Sport.pl

Ekstraklasa. Kto wybierze trenera Lechii

Głównymi kandydatami są Tomasz Hajto, były piłkarz Bayernu Monachium Thorsten Fink, Uwe Rapolder i pracujący niedawno w Gdańsku Ricardo Moniz. W środę Lechia przegrała 1:2 z drugoligową Stalą Stalowa Wola i odpadła z Pucharu Polski.
Zazwyczaj, gdy klub szuka trenera, zajmuje się tym dyrektor sportowy. W Gdańsku jest nim Andrzej Juskowiak, który w czerwcu wybrał Joaquima Machado. Po zwolnieniu portugalskiego szkoleniowca sprawy w swoje ręce wzięli właściciele.

Machado zawalił okres przygotowawczy, kiedy piłkarze trenowali zbyt lekko i fizycznie nie zostali przygotowani do sezonu. Sytuację pogarszało transferowe szaleństwo. Kręcący się przy klubie menedżerowie niemal siłą wpychali zawodników, chociaż w szatni brakowało już nawet miejsc stojących. Ostatecznie stanęło na 20 nowych piłkarzach z ośmiu krajów. Portugalczyk znalazł się w trudnej sytuacji. Nie podołał i w niedzielę został zwolniony.

Nie wiadomo, kto wybierze jego następcę, bo trudno ustalić, kto rządzi Lechią.

Większościowy pakiet akcji klubu (57 procent) kontroluje od początku roku zarejestrowany w Szwajcarii fundusz Private Equity W&C Vermögensgesellschaft AG. Został on stworzony przez niemiecką firmę konsultingową ETL, której szefem jest Franz Josef Wernze. Udziałowcami funduszu są m.in. były niemiecki piłkarz, a następnie trener Thomas von Heesen, biznesmen z Angoli Antonio Mosquito, partner w interesach Luisa Filipe Vieiry, prezydenta Benfiki Lizbona (z tym klubem Lechia nawiązała współpracę), oraz Roger Wittmann, właściciel potężnej firmy menedżerskiej ROGON. Przy klubie kręci się też menedżer Mariusz Piekarski, a wszystko spina pełnomocnik Adam Mandziara, blisko związany z Wernzem. Wszyscy mają swoje zdanie, każdy ma własnego kandydata na trenera. Podobnie było latem, gdy każdy miał faworytów wśród wepchniętych do Lechii piłkarzy.

Wśród kandydatów do zastąpienia Machado byli więc m.in. Huub Stevens, Waldemar Fornalik (okazali się zbyt drodzy), Dariusz Kubicki (pomysł prezesa klubu Dariusza Krawczyka - Kubicki nie chce jednak odchodzić z Olimpii Grudziądz) czy Tomasz Wałdoch (kolega Andrzeja Juskowiaka).

W grze pozostali faworyt von Heesena Thorsten Fink, przed laty piłkarz m.in. Bayernu, który prowadził m.in. Basel i HSV, oraz Tomasz Hajto. Były reprezentant Polski od czerwca 2013 r., gdy zwolniono go z Jagiellonii Białystok, jest bez pracy. Na niego stawia Mandziara, który był niegdyś jego menedżerem. Niewykluczone też, że Fink i Hajto będą pracować w duecie. Inny kandydat to Niemiec Uwe Rapolder, który od 2011 r. nie pracował w zawodzie. Do roli asystenta przymierzany jest też nieznany w Polsce 30-letni Tomasz Kaczmarek, który trenerki uczył się w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Od kilku lat współpracuje on z byłym selekcjonerem reprezentacji USA Bobem Bradleyem - najpierw w reprezentacji Egiptu, a teraz w norweskim Stabaek.

W środę pojawił się inny, sensacyjny scenariusz - do Gdańska miałby wrócić Ricardo Moniz, który w czerwcu opuścił Lechię. Gdyby zwolniony z TSV Monachium Holender znów objął 10. zespół ekstraklasy, z klubu niemal na pewno odszedłby Juskowiak, z którym Monizowi było nie po drodze. Wówczas dyrektorem sportowym mógłby zostać... Hajto.

Szefowie klubu rozmawiają z kandydatami, ale niewykluczone, że ci będą się mnożyć. Według zapowiedzi nowy trener miał poprowadzić zespół w niedzielnym meczu z Górnikiem Zabrze. W obecnej sytuacji nie jet to wcale takie pewne.

Więcej o: