Jerzy Brzęczek po sparingu z Anży Machaczkała: Nie możemy się zachłysnąć wynikiem

W ostatnim sparingu podczas obozu w Turcji piłkarze Lechii Gdańsk efektownie pokonali Anży Machaczkała 4:1. - Na pewno było to w naszym wykonaniu dobre spotkanie, ale nie możemy się zachłysnąć tym wynikiem - przestrzega szkoleniowiec biało-zielonych Jerzy Brzęczek.
Gdańszczanie w meczu z Anży wyraźnie dominowali nad przeciwnikiem i od początku do końca spotkania nadawali ton wydarzeniom na boisku (relacja TUTAJ). Biało-zieloni udanie stosowali wysoki pressing, przejmowali piłkę już na połowie Anży i wyprowadzali groźne kontrataki. Cztery z nich zakończyły się powodzeniem, a na listę strzelców wpisali się Donatas Kazlauskas, Bruno Nazario i dwukrotnie Kevin Friesenbichler. Szkoleniowca Lechii cieszy wygrana, jednak przestrzega on przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków, przypominając równie wysoką wygraną Lechii w przedsezonowym sparingu z Panathinaikosem Ateny.

- Bez wątpienia to było w naszym wykonaniu dobre spotkanie - przyznał Brzęczek w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. - Graliśmy szybko, agresywnie i co najważniejsze stwarzaliśmy sobie sporo okazji podbramkowych, z których cztery wykorzystaliśmy. To wszystko mnie cieszy, ale z drugiej strony przestrzegam przed zachłyśnięciem się tym wynikiem. Chciałbym, żebyśmy patrzyli na to zdroworozsądkowo. Po pierwsze - zespół Anży jest po bardzo ciężkim obozie przygotowawczym, a po drugie - po przerwie dokonał wielu zmian, przez co ich gra straciła płynność. Dlatego nie ma co popadać w hurraoptymizm, aczkolwiek ten mecz pokazał, że mamy już położoną dobrą bazę pod dalszą pracę - dodał trener biało-zielonych.

Spotkanie z Anży zakończyło pierwszy etap przygotowań Lechii do sezonu. Czy po tureckim zgrupowaniu i trzech sparingach (oprócz meczu z Anży lechiści zagrali towarzysko z Chemnitzerem i Akhisar Belediyespor) gdańska drużyna jest już bliska optymalnej formy na wiosenne mecze w ekstraklasie?

- Nie, jeszcze dużo pracy przed nami - przekonywał Brzęczek. - Jestem zadowolony z postępów, jakie robią poszczególni zawodnicy, ale najważniejszy jest fakt, że w końcu do wszystkich dotarło to, co zdarzyło się w rundzie jesiennej, która była dla nas bardzo nieudana. Nie mogę narzekać na zaangażowanie piłkarzy w zajęcia, poza tym widać poprawę naszej gry pod względem taktyczno-technicznym. Chłopcy zaczynają podążać w tym kierunku, w jakim chciałbym, żebyśmy funkcjonowali na wiosnę, czyli byśmy grali agresywnie, dynamicznie i w ofensywie na jeden-dwa kontakty, z dużą wymiennością pozycji. Nad tym będziemy pracować podczas drugiego obozu w Hiszpanii. Po powrocie do Gdańska dam jednak chłopakom trochę odpoczynku, bo przez 16 dni pracowaliśmy codziennie z dużą intensywnością. Do treningów wrócimy w piątek, w sobotę gramy sparing z Olimpią Grudziądz, a w niedzielę ruszymy na drugie zgrupowanie - wyjaśnił Brzęczek.

Szkoleniowiec Lechii przyznał, że ma już w głowie trzon pierwszego składu na rundę wiosenną, ale rywalizacja na niektórych pozycjach wciąż jest otwarta.

- Mamy wyrównaną ekipę, a przyjście do nas nowych zawodników tylko zwiększyło konkurencję między poszczególnymi piłkarzami. Zarys pierwszego składu już jest, ale nie oznacza to, że ten sam zestaw personalny będzie grał w meczach ligowych. W najbliższych miesiącach czeka nas trudna, wyniszczająca walka o górną ósemkę, dlatego ci, którym przypadnie rola zmienników, również muszą prezentować wysoki poziom i być dobrze przygotowanymi.

WAWRZYNIAK I WOJTKOWIAK WRACAJĄ DO EKSTRAKLASY. PÓJDĄ W ŚLADY MILI CZY SANDOMIERSKIEGO?