupek, ale w jednej z tych sytuacji - przy strzale Kuświka - bramkarz Lechii musnął piłkę. Gdyby nie ta interwencja, mógł paść gol.

Mateusz Możdżeń (2,5). To nie był jego dobry mecz, ale warto podkreślić, że prawy obrońca Lechii narzeka na ból w kolanie i nie był w pełnej dyspozycji. Słabiutko było szczególnie w defensywie, kilka razy został bardzo łatwo ograny przez piłkarzy Ruchu, głównie Marka Zieńczuka. Starał się być aktywny w grze do przodu, zaliczył m.in. asystę przy golu Vranjesa. Przypadkową, bo przypadkową, ale zawsze to jakiś plusik.

Rafał Janicki (2). Słabszy mecz kapitana Lechii. Popełnił błąd przy pierwszym golu, lepiej mógł się zachować również przy trzeciej bramce, kiedy nie nadążył za Visnakovsem.

Tiago Valente (2). Jakiejś wielkiej wpadki nie zaliczył, ale trudno byłoby go nazwać ostoją defensywy. Równie niepewny jak wszyscy koledzy z bloku defensywnego.

Marcin Pietrowski (1,5). Lubimy Marcina, więc napiszemy dyplomatycznie, że lewa obrona to na pewno nie jest jego pozycja. Jakub Kowalski kilka razy mocno wkręcił go w ziemię, raz zakończyło się to bramką dla Ruchu.

Ariel Borysiuk (2,5). Długimi momentami był dziwnie ospały, raził niedokładnością, chociaż kilka razy napędził akcje Lechii. Tym razem jego firmowe kilkudziesięciometrowe podania najczęściej padały łupem rywali lub lądowały poza boiskiem. Jeden ze słabszych meczów w sezonie.

Maciej Makuszewski (3,5). Walczył, szarpał, zmieniał pozycje, ale zbyt często miewał przestoje, kiedy na dłużej znikał z pola widzenia. Zaliczył jednak dwie asysty, a głównie z tego rozliczany jest skrzydłowy. Szczególne brawa za przytomne podanie do Colaka przy golu na 2:2.

Stojan Vranjes (3,5). Znów długimi momentami grał zbyt blisko własnej bramki, a jak groźny potrafi być w polu karnym rywala, udowodnił na początku drugiej połowy, kiedy zachował się jak rasowy napastnik i zdobył gola na 1:1. Był aktywny, często starał się uderzać z dystansu, co przy ulewnym deszczu było dobrym pomysłem. Niezły występ.

Danijel Aleksić (2). Serb bardzo chciał w końcu zagrać od 1. minuty, ale kiedy już dostał szansę, jakby się tym faktem zadowolił. Zaczął jako ofensywny pomocnik, potem przeszedł na lewe skrzydło, jednak tak naprawdę miotał się po boisku bez ładu i składu. Słusznie zmieniony po pierwszej połowie.

Bartłomiej Pawłowski (3). Nieco chaotyczny w swoich poczynaniach, ale na pewno nie można odmówić mu dużych chęci i ambicji. W pierwszej połowie mógł zaliczyć piękną asystę, ale jego świetnego podania zewnętrzną częścią stopy nie wykorzystał Colak. Był również faulowany w polu karnym przez Kuświka, ale sędzia nie podyktował "jedenastki". Rywale często go podwajali, a to znak, że Pawłowski, mimo słabszego początku sezonu, wciąż wzbudza w naszej lidze respekt. Oby w końcu przełożyło się to na gole i asysty.

Antonio Colak (4,5). Środkowy napastnik pełną gębą, na całym stadionie istnieje dla niego tylko jeden przedmiot pożądania - bramka rywala. Niemal cały czas dąży do zdobycia gola, choć - co pokazał przy bramce na 3:3 - potrafi również przytomnie rozegrać piłkę. W drugim meczu zdobył drugiego gola i choć nie wykorzystał dwóch świetnych sytuacji do strzelenia kolejnych, na pewno jego występ ocenić należy na bardzo duży plus.

Kevin Friesenbichler (4,5). Świetna zmiana Austriaka, który mocno rozruszał ofensywę Lechii. Momentami grał może zbyt samolubnie, ale przecież egoizm jedna z najważniejszych cech klasowego napastnika. Najważniejsze, że przy tym wszystkim był konkretny. To on wywalczył piłkę w środku boiska i zainicjował akcję, po której padł drugi gol, osobiście zdobył trzeciego, zachowując pod bramką duży spokój. Może stworzyć z Colakiem bardzo ciekawy i groźny duet.

Daniel Łukasik (2,5). Zmienił Borysiuka, ale nie wniósł do gry Lechii zbyt wiele pozytywnego. Bardzo przeciętny występ.

Adam Dźwigała - grał zbyt krótko, żeby go ocenić, choć to na pewno nie była udana zmiana. Inna sprawa, że zagrał nie na swojej pozycji

HANZA CUP

Przyjdź 5 września na mecz towarzyski Lechia Gdańsk - Hamburger SV w ramach turnieju Hanza Cup. Bilety do zdobycia na stronie ebilet.pl.

JAK ONI PIĘKNIE PODAJĄ! TOP 11 ASYST PIŁKARZY LECHII W EKSTRAKLASIE


Więcej o: