Sport.pl

Lechia porozumie się z Sokołem Ostróda w sprawie Dawidowicza?

Sprawa transferu Pawła Dawidowicza z Lechii Gdańsk do Benfiki Lizbona i kwestia przekazania części zysków ze sprzedaży piłkarza do Sokoła Ostróda, którego Dawidowicz jest wychowankiem, wzbudziła ostatnio sporo kontrowersji. Gdański klub postanowił wydać w tej sprawie oficjalny komunikat.


Przypomnijmy, że Dawidowicz z Lechii do Benfiki odszedł po zakończeniu poprzedniego sezonu, a kwota transferu wyniosła 1,5 miliona euro. Część z tych pieniędzy miała wpłynąć na konto Sokoła, gdzie Dawidowicz zaczynał swoją karierę. Kwestią sporną była wysokość tej kwoty (więcej na temat kontrowersji wokół transferu Dawidowicza TUTAJ). By wyjaśnić wątpliwości, Lechia wystosowała specjalny komunikat. Poniżej jego treść:

"Oficjalne pismo z ofertą zapłaty kwoty należnej z tytułu dokonanego transferu Pawła Dawidowicza zostało w czwartek ponownie wysłane do O.K.S. Sokół Ostróda. Raz jeszcze klub podaje w nim dokładne wyliczenia wynikające z obowiązkowych płatności wykonywanych przy transferach międzynarodowych. Lechia wierzy, że Ostróda ma już wiedzę konieczną do prawidłowego wyliczenia należnych jej kwot i że oba kluby dojdą w końcu do porozumienia.

- Rozmowy nie są łatwe. Ich trudność wydaje się wypływać z faktu że prezes Sokoła Ostróda nie posiadał dotąd pełnej wiedzy o zasadach dokonywania międzynarodowych transferów. Mylił się i zamiast posłuchać racjonalnych argumentów, upierał się przy nierealnych rozwiązaniach, emocjonalnie dyskutując za pomocą mediów - mówi Adam Mandziara, prokurent Lechii Gdańsk. - Zapis umowy mówi o konieczności zapłaty Ostródzie 15% od "kwoty uzyskanej z transferu przez Lechię". Uzyskane pieniądze dla Klubu to te, które do nas wpłyną, a nie kwota przed potrąceniami. A te są obowiązkowe i prezes Ostródy powinien je znać. To 5% opłaty dla PZPN (3%) i OZPN (2%), 5% wynikające z mechanizmu solidarnościowego FIFA i 10% procent prowizji menadżerskich. Może łatwiej byłoby płacić każdemu tyle, ile sobie życzy, bez pilnowania koniecznych procedur i faktycznych wyliczeń, jednak naszym zdaniem byłoby to działaniem na szkodę klubu, jako Spółka Akcyjna nie możemy sobie na to pozwolić, bo poważnie traktujemy naszych akcjonariuszy i inwestorów. Do Świąt Bożego Narodzenia też jeszcze za daleko, żeby robić komuś takie prezenty. Byłoby też dla wszystkich lepiej, gdyby Prezes Ostródy powstrzymał emocje i w wypowiedziach dla dziennikarzy nie szkalował klubu, podając nieprawdę z absurdalnymi twierdzeniami, że chcemy płacić mniej, bo pieniądze wydaliśmy na wyjazdy służbowe do Lizbony. Merytoryczne rozmowy z klubem dałyby lepsze rezultaty".

SUSHI, WOŁOWINKA I ZUPA Z KRWI. KUCHNIA PIŁKARZY LECHII GDAŃSK


Więcej o: