Lechia "czyści" kadrę. Brzęczek skreślił Aleksicia i Hoffmanna, w sumie w odstawkę poszło już pięciu

25 piłkarzy stawiło się na pierwszym treningu Lechii w 2015 roku. Oprócz usprawiedliwionej nieobecności dwójki bramkarzy Mateusza Bąka i Dariusza Treli zabrakło na nim pięciu zawodników, dla których w Lechii nie ma już miejsca - Danijela Aleksicia, Diego Hoffmanna, Filipa Malbasicia, Henrique Mirandy oraz Adłana Kacajewa.
Bąk pojawił się na obiektach klubowych, ale jeździł tylko na rowerku stacjonarnym. Kilka dni temu przeszedł on zabieg laryngologiczny i do dyspozycji trenera Jerzego Brzęczka będzie prawdopodobnie od czwartku. Z kolei Trela poprosił o zwolnienie ze względu na sprawy rodzinne (jego żona przechodziła w poniedziałek zabieg w szpitalu). W Gdańsku pojawili się też Aleksić oraz Hoffmann, którym została przekazana informacja, że mogą szukać sobie nowych klubów.

- Nie widzę dla nich miejsca w zespole. To na pewno dla zawodników trudna sytuacja, ale to jest taki biznes i każdy piłkarz musi być na to przygotowany - tłumaczy Brzęczek w rozmowie z Trojmiasto.sport.pl. Wcześniej skreślił on Rosjanina Adłana Kacajewa, w Lechii nie przydadzą się też przewlekle kontuzjowani Malbasić oraz Miranda. Ten pierwszy leczy się w Niemczech na koszt swojego klubu Hoffenheim (do Lechii został z niego wypożyczony), ale praktycznie nie ma szans, aby wrócił do pełni zdrowia w tym sezonie. Z kolei Miranda przebywa obecnie w Brazylii, gdzie powoli wznawia treningi, jednak do Gdańska raczej już nie wróci. Cała ta piątka przyszła do Lechii w letnim okienku transferowym. To nie musi być jeszcze koniec wietrzenia szatni, niektórzy piłkarze mogą zostać np. wypożyczeni.

W ich miejsce przyjdą nowi zawodnicy, pierwszym jest Jakub Wawrzyniak, który w poniedziałek podpisał kontrakt z Lechią.

- To piłkarz z dużym doświadczeniem, który gra w reprezentacji Polski. Biorąc pod uwagę jego umiejętności, jest to zawodnik, który może nam pomóc - podkreśla trener Brzęczek. - Oczywiście niczego nie można do końca przewidzieć, pokazuje to chociażby sytuacja z Nikolą Lekoviciem, który wiosną prezentował się znakomicie, a jesienią był w dużo słabszej formie. Ale właśnie dlatego chcemy, żeby w zespole była rywalizacja i takie sytuacje nie miały wpływu na postawę zespołu - tłumaczy szkoleniowiec biało-zielonych. Na jakich jeszcze pozycjach Lechia najpilniej potrzebuje wzmocnień?

- Na pewno na prawej stronie defensywy, bo ci, którzy na dziś tam grają, nie są nominalnymi prawymi obrońcami, piłkarzami, którzy od początku kariery byli do tego szkoleni. Nie znaczy to, że są słabi, ale musimy na tej pozycji poprawić i podnieść rywalizację - podkreśla Brzęczek.

Jednym z kandydatów na tę pozycję jest piłkarz TSV 1860 Monachium Grzegorz Wojtkowiak.

- To jest dla nas interesująca propozycja, również z tego względu, że Wojtkowiak może występować na kilku pozycjach. Jednak póki co nie wiadomo, czy ten piłkarz do nas przyjdzie, to może być trudny temat - nie ukrywa szkoleniowiec.

Jeśli chodzi o ofensywę, to Lechia chce pozyskać skrzydłowego oraz być może napastnika.

- Na pewno chcemy wzmocnić boki pomocy. Jesteśmy zainteresowani Tomkiem Kupiszem, bo co prawda jest to zawodnik po trudnych przejściach zagranicznych, ale mający charakter i zawsze grający z pełnym zaangażowaniem. Poza tym to prawdziwy profesjonalista na boisku i poza nim. Zastanawiamy się również nad doświadczonym napastnikiem. Na tej pozycji mamy czterech młodych zawodników o dużych predyspozycjach, ale na razie dopiero zbierających doświadczenie. Myślę, że również dla ich dobra, dla możliwości nauki nie byłoby złym rozwiązaniem ściągnięcie zawodnika, który ma już swoją markę i który regularnie strzela bramki - podkreśla Brzęczek. I od razu dodaje, że nie wyobraża sobie, aby powtórzyła się sytuacja z letniego okienka transferowego, kiedy Lechia kupowała piłkarzy bez opamiętania (w sumie 20).

- Wszyscy się pytają, ilu piłkarzy pozyskamy zimą, a mnie interesuje tylko jakość. Chcemy ściągnąć zawodników tylko na te pozycje, na których mamy w tej chwili problem. Nie wyobrażam sobie, żeby zdarzyło się coś takiego jak latem. Będę się starał, żeby wykorzystać to, co już mamy w drużynie, bo też nie wszyscy piłkarze dostali szansę. Nie chcę dopuścić do sytuacji, w której przyjdzie dziesięciu nowych piłkarzy, przez co dziesięciu innych będzie rozczarowanych. Oczekuję i żądam od zawodników, żeby pokazali charaktery, bo każdy z nich ma umiejętności indywidualne, ale jako zespół tego nie pokazaliśmy. Zadanie nr 1 dla nas to stać się drużyną, która walczy, gra na miarę potencjału i zwycięża - zaznacza Brzęczek i dodaje: - Na pierwszy obóz do Turcji [9-20 stycznia] pojedzie 25-26 zawodników, dobrze byłoby mieć już wówczas ustaloną kadrę, chociaż zdaję sobie sprawę, że będzie o to trudno.

Trener Lechii odniósł się jeszcze do informacji, według których na rundę wiosenną wypożyczony do innego klubu mógłby być wspomniany Dariusz Trela.

- Na dziś jest naszym zawodnikiem. Jak przyszedłem, miał kontuzję, więc nie miał okazji w pełni się pokazać. Na tę chwilę czekam, żeby wrócił do treningu i żeby mógł razem z zespołem przygotowywać się do sezonu - wyjaśnił szkoleniowiec Lechii.

Kadra Lechii na pierwszym treningu (galeria zdjęć TUTAJ):

Bramkarz: Damian Podleśny. Obrońcy: Mavroudis Bougaidis, Damian Garbacik, Rafał Janicki, Nikola Leković, Mateusz Możdżeń, Rudinilson, Tiago Valente, Marcin Pietrowski, Adam Dźwigała. Pomocnicy: Ariel Borysiuk, Bruno Nazario, Daniel Łukasik, Maciej Makuszewski, Bartłomiej Pawłowski, Stojan Vranjes, Piotr Wiśniewski, Piotr Grzelczak, Tsubasa Nishi, Dawid Karczewski. Napastnicy: Adam Buksa, Antonio Colak, Paweł Czychowski, Kevin Friesenbichler, Przemysław Macierzyński.

PAWEŁ PĘCZAK: W LECHII BRAKUJE GOŚCIA, KTÓRY ZŁAPAŁBY ZESPÓŁ ZA JAJA