Ekspert o transferach Lechii: Możdżeń? Wolałbym Deleu. Jak jest Borysiuk, to po co Łukasik? A Valente to żaden nauczyciel

- Po kilku nowych piłkarzach Lechii spodziewałem się więcej, szczególnie po Pawłowskim czy Valente, który w parze stoperów miał być takim nauczycielem dla Janickiego, a na razie jest odwrotnie. Zostawiłbym też w zespole Deleu, ale dla właścicieli klubu pewnie był za stary - mówi były reprezentant Polski Maciej Murawski, ekspert NC+ oraz Eurosportu.


Lechia w letnim okienku transferowym sprowadziła aż 20 nowych piłkarzy. Większości z nich na razie nie sposób ocenić, bo albo jeszcze w lidze nie zadebiutowali, albo zaliczyli symboliczne występy. Tak naprawdę w większym wymiarze czasowym grało tylko sześciu zawodników: Dariusz Trela (7 występów, 630 minut), Tiago Valente (7 meczów, 630 minut), Ariel Borysiuk (7 meczów, 568 minut), Bartłomiej Pawłowski (7 meczów, 448 minut), Mateusz Możdżeń (7 meczów, 314 minut) i ewentualnie Daniel Łukasik (5 meczów, 201 minut).

Z pozostałych debiuty zaliczyli jeszcze Antonio Colak (2 mecze, 180 minut), Danijel Aleksić (3 mecze, 106 minut), Adam Buksa (3 mecze, 45 minut), Kevin Friesenbichler (1 mecz, 45 minut), Filip Malbasić (1 mecz, 45 minut), Henrique Miranda (1 mecz, 33 minuty), Adam Dźwigała (1 mecz, 23 minuty). Pozostali czekają na swoją szansę, a Diogo Ribeiro zdążył się już nawet pożegnać z klubem.

O ocenę postawy nowych zawodników Lechii w pierwszych siedmiu kolejkach poprosiliśmy byłego reprezentanta Polski, eksperta NC+ i Eurosportu Macieja Murawskiego.

Bartłomiej Pawłowski

- Po jego grze obiecywałem sobie zdecydowanie więcej. Owszem ma on niezłe momenty, ale za rzadko i do tej pory pokazuje dużo mniej, niż wyobrażałem sobie, kiedy wracał z Malagi do polskiej ligi. Jego gra nie jest ułożona, w swoich poczynaniach sprawia wrażenie chaotycznego. No i do tej pory nie zaliczył ani gola, ani asysty. Poniżej oczekiwań.

Ariel Borysiuk i Daniel Łukasik

- Tych zawodników ocenię wspólnie, bo kiedy Lechia dokonywała obu transferów, zastanawiałem się, po co w jednym zespole dwóch piłkarzy o tak podobnej charakterystyce. Tym bardziej że na tej pozycji nieźle prezentował się w ostatnim sezonie Marcin Pietrowski. Z dwójki byłych piłkarzy Legii wyżej cenię Borysiuka. Przy podobnych walorach defensywnych Ariel ma większy potencjał ofensywny - lepszy przerzut, lepszy strzał. W tej sytuacji sprowadzenie także Łukasika, i to za bardzo duże pieniądze, było dla mnie zaskakujące.

Tiago Valente

- O ile słyszałem, na środek obrony miał przyjść doświadczony, klasowy piłkarz, przy którym rósłby Rafał Janicki. Miał być dla młodego Polaka takim mentorem, nauczycielem. Tymczasem do tej pory jest dokładnie odwrotnie, to Janicki jest liderem defensywy. Po Valente, piłkarzu ogranym w lidze portugalskiej, grającym kiedyś w Lidze Europejskiej, spodziewałem się większej jakości. Ale jeszcze chwilę poczekajmy, może odpali z nieco opóźnionym zapłonem, tak jak kiedyś Dossa Junior w Legii.

Mateusz Możdżeń

- Szczerze? Przy całym szacunku dla Mateusza, na prawej obronie wolałbym Deleu. W chcącej grać ofensywną piłkę Lechii Brazylijczyk sprawdziłby się lepiej. Poza tym miał on bardzo pozytywny wpływ na atmosferę w szatni, co w obecnej sytuacji byłoby zbawienne. Cóż, Możdżeń jest młodszym zawodnikiem, Deleu dla nowych właścicieli był już pewnie za stary i mało perspektywiczny.

Dariusz Trela

- Solidny, nie rozczarowuje, ale i nie zachwyca. Kiedy tylko Mateusz Bąk wróci do zdrowia, rywalizacja o miejsce w bramce może być ciekawa.

Antonio Colak

- Chciałbym jeszcze wspomnieć o nowym napastniku Lechii. Jest za wcześnie, żeby go oceniać, ale już teraz widać, że to bardzo ciekawy piłkarz. W grze Colaka widać jakiś taki optymizm, entuzjazm, wielkie chęci. Szybko zaaklimatyzował się i w drużynie, i w szatni, a to oznacza, że ma otwarty charakter i bardzo mu zależy. To może być ten snajper, jakiego Lechia szukała od lat.

FUTBOLOWE JAJA, CZYLI NAJDZIWNIEJSZE GOLE LECHII. ZOBACZ, JAK TO WPADŁO