Prezes Jagiellonii o aferze z Hajtą: Dziwię się kibicom Lechii

Olbrzymią burzę wywołała kandydatura trenera Tomasza Hajty na trenera Lechii Gdańsk. Właściciele, którzy wytypowali byłego szkoleniowca Jagiellonii Białystok spotkali się ze sprzeciwem zarządu, który nie ma zamiaru zgadzać się na zatrudnienie Hajty. Zaskoczony tak stanowczym sprzeciwem jest były pracodawca szkoleniowca Cezary Kulesza, prezes Jagi.


Obserwuj autora na Twitterze - @ka_suchecki

Kacper Suchecki: W Gdańsku kibice zarzucają Tomaszowi Hajcie, że jest niedoświadczonym trenerem, wręcz, że kompletnie nie zna się na prowadzeniu zespołu.

Cezary Kulesza, prezes Jagiellonii Białystok: Bzdura. Nie wiem, na jakiej podstawie ktoś może wyciągać takie wnioski. Przecież Tomasz Hajto grał siedem lat w Bundeslidze. Ma ogromne doświadczenie, współpracował z najlepszymi na świecie trenerami, zna ich sposób pracy od środka, grał również w reprezentacji. To wszystko przekłada się potem na podejmowane przez niego działania, na sposób prowadzenia zespołu, treningi. Chodziłem na treningi, obserwowałem, jak zespół pracuje i mogę z pełną świadomością przyznać, że wyglądało to bardzo dobrze.

Początek wojny w Lechii? Dariusz Krawczyk: Zarząd klubu nie wyraża zgody na kandydaturę Hajty

Utarło się, że Tomasz Hajto z Jagiellonii odszedł, bo się nie dogadywał w klubie, w zespole. Jednak kontrakt chyba wypełnił w całości?

- Tak. Tomasz Hajto umowę zrealizował w pełni i pracował do końca obowiązywania kontraktu. Konfliktu żadnego nie było.

Gajos, Makuszewski, Pazdan, Straus, Dźwigała i Quintana. Są to zawodnicy, który Hajto do klubu ściągnął albo którzy za czasów pracy tego trenera zaliczyli progres i zostali sprzedani z zyskiem. Podobno klub zarobił dzięki temu nawet 8 mln zł?

- Zgadza się. Dobrym przykładem jest Maciej Makuszewski. U kilku trenerów nie grał, Hajto mu zaufał, pozwolił grać w kilku meczach od pierwszych minut, co skutkowało coraz lepszą grą i późniejszym transferem do Tereka Grozny, gdzie piłkarz mógł zarabiać kilkukrotnie większe pieniądze niż w Białymstoku.

Czyli dobrze pan wspomina współpracę z trenerem Hajtą? Zatrudniłby go pan jeszcze?

- A niby dlaczego nie? Trener Michał Probierz również do nas wrócił. Nikt z pewnością przed Tomkiem drzwi nie zamyka. Doceniamy jego warsztat i umiejętności.

A do Gdańska mógłby pan trenera polecić? Pasowałby do Lechii, do obecnej sytuacji panującej w tym klubie? Chodzi m.in. o ilość nowych zawodników.

- Pewnie, że tak. W Jagiellonii też było zamieszanie kadrowe. Porobiliśmy pewne porządki. Z części zawodników zrezgynowaliśmy, przyszło sporo nowych, choć oczywiście nie tak licznie jak to miało miejsce w Gdańsku (śmiech). Dziwię się, że kibice mają obawy. Już chyba gorzej w Lechii być nie może. Po tych zakupach i przegranej w Pucharze Polski z drugoligowcem. Warto dać szansę Tomkowi.

REKORD LECHII. JEDNO OKNO TRANSFEROWE - 20 NOWYCH PIŁKARZY! OTO ONI