Sport.pl

Zaur Sadajew: Mecz z Lechią nie będzie niczym szczególnym

Mecz Lecha Poznań z Lechią Gdańsk będzie dla Zaura Sadajewa okazją do spotkania starych znajomych. Napastnik Kolejorza sezon zaczynał bowiem jako piłkarz Lechii.
Sadajew do polskiej ekstraklasy trafił z Tereka Grozny. Przed rozpoczęciem rundy wiosennej poprzedniego sezonu został wypożyczony z rosyjskiego klubu do Lechii. Początki miał trudne, bo nie przepracował z zespołem zimowego okresu przygotowawczego i w swoich pierwszych spotkaniach w barwach Lechii nie wyróżniał się niczym pozytywnym. Irytował za to swoją nieskutecznością, a na boisku był bardzo impulsywny, przez co łatwo dawał się sprowokować rywalom do niesportowych zachowań. Przez to często otrzymywał żółte kartki.

Dopiero w rundzie finałowej ekstraklasy Sadajew pokazał swój talent piłkarski, strzelając ważne gole dla Lechii w meczach z Pogonią Szczecin i Lechem, co pomogło biało-zielonym wywalczyć na koniec rozgrywek czwarte miejsce w lidze.

Dobra końcówka sezonu zdecydowała o tym, że Lechia przedłużyła wypożyczenie Sadajewa. Jednak pod wodzą Joaquima Machado czeczeński napastnik nie potrafił zaprezentować tej formy co u Ricardo Moniza.

Jesienią dla Lechii nie strzelił ani jednej bramki, a w meczu z Lechem ostro sfaulował Łukasza Trałkę i otrzymał czerwoną kartkę. Schodząc z boiska, odepchnął jeszcze operatora kamery Canal+. To był koniec Sadajewa w Lechii. Piłkarz za swoje zachowanie został ukarany przesunięciem do zespołu rezerw, a wkrótce rozwiązano z nim kontrakt. Po Czeczena natychmiast zgłosił się Lech, który szukał następcy dla podstawowego dotychczas napastnika Łukasza Teodorczyka (już w trakcie sezonu został sprzedany do Dynama Kijów).

W poznańskiej drużynie Sadajew jednak również nie błyszczy. W ośmiu ligowych spotkaniach strzelił dwa gole - z Zawiszą Bydgoszcz i w ostatniej kolejce z Wisłą Kraków. Bramka Czeczena dała Lechowi wygraną 2:1.

Słabszą dyspozycję w Lechu Sadajew tłumaczy kłopotami, jakie przeżywał w Lechii.

- W ostatnim okresie mojego pobytu w Gdańsku grałem w rezerwach, a tam treningi były inne niż w pierwszym zespole. Po przyjściu do Lecha musiałem nadrobić te zaległości. Wtedy jednak doznałem kontuzji, przez którą przez pewien czas byłem w ogóle wyłączony z treningów. Dlatego cały czas nie gram tak, jak bym chciał i jak się tego ode mnie oczekuje - przyznał Sadajew.

Czy mecz przeciwko Lechii będzie dla jej byłego piłkarza czymś specjalnym?

- Dla mnie ten mecz nie jest niczym szczególnym. Liczy się przede wszystkim drużyna, dla której gram obecnie. Te kilka miesięcy spędzone w Lechii wspominam bardzo miło, bo to był mój pierwszy wyjazd do Europy - zauważył Sadajew.

BURKINA FASO, GABON, PERU I INNE. SPRAWDŹ JAK MULTIKULTUROWA JEST POLSKA LIGA


Więcej o: