Zdrowotny problem Rafała Janickiego. Boli głowa

Rafał Janicki wciąż odczuwa skutki feralnego zdarzenia, jakie miało miejsce miesiąc temu podczas meczu z Piastem Gliwice. Obrońca Lechii po zderzeniu głowami z Kamilem Wilczkiem upadł na boisko i stracił przytomność. W tym tygodniu z powodu bólu głowy musiał przedwcześnie zakończyć jeden z treningów. - Jest problem, jak duży, okaże się przy cięższych treningach - mówi Janicki.
Wspomniane zdarzenie w meczu z Piastem wyglądało fatalnie. Skaczący do górnej piłki Janicki i Wilczek zderzyli się głowami, po czym ten pierwszy bezwładnie runął na murawę z dużym impetem uderzając głową o podłoże. Obrońca Lechii stracił przytomność i ocknął się dopiero po kilkunastu minutach w szatni. Jeszcze w trakcie meczu z Piastem mówił reporterce Canal+:

- Nie pamiętam całego dnia, głowa boli bardzo mocno. Był przy mnie doktor, dostałem środki przeciwbólowe i jest już trochę lepiej. Teraz staram się przypominać powoli, jak wyglądał ten dzień.

Po meczu Janicki pojechał do szpitala na badania, które wykazały wstrząśnienie mózgu. Z tego powodu nie zagrał w ostatnim spotkaniu 2014 roku (na wyjeździe z Lechem Poznań), jednak skutki wypadku odczuwa do dziś. W tym tygodniu piłkarze Lechii wrócili do treningów, ale Janicki z powodu bólu głowy nie dokończył już pierwszego z nich.

- W pewnym momencie głowa zaczęła bardzo boleć i końcówkę zajęć musiałem odpuścić. W środę byłem u lekarza, który powiedział mi że mógł to być jednorazowy problem, ale może też być tak, że jeszcze przez dwa miesiące po każdym wysiłku będzie mnie boleć głowa. Jest więc problem, wszystko wyjdzie przy cięższych treningach - tłumaczy Janicki i dodaje:

- To nie był lekki upadek, było widać, że jednak mocno przywaliłem o ziemię. Lekarz tłumaczył mi, że każda osoba inaczej przechodzi tego typu uraz. Jeden już po trzech dniach czuje się dobrze, a u innego może się to ciągnąć trzy miesiące. Po całym zajściu miałem robione dokładne badania, nawet rezonans kręgosłupa i nie wykazały one nic poważnego. Wszystko niby było dobrze, a jednak teraz coś jest nie tak - przyznaje obrońca Lechii, który w listopadzie po raz pierwszy powołany został przez Adama Nawałkę do reprezentacji Polski (jednak póki co w niej nie zadebiutował).

Podczas pierwszego zgrupowania zespołu w Turcji, na które biało-zieloni wyruszyli w czwartek (potrwa do 20 stycznia), Janicki będzie więc musiał zachować dużą ostrożność. W trakcie obozu podopieczni Jerzego Brzęczka rozegrają trzy mecze sparingowe: 11 stycznia z Chemnitzer FC, 15 stycznia z Akhisar Belediyspor oraz 19 stycznia z Anży Machaczkała (więcej o rywalach TUTAJ).

Urazy głowy. Janicki nie był pierwszy. Zobacz dramatyczne momenty na boiskach ekstraklasy [WIDEO]