Łukasik z Borysiukiem bohaterami Lechii. Boczni obrońcy najsłabsi [OCENY PO CRACOVII]

Daniel Łukasik i Ariel Borysiuk zasłużyli na najwyższe oceny w zespole Lechii za spotkanie z Cracovią. Najsłabiej w gdańskim zespole wypadli za to boczni obrońcy - Nikola Leković i Marcin Pietrowski. A jak wypadli pozostali piłkarze biało-zielonych?


Mateusz Bąk (4) - Dostał szansę na rehabilitację po kiepskim występie z poprzedniej kolejki w Zabrzu. Tym razem ustrzegł się błędów, a zdecydowana większość jego interwencji znamionowała spokój i opanowanie. Duży plus za to, w jakim stylu obronił groźne strzały Diabanga w pierwszej i Nowaka w drugiej połowie.

Marcin Pietrowski (2,5) - Słaby występ prawego obrońcy Lechii. Wyraźnie ustępował szybkiemu Diabangowi i kilka razy dał uciec pomocnikowi Cracovii. Tylko jego nieskuteczności Lechia zawdzięcza, że żaden z błędów Pietrowskiego nie zakończył się golem dla "Pasów". W ofensywie bezproduktywny, szczególnie w drugiej połowie.

Rafał Janicki (3,5) - Dobry występ środkowego obrońcy Lechii. Często musiał asekurować niepewnych bocznych obrońców.

Tiago Valente (3,5) - W kilku interwencjach był o tempo spóźniony, ale generalnie większych błędów nie popełnił.

Nikola Leković (2,5) - O ile w ofensywie było jeszcze całkiem, całkiem, bo Leković kilka razy groźnie podłączył się do akcji w ataku, o tyle w obronie było już kiepściutko. Proste straty, złe zagrania, przegrane dryblingi - to zaserwował Serb pod własnym polem karnym.

Ariel Borysiuk (4) - Specjalista od czarnej roboty w środku pola. Bez zarzutu, jeśli chodzi o obronę i odbiór piłki, był również aktywny, jeśli chodzi o napędzanie kontrataków Lechii i zaliczył kilka otwierających podań wysokiej klasy.

Daniel Łukasik (4) - Podobnie jak Borysiuk. Wraz z nim stworzył dobrze rozumiejący się duet środkowych defensywnych pomocników. Mocno udzielał się w defensywie, ale i w ataku o czym świadczy asysta przy bramce Macieja Makuszewskiego.

Maciej Makuszewski (3,5) - Zrobił to, co do niego należało. W 5. minucie znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie, by wepchnąć piłkę do pustej bramki Cracovii. Oprócz strzelonego gola nic wielkiego nie pokazał.

Stojan Vranjes (3,5) - W pierwszej połowie był tym Vranjesem z Zabrza - aktywnym, dynamicznym, szukającym okazji do strzelenia bramki, chętnie wchodzącym w pole karne. W drugiej sam siebie skutecznie wyłączył z gry i nie istniał na boisku.

Piotr Wiśniewski (3,5) - Podobnie jak Vranjes, wszystko co najlepsze pokazał w pierwszych 45 minutach. Miał udział w akcji bramkowej Lechii, kiedy ładnie podał do Łukasika, oprócz tego kilkakrotnie strzelał z bliska i daleka. Za każdym razem jednak górą był Pilarz bądź jego uderzenia mijały bramkę. W drugiej połowie kompletnie odcięło mu prąd.

Antonio Colak (2,5) - W meczu z Górnikiem podejmował same dobre decyzje, przeciwko Cracovii - same złe. Na boisku nie wychodziło mu praktycznie nic, choć defensywa Cracovii była w sobotę dziurawa jak sito.

Piotr Grzelczak (2,5) - W drugiej połowie zmienił Makuszewskiego, ale nie wniósł niczego pozytywnego do gry drużyny.

Mateusz Możdżeń, Adam Dźwigała - Grali zbyt krótko.

FUTBOLOWE JAJA, CZYLI NAJDZIWNIEJSZE GOLE LECHII. ZOBACZ, JAK TO WPADŁO