Marcin Pietrowski: Taka gra nam nie przystoi, gorzej już być nie może

- Pierwsze 15-20 minut było fatalne w naszym wykonaniu, chcieliśmy zaskoczyć rywala i zagęścić środek pola trzema defensywnymi zawodnikami, ale to się nie udało. Zderzyliśmy się z rzeczywistością, która sugeruje, że może być ciężko. Trzeba przełknąć tę gorzką pigułkę i wziąć się w garść - mówił po porażce z Koroną Kielce piłkarz Lechii Marcin Pietrowski.


Biało-zieloni na zakończenie rundy jesiennej (w tym roku odbędą się jeszcze cztery mecze rundy rewanżowej) zaprezentowali się wręcz beznadziejnie i zasłużenie przegrali z Koroną.

- Trudno zebrać myśli po takim meczu. Po raz kolejny zderzyliśmy się z rzeczywistością, która sugeruje, że może być w tym sezonie ciężko. Trzeba połknąć tę gorzką pigułkę i wziąć się w garść - zaznaczył Pietrowski, który zaczął spotkanie z Koroną jako jeden z trzech defensywnych pomocników (obok niego w składzie znaleźli się również Ariel Borysiuk oraz Daniel Łukasik). Takie ustawienie zespołu było dużym zaskoczeniem, ale zupełnie nie wypaliło.

- Rzeczywiście pierwsze 15-20 minut było w naszym wykonaniu fatalne. Chcieliśmy zaskoczyć rywala i zagęścić środek pola trzema defensywnymi zawodnikami. Jednak Korona starała się grać prostymi środkami, rzucała piłkę za plecy naszych obrońców i tam jej zawodnicy walczyli, żeby się przy niej utrzymać. Efektem była strata bramki, po czym od razu nastąpiła zmiana ustawienia, bo to pierwotne się nie sprawdziło - podkreślił Pietrowski.

Po spotkaniu trener Lechii Tomasz Unton przyznał, że takie ustawienie zespołu było błędem.

- Być może za mało przećwiczyliśmy ten wariant. Taki pomysł powstał w środku tygodnia, ale jak widać, nie wypalił. Na treningach wyglądało to nawet optymistycznie, jednak Korona to zweryfikowała. Pokazała, że wystarczy zagrać prosty futbol i taka taktyka się nie sprawdza - tłumaczył piłkarz Lechii.

Czy według niego widać jakieś światełko w tunelu, aby przerwać fatalną passę (tylko jeden punkt w ostatnich czterech meczach) i przede wszystkim poprawić grę?

- Całe szczęście, że nastąpi teraz dwutygodniowa przerwa na mecze reprezentacji i będzie trochę czasu, żeby to wszystko przeanalizować, bo różowo nie jest. Można nawet powiedzieć, że gorzej być nie może. Problem nie jest jeden, one nawarstwiły się w trakcie sezonu i teraz to wszystko się na nas odbija. Bodajże w piątek zagramy sparing z Zawiszą, trzeba coś zmienić, bo tak grać jak teraz po prostu nam nie przystoi. Trzeba szukać czegoś innego, być może jakimś pozytywem jest te ostatnie 20 minut meczu z Koroną, kiedy rzuciliśmy się na rywala i każdy z nas wierzył w to, że jednak da się mecz odwrócić losy meczu. Zabrakło jednak czasu. Trudno ocenić, gdzie leży problem, zadaniem trenera będzie, aby znaleźć panaceum na nasze kłopoty - podsumował Pietrowski.

NAJWIĘKSZE SĘDZIOWSKIE POMYŁKI NA NIEKORZYŚĆ LECHII [WIDEO]