Sport.pl

Strzelanina w deszczu. Lechia remisuje z Ruchem 3:3 [RELACJA + ZDJĘCIA]

Mnóstwo emocji, sześć goli oraz dobrą grę debiutującego Austriaka Kevina Friesenbichlera i Antonio Colaka zobaczyli kibice na PGE Arenie. Lechia Gdańsk zremisowała z Ruchem Chorzów 3:3.


Przed tym spotkaniem Lechia liczyła na podmęczenie rywali, którzy w czwartek w Kijowie walczyli z Metalistem Charków o awans do fazy grupowej Ligi Europy. Biało-zieloni na niedzielny pojedynek z Ruchem wyszli w takim samym ustawieniu, którym rozpoczęli drugą połowę z Zawiszą Bydgoszcz, a więc z Danijelem Aleksiciem w pomocy i Marcinem Pietrowskim na lewej obronie.

Z dobrej strony od początku pokazał się nowy napastnik Lechii Antonio-Mirko Colak. Rafał Janicki zagrał długą piłkę za linię obrony Ruchu, trafił do niej Colak. Choć futbolówka nie najlepiej odbiła się od murawy, to Chorwat zdołał ją opanować, wziął Marcina Malinowskiego "na plecy" i oddał mocny strzał, który jednak minimalnie minął długi słupek bramki Ruchu.

Po około kwadransie gry ciężko było wyróżnić którąś z drużyn. Oba zespoły ochoczo atakowały i nie pozwalały kibicom na momenty znudzenia. Jednak po tym fragmencie nastąpił zastój w grze i kolejne minuty to sporo niedokładności.

W 24. minucie Lechia powinna prowadzić 1:0. Świetnie ze środka pola "fałszem" do Colaka zagrał Bartłomiej Pawłowski, jednak napastnik biało-zielonych w sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać Kamińskiego. Po chwili potwierdziło się powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Kilka błędów piłkarzy Lechii, przegłówkowanego Pietrowskiego oraz asekurującego Valente, który stał za daleko od Kamińskiego i dał mu możliwość idealnego dośrodkowania do Starzyńskiego, który przewrotką zdobył przepięknego gola.

Kilka minut później sędzia Tomasz Kwiatkowski powinien podyktować ewidentny rzut karny po tym, jak Kuświk wyraźnie faulował Pawłowskiego. Jednak gwizdek arbitra milczał.

Choć gdy zakończyła się pierwsza połowa piłkarzy schodzących do szatni żegnały gwizdy, mecz do najgorszych nie należał. Sporo akcji, szybkie tempo nastrajały pozytywnie na drugą część spotkania. W tej na boisku nie pojawił się już Danijel Aleksić, który podobno tego dnia był na boisku. Zastąpił go nowy nabytek Lechii Austriak Kevin Friesenbichler.

Świetnie rozpoczęła się druga część meczu dla Lechii. Zamieszanie w polu karnym Ruchu wykorzystał Vranjes, strzelając po długim rogu. Mieli jednak biało-zieloni w tym fragmencie gry sporo szczęścia. Dariusza Trelę dwukrotnie uratowały słupki - po pięknym uderzeniu Starzyńskiego i strzale Kuświka. Bramkarz Lechii nie miał jednak szans w 59. minucie, kiedy to bramkę po rykoszecie zdobył Kowalski, który w dziecinny sposób ograł Pietrowskiego.

Nie był to jednak koniec emocji. W ostatnich 10 minutach mieliśmy kolejne bramki. Asystę Makuszewskiego wykorzystał dobrze grający Colak, minutę później znów na prowadzenie wyszedł Ruch, po bramce Visnakovsa, ale nie był to koniec goli. Świetny występ potwierdził debiutujący Friesenbichler, który w zamieszaniu w polu karnym wpierw położył bramkarza, a po chwili posłał piłkę do siatki.

Lechia przed dwutygodniową przerwą reprezentacyjną zremisowała z Ruchem 3:3. Mimo braku meczów ekstraklasy biało-zieloni 5 września zagrają na PGE Arenie z Hamburgerem SV. Bilety na ebilet.pl

Lechia Gdańsk - Ruch Chorzów 3:3

Bramki: 49. Vranjes, 81. Colak, 90. Friesenbichler - 26. Starzyński, 59. Kowalski, 82. Visnakovs

Lechia: Trela, Możdżeń (67. Dźwigała), Janicki, Valente, Pietrowski, Borysiuk (63. Łukasik), Makuszewski, Aleksić (45. Friesenbichler Ż), Vranjes, Pawłowski, Colak

Ruch: Kamiński, Gigołajew Ż, Stawarczyk, Malinowski (32. Helik), Kuś Ż, Babiarz, Surma, Zieńczuk, Starzyński, Kowalski, Kuświk (71. Visniakovs)

Więcej o: