Sport.pl

Piotr Wiśniewski: Valente przepraszał za swoje błędy. To dobry chłopak, stara się, ale czasami mu nie wychodzi...

Piotr Wiśniewski w ostatnim meczu ze Śląskiem Wrocław wszedł na boisko przy wyniku 0:4 i nie miał żadnych możliwości, aby odmienić jego losy. Liczy jednak, że w piątkowym spotkaniu z Górnikiem Łęczna dostanie szansę gry od pierwszej minuty. - Musimy odzyskać zaufanie kibiców, po ostatnim meczu, dramatycznym w naszym wykonaniu, wielu z nich mogło się do nas zrazić - przyznaje ?Wiśnia?.


Od momentu, kiedy trenerem Lechii został Tomasz Unton, Wiśniewski tylko raz zagrał od pierwszej minuty (w meczu z Cracovią) i to na nietypowej dla siebie pozycji lewego pomocnika. Inna sprawa, że w międzyczasie stracił jeden mecz z powodu choroby.

- Nie rozmawialiśmy z trenerem na temat pozycji, na której mnie widzi. Z Cracovią po raz pierwszy od dłuższego czasu zagrałem na skrzydle i myślę, że nie zagrałem źle, na dodatek wygraliśmy 1:0. Bardzo chciałbym wrócić do pierwszej jedenastki, ale nie wiem, jakie będę decyzje trenera po ostatnim meczu ze Śląskiem - mówi Wiśniewski.

Porażka 1:4 może oznaczać, że w składzie dojdzie do kilku zmian (niektóre będą wymuszone kartkami i kontuzjami). Być może na pozycję ofensywnego pomocnika wróci właśnie Wiśniewski, który może "zluzować" zawodzącego w tym sezonie Stojana Vranjesa.

- Mecz ze Śląskiem był w naszym wykonaniu dramatyczny, bramki, które dostawaliśmy, padały po szkolnych błędach w defensywie, nie możemy sobie pozwalać na coś takiego. Nie przypominam sobie spotkania, w którym już w pierwszej połowie przegrywalibyśmy 0:3 i na dodatek grali w "10". Kiedy pojawiłem się na boisku [w 60. min Wiśniewski zmienił Vranjesa], to już była egzekucja. Ciężko wejść przy stanie 0:4 i coś zmienić. Starałem się pomóc, ale koledzy też byli już podmęczeni długą grą w osłabieniu - podkreśla piłkarz Lechii, który zdaje sobie sprawę, że tym spotkaniem on i jego koledzy nadszarpnęli zaufanie kibiców.

- W pewnym sensie sam jestem kibicem i patrząc na to z boku, można się było załamać. Wielu ludzi mogło się po tym meczu do nas zrazić. Mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach odbudujemy ich zaufanie. W tym wszystkim było też sporo pecha, szkoda jednak, że taki mecz zdarzył się akurat nam, że to nie poszło w odwrotną stronę. Ale tego pecha rywala też trzeba sprowokować, tak jak Paixao przy pierwszej bramce. Podobną akcję przeprowadził Zaur Sadajew w meczu 1. kolejki z Jagiellonią Białystok [samobój Marka Wasiluka], a kilka sezonów temu Abdou Razack Traore w starciu z Ruchem Chorzów [wówczas do własnej bramki trafił Piotr Stawarczyk]. Trzeba dawać szansę szczęściu, stwarzać takie sytuacje - zaznacza Wiśniewski.

Antybohaterem ostatniego meczu był portugalski obrońca Tiago Valente, który miał udział przy trzech golach dla Śląska. Czy w szatni dostał burę od kolegów?

- To nie nasza rola, od tego jest trener. Valente sam jest świadomy, że popełnił kilka błędów, po których traciliśmy bramki. To jest dobry chłopak, stara się, ale czasami mu nie wyjdzie... Rozmawiał po meczu z trenerem, przepraszał za błędy, dobrze wie, że je popełnił i na pewno zrobi wszystko, żeby się poprawić - nie ma wątpliwości "Wiśnia".

O meczu ze Śląskiem trzeba już zapomnieć, teraz przed Lechią wyjazdowy mecz z Górnikiem Łęczna.

- Myślę, że to może być podobne spotkanie jak w Bełchatowie [wówczas Lechia zremisowała 1:1]. Rywalem też beniaminek, podobna atmosfera i klimat meczu, podobny stadion. Na pewno nie będzie łatwo, ale my musimy zacząć porządnie punktować. Na papierze nasz najbliższy terminarz teoretycznie wygląda nieźle [po meczu w Łęcznej - Korona Kielce i Jagiellonia u siebie, wyjazd do Podbeskidzia oraz Piast Gliwice u siebie]. Na pewno przed nami bardzo ważne spotkania, bo musimy trzymać kontakt z górną połówką tabeli. Potrzebujemy teraz serii zwycięstw, żeby na dobre wejść do "8" i się w niej zadomowić - podsumowuje Wiśniewski.

FUTBOLOWE JAJA, CZYLI NAJDZIWNIEJSZE GOLE LECHII. ZOBACZ, JAK TO WPADŁO


Więcej o:
Skomentuj:
Piotr Wiśniewski: Valente przepraszał za swoje błędy. To dobry chłopak, stara się, ale czasami mu nie wychodzi...
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX