Sport.pl

Grzegorz Mielcarski o Brzęczku: Najwięcej wymaga od siebie, ale żaden piłkarz nie będzie mógł liczyć na taryfę ulgową

- To bardzo ambitny człowiek, nieuznający półśrodków, wymagający głównie od siebie, ale i od innych. W swoim zachowaniu nie jest może agresywny, głośny, ale mogę zapewnić, że żaden piłkarz nie będzie mógł liczyć u niego na taryfę ulgową. A jak mu czymś podpadnie, to może mieć kłopot - mówi o nowym trenerze Lechii Jerzym Brzęczku ekspert NC+ Grzegorz Mielcarski. Obaj grali razem m.in. w reprezentacji olimpijskiej, Polski, Olimpii Poznań oraz Górniku Zabrze.


Tomasz Osowski: Czy wybór Jerzego Brzęczka na nowego trenera Lechii to pana zdaniem dobry ruch gdańskiego klubu?

Grzegorz Mielcarski: Przede wszystkim bardzo się cieszę, że Jurek w końcu trafił do klubu ekstraklasy i to - na nasze warunki - tak wielkiego jak Lechia. Trochę to trwało, ale on trzymał się swojego planu. Chciał zacząć piętro niżej, zebrać trochę doświadczenia. To bardzo ambitny, zdeterminowany człowiek, nieuznający półśrodków, wymagający głównie od siebie, ale i od innych. W swoim zachowaniu nie jest może agresywny, głośny, ale mogę zapewnić, że żaden piłkarz nie będzie mógł liczyć u niego na taryfę ulgową. A jak mu czymś podpadnie, to może mieć kłopot. To dla Jurka ogromna szansa, ale myślę, że również dla gdańskiego klubu i samych piłkarzy Lechii. Jeśli sobie uświadomią, z kim grał, gdzie był, co przeżył, to z pewnością zrozumieją, że z tym trenerem mogą coś osiągnąć.

Tyle tylko, że przychodzi w wyjątkowo trudnym momencie. W zespole jest bardzo dużo kłopotów, na różnych płaszczyznach. Poradzi sobie?

- Jestem pewny tego, że on wie i ma pomysł na to, jak ten zespół ma funkcjonować. Wchodzi do trudnej szatni, innej niż w pozostałych klubach ekstraklasy. Duże znaczenie ma to jak zespół jest przygotowany pod względem fizycznym. Co z tego, że piłkarze zrozumieją czego od nich żąda trener, skoro do pewnego systemu - np. gry pressingiem - zabraknie im zdrowia? Nie wiem, jak Lechia wygląda pod tym względem, myślę, że Jurek dzisiaj też tego nie wie. Jego i cały zespół czeka ogrom pracy, najważniejsza jest jednak świadomość zawodników. Być może niektórzy z nich przybyli do Gdańska tylko po to, żeby odbudować piłkarsko siebie, a nie Lechię. A potem w zależności od sytuacji, szybko wyjechać gdzieś za granicę, do lepszego klubu. To są takie moje spostrzeżenie z daleka, ale oglądając mecze Lechii mam takie odczucia.

Które cechy Brzęczka mogą zadecydować o jego ewentualnym sukcesie w Gdańsku?

- To człowiek bardzo rzetelny i oddany pracy. Zwraca ogromną uwagę na detale, np. długość snu. Jeszcze jako zawodnik bardzo tego pilnował. Jeśli była potrzeba, potrafił o godz. 22 gasić światło i iść spać, żeby być jak najlepiej przygotowanym do meczu albo zajęć. Piłkarze muszą sobie zdawać sprawę z wagi drobnych elementów, ważny jest nie tylko sam trening. Muszą mieć wobec siebie rygor prawidłowego odżywiania, odpoczynku. Jurek bardzo zwraca na to uwagę i jeśli już wprowadzi jakieś zasady, to zawsze się ich trzyma. Jak coś ustali z radą drużyny, albo ze sztabem szkoleniowym, to tak będzie i nie ma od tego żadnych odstępstw.

Jak to się działo, że niemal we wszystkich drużynach w których grał, był kapitanem? I to od najmłodszych lat?

- Przede wszystkim był bardzo wymagającym dla siebie. Potrafił zawsze realnie ocenić sytuację, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Jak przegrywaliśmy, to w pierwszej kolejności szukał winy w nas samych. Analizował, jakie popełniliśmy błędy i dlaczego. Umiał rzeczowo sprecyzować problem, znaleźć przyczynę niepowodzenia. Najłatwiej jest powiedzieć, że się za dużo trenowało przez dwa tygodnie i dlatego się zagrało słabiej, albo sędzia popełnił błędy. On najpierw szukał winy u siebie, to było dla niego bardzo charakterystyczne. Dzięki tym cechom wnosił do zespołu dużo pozytywów. To pozwoliło mu zostać kapitanem Olimpii Poznań, gdzie razem graliśmy, już w wieku 18 lat. A przecież byli tam tak utytułowani piłkarze jak Piotr Skrobowski, Grzegorz Stencel, Jerzy Kaziów, Andrzej Borówko czy Marek Filipczak - jedna z ważnych postaci wielkiego Widzewa. Musiał umieć zarządzać ludźmi dużo starszymi i bardziej doświadczonymi niż on sam. W Lechii sytuacja będzie inna, bo to on jest tym bardziej doświadczonym. Z drugiej strony jako trener jest na początku drogi, cały czas się uczy. Teraz kończy odpowiednie kursy szkoleniowe i jest pod każdym względem gotowy do prowadzenia zespołu ekstraklasy. To zresztą też jest dla niego charakterystyczne. Bardzo dba o to, żeby nic nie dostawać na "krechę", tymczasowo. Jak się brać za robotę to na porządnie.

Z oferty Lechii skorzystał dopiero za trzecim razem.

- Bo jak Jurek się z kimś się na coś umówi, to zawsze dotrzymuje słowa. Przecież miał już wcześniej kilka propozycji, m.in. bycia asystentem w Wiśle Kraków, zdaje się za czasów Roberta Maaskanta. Był też jednym z kandydatów na trenera Górnika Zabrze. Jednak on miał swoje zobowiązania wobec Rakowa Częstochowa [pracował tam 4,5 roku], potrafił też przyznać, że nie jest jeszcze gotowy.

Teraz uznał, że już jest i w końcu przyjął ofertę klubu ekstraklasy.

- Był bardzo emocjonalnie związany z Rakowem. Ja sam wielokrotnie namawiałem go, żeby szedł wyżej, żeby skorzystał z jednej z tych szans, z których trzeba skorzystać. On zachował się jak jednak jak wytrawny pokerzysta, wyczuł, kiedy należy podjąć wyzwanie. Uznał, że to jest ten czas, kiedy trzeba spróbować.

Czy Brzęczek jest osobą, która może zatrzymać tę szaloną trenerską karuzelę w Lechii - to piąty szkoleniowiec w tym roku i dziewiąty w ciągu trzech lat!

- Wydaje mi się, że działacze Lechii wiedzą, co w ostatnich miesiącach było źle zrobione czy - mówiąc dosadniej - spieprzone. I chyba zdają sobie sprawę, że nie da się poprawić sytuacji z dnia na dzień, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nikt nie podważa kompetencji Brzęczka jako trenera, można tylko podważyć jego doświadczenie. Czy już jest gotowy na prowadzenie takiego zespołu jak Lechia? Na to pytanie odpowiedzieć może tylko czas.

KARUZELA TRENERSKA W LECHII - DZIEWIĘCIU SZKOLENIOWCÓW W 3 LATA, PIĘCIU W TYM ROKU!


Więcej o:
Komentarze (1)
Grzegorz Mielcarski o Brzęczku: Najwięcej wymaga od siebie, ale żaden piłkarz nie będzie mógł liczyć na taryfę ulgową
Zaloguj się
  • kmk1906

    Oceniono 7 razy -3

    Mielcarski dlaczego masz milicyjny psi ogon???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX