Mateusz Bąk: Zaliczyliśmy zderzenie na autostradzie przy prędkości 150 km/h

- Jesteśmy rozumnymi ludźmi i świadomość tego, że jest źle, nie pojawiła się nagle. Z każdym meczem sytuacja robi się coraz trudniejsza i każdy zdaje sobie z tego sprawę. To tak jakbyśmy zaliczyli na autostradzie zderzenie z rzeczywistością przy prędkości 150 km/h, ale wszystko można jeszcze naprawić - mówi bramkarz Lechii Mateusz Bąk.


Lechia nie wygrała już od sześciu meczów i choć w poprzednich sezonach zdarzały jej się dłuższe serie bez zwycięstwa, ta obecna jest najbardziej bolesna. Bo rozdźwięk między przedsezonowymi oczekiwaniami, a stanem obecnym jest ogromny.

- To tak jakbyśmy zaliczyli na autostradzie zderzenie z rzeczywistością przy prędkości 150 km/h - przyznaje Bąk w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. - Jesteśmy rozumnymi ludźmi i świadomość tego, że jest źle, nie pojawiła się nagle. Z każdym meczem, każdą porażką, która powoduje systematyczne osuwanie się w tabeli, sytuacja robi się coraz trudniejsza i każdy zdaje sobie z tego sprawę. W poprzednim sezonie mieliśmy jeszcze gorszą serię, ośmiu meczów bez zwycięstwa, ale wówczas, zanim się ona zaczęła, mieliśmy więcej punktów i byliśmy wyżej w tabeli. Dlatego teraz sytuacja wygląda gorzej - podkreśla bramkarz Lechii.

W takich okolicznościach Bąk jako kapitan zespołu i jeden z najbardziej doświadczonych zawodników ma do wykonania większą robotę.

- Wiadomo, że jak idzie to jest łatwiej. Każdy z nas ma w szatni jakąś robotę do wykonania. Ja, Piotrek Wiśniewski czy inni starsi chłopacy mamy tej roboty troszkę więcej, bo musimy to wszystko scalać, mimo trudów i przeszkód, które sami sobie postawiliśmy - przyznaje Bąk. Jedną z nich cały czas pozostaje bariera językowa.

- Problem pojawia się kiedy ktoś nie zna angielskiego, a są tacy zawodnicy w zespole. Jak ktoś wyjeżdża za granicę i nie zna nawet angielskiego to sam siebie stawia w trudnej sytuacji, bo to jest najłatwiejszy i najprostszy język, żeby przekazać najważniejsze rzeczy. Trenerowi zależy, żeby oni uczyli się języka polskiego, żeby znali chociaż podstawy i my też byśmy tego chcieli - zaznacza kapitan Lechii.

Co według niego jest największą bolączka zespołu i dlaczego zespół zaliczył tak wielki zjazd formy od czasu niezłych spotkań wyjazdowych z Górnikiem Zabrze oraz Legią Warszawa?

- Największą bolączką jest to, że od sześciu meczów nie wygraliśmy meczu i mamy tylko 18 punktów. A na to się składa wszystko. I gra całego zespołu w obronie, tracone bramki i gra całej drużyny w ataku, brak skuteczności. A co do meczu z Legią, to już trochę męczy mnie wspominanie tego spotkania. Kurczę, to było dobre 45 minut, które rozegraliśmy półtora miesiąca temu. Oczywiście fajnie to wyglądało w naszym wykonaniu, można mówić, że Legia prezentowała się słabiej, ale gdybyśmy naprawdę grali tak ekstra, to byśmy ten mecz wygrali. Teraz jesteśmy w takiej sytuacji, te niepowodzenia tak się nawarstwiły, że można mówić wszystko: że jesteśmy bez formy, że gramy gorzej niż wcześniej. Nie chcę tego rozkładać na czynniki pierwsze. W niedzielę możemy zagrać brzydko, ale sięgnijmy w końcu po trzy punkty - podkreśla Bąk.

Według niego nowy trener Lechii Jerzy Brzęczek ma bardzo dobre podejście do zawodników.

- Już po pierwszym treningu, pierwszych rozmowach było widać, że to mądra postać, która miała bogatą karierę piłkarską. I te swoje doświadczenia, przeżycia, sposób spojrzenia na piłkę, szatnię i funkcjonowanie zespołu potrafi przełożyć na pracę trenerską. To dla drużyny duży plus. Ale to my, piłkarze jesteśmy odpowiedzialni za to co się teraz dzieje i musimy to pokazać w niedzielę - podsumowuje bramkarz biało-zielonych.

KARUZELA TRENERSKA W LECHII - DZIEWIĘCIU SZKOLENIOWCÓW W 3 LATA, PIĘCIU W TYM ROKU!