Sport.pl

Pierwszy hat trick piłkarza Lechii na PGE Arenie. Wiśniewski wyprzedził Traore

Piotr Wiśniewski jest pierwszym piłkarzem Lechii, który w jednym meczu zdobył na PGE Arenie trzy bramki. Dzięki temu wychowanek Wierzycy Starogard w klasyfikacji najlepszych strzelców gdańskiego zespołu w ekstraklasie minął Abdou Razacka Traore i jest już na 5. miejscu.


Wiśniewski popisał się hat trickiem w niedzielnym spotkaniu z Piastem Gliwice, wygranym przez Lechię 3:1. Zdobył gole na trzy różne sposoby: najpierw po strzale głową, potem z rzutu wolnego, a na koniec po efektownej indywidualnej akcji.

- Najtrudniejszy był pierwszy gol, bo na linii strzału znajdowało się wielu zawodników. Udało mi się posłać piłkę praktycznie w jedyne miejsce, gdzie nikogo nie było. Przy drugiej bramce chciałem mocno wstrzelić piłkę w pole karne, krzyknąłem nawet do chłopaków, żeby nabiegali przed bramkarza i zasłonili mu widok. No i z dośrodkowania zrobił się strzał. A najbardziej cieszy trzeci gol, bo praktycznie zamknął mecz. Życzę sobie, żeby taką skuteczność prezentować co tydzień, ale nie nazywam się Cristiano Ronaldo - mówił po meczu Wiśniewski, który razem z Antonio Colakiem jest najskuteczniejszym piłkarzem biało-zielonych w tym sezonie (obaj zdobyli po sześć bramek).

Wychowanek Wierzycy Starogard stał się przy okazji pierwszym piłkarzem Lechii, który w jednym meczu zdobył na PGE Arenie trzy bramki. I trzecim w historii. Wcześniej tej sztuki dokonali tylko były piłkarz Polonii Warszawa Albańczyk Edgar Cani - w grudniu 2011 roku (jego zespół wygrał w Gdańsku 3:1) oraz w tym sezonie napastnik Śląska Flavio Paixao.

Dla Wiśniewskiego były to bramki nr 25, 26 i 27 w ekstraklasie (rozegrał 148 meczów). Wszystkie zdobył rzecz jasna w barwach Lechii, której piłkarzem jest już niemal 10 lat. Tym samym w klasyfikacji wszech czasów minął Abdou Razacka Traore (25 goli) i jest już na 5. miejscu. Przed nim znajdują się tylko Bogdan Adamczyk (36 goli), Robert Gronowski (35), Czesław Nowicki (30) oraz Roman Rogocz (29).

- Nie śledzę tych statystyk, ale skoro jestem tak wysoko, jest mi z tego powodu bardzo miło - skromnie przyznaje Wiśniewski. Niedawno przedłużył on kontrakt z Lechią do czerwca 2016 roku. Jeśli więc będą omijać go kontuzje, ma duże szanse, aby awansować na podium klasyfikacji, a nawet wysforować się na jej czoło.

BIENIUK, ŻEWŁAKOW... KIEDYŚ PODPORY SWOICH KLUBÓW, TERAZ W INNYCH ROLACH


Więcej o: