Dariusz Trela: Wiem, że stać mnie na wiele

W Lechii Gdańsk wskazać wyraźny bramkarski numer jeden jest niełatwo. Ostatnio od pierwszych minut na boisku pojawia się Mateusz Bąk. Jednak Dariusz Trela, który mógł pokazać swoje umiejętności na początku sezonu, nie odpuszcza i wierzy, że niedługo wróci do bramki biało-zielonych.


Trela świetnie rozpoczął sezon. Trener Joaquim Machado wierzył mu bezgranicznie, co odzwierciedlało się w lizbie rozgrywanych meczów. Były bramkarz Piasta Gliwice wystąpił w pierwszych dziewięciu spotkaniach (warto przypomnieć, że Mateusz Bąk zmagał się z kontuzją). Gdy zwolniono Portugalczyka, a stery Lechii objął duet trenerski Tomasz Unton i Maciej Kalkowski, do bramki wrócił Mateusz Bąk.

Trener bramkarzy Lechii Rafał Skórski: W zespole musi być zdecydowany nr 1, na razie go nie ma

Czy sam Trela wierzy, że to już jego czas, aby ponownie zająć miejsce jako numer jeden?

- W takich tematach trzeba odpowiadać dyplomatycznie. Zarówno Mateusz [Bąk], Damian [Podleśny] i ja na każdym treningu staramy się pracować jak najmocniej i jak najlepiej sprzedawać siebie samego. To trener musi zdecydować, kto wybiegnie w pierwszym składzie w każdym kolejnym meczu, a nam pozostaje tylko ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Oczywiście na treningach staram się udowodnić, że jestem gotowy do gry - zapewnia 24-latek pochodzący z Krakowa. - Patrząc z perspektywy czasu, mój początek nie był najlepszy. Mogło to wyglądać dużo lepiej, ale taki jest futbol. Nie zawsze się jest na tym szczycie, ale ważne, aby utrzymywać się na swoim poziomie. Bardzo chciałbym zagrać i pokazać, że jeszcze na wiele mnie stać. Ciężko mi powiedzieć, czy ta moja forma jest już najwyższa, bo to mogą ocenić trenerzy, którzy stoją z boku. Oni mają lepszy pogląd i większą wiedzę.

Mateusz Bąk czy Dariusz Trela - kto bramkarzem nr 1 Lechii według ekspertów?

Dało się zauważyć, że Trelę podczas meczów zżerała trema i nie pokazywał takiej pewności, z której słynął za czasów gry w Piaście. Czy wiara we własne umiejętności już wróciła?

- Każdego dnia, gdy wstaję z łóżka wiem, że stać mnie na dużo. Przecież gra w piłkę to nie jest żadna kara. Mamy świetne warunki do wykonywania swojej pracy i otrzymując taką szansę, której wielu może zazdrościć, nie możemy narzekać. Chcemy grać i w piłkarskich realiach utrzymywać się jak najdłużej. Wiarę w swoje umiejętności, jak najbardziej je mam - mówi bramkarz i dodaje, jak mieszka mu się w Trójmieście:

- W Gdańsku jest zdecydowanie inaczej niż poprzednio. Rodzina jest daleko, ale mieszkam z żoną. Jest to dla mnie coś nowego. Z pewnością miasto jest ciekawe, jest morze, choć już chwalone przez wszystkich spacery wzdłuż brzegu zaczynają powoli nudzić. Staje się to już codziennością. Mieszkanie na południu to zupełnie co innego. W Gdańsku staramy się z żoną spędzać czas aktywnie, mamy ku temu dogodne możliwości, w mieście jest dużo miejsc rekreacyjnych. Mogę jednak spokojnie przyznać, że w Gdańsku mieszka się bardzo fajnie.

SUSHI, WOŁOWINKA I ZUPA Z KRWI. KUCHNIA PIŁKARZY LECHII GDAŃSK