Remis Lechii w sparingu z Benfiką Luanda. 45 minut Mili

W drugim sparingu na obozie w Hiszpanii piłkarze Lechii Gdańsk zremisowali z Benfiką Luanda 1:1. Gola dla biało-zielonych zdobył Kevin Friesenbichler. W gdańskim zespole zadebiutował Sebastian Mila, który rozegrał 45 minut w pierwszej połowie spotkania.
W meczu sparingowym z Benfiką trener Jerzy Brzęczek dał odpocząć bramkarzowi Mateuszowi Bąkowi, a także Adamowi Dźwigale oraz narzekającemu na lekki uraz Damianowi Garbacikowi. Przeciwko zespołowi z Angoli nie zagrał także środkowy obrońca Gerson, który dopiero w czwartek dołączył do przebywającej na zgrupowaniu w Hiszpanii gdańskiej drużyny i odbył z biało-zielonymi tylko kilka treningów. I zanim podpisze kontrakt z Lechią musi jeszcze przejść testy medyczne.

Spotkanie lepiej rozpoczęli lechiści, którzy już w 10. minucie wyszli na prowadzenie. Po dośrodkowaniu Piotra Grzelczaka piłka trafiła do Donatasa Kazlauskasa, który odegrał ją do Friesenbichlera. Austriak zachował najwięcej przytomności w chaosie, jaki zapanował w polu karnym Benfiki, i wepchnął piłkę do siatki. Dla napastnika Lechii był to piąty gol zdobyty w szóstym zimowym sparingu. Wcześniej Friesenbichler pokonywał bramkarzy Chemnitzera, Akhisara Belediyespor i dwukrotnie Anży Machaczkała (wszystkie spotkania rozegrano na obozie w Turcji).

Dwie minuty później 20-latek mógł podwyższyć prowadzenie Lechii, ale w sytuacji sam na sam z bramkarzem Benfiki Thierrym Bolongo uderzył obok bramki. Również niecelnie w 16. minucie strzelał Mila, zaś w 22. minucie składny kontratak Mili i Friesenbichlera zatrzymał golkiper drużyny z Luandy.

Minutę później Benfika zdołała wyrównać po błędzie gdańskiej defensywy. Amaro dośrodkował piłkę w pole karne, a tam przy biernej postawie obrony Lechii gola strzelił Fabricio.

W pierwszej połowie Lechia jeszcze dwukrotnie miała okazję do zdobycia drugiej bramki. W 29. minucie groźnie z dystansu uderzał Kazlauskas, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką, zaś w 35. minucie po raz kolejny wspólną akcję przeprowadzili Mila i Friesenbichler, ale w ostatniej chwili Austriaka powstrzymał jeden z obrońców Benfiki.

W przerwie szkoleniowiec Lechii tradycyjnie wymienił wszystkich zawodników z pola (w grze pozostał jedynie bramkarz Dariusz Trela), eksperymentalnie ustawiając na pozycji stopera nominalnego środkowego ofensywnego pomocnika Stojana Vranjesa.

W drugiej połowie Lechia nie miała już tylu dogodnych sytuacji pod bramką Benfiki co w pierwszych 45 minutach, nie licząc dwóch strzałów Ariela Borysiuka (jeden niecelny, drugi zablokowany przez rywali) oraz uderzenia Bartłomieja Pawłowskiego w końcówce spotkania, które obronił Bolongo. Najbliżej zdobycia gola był jednak Vranjes, który w 86. minucie z rzutu wolnego trafił w słupek.

Po meczu rozegrano serię rzutów karnych, w których lepsi okazali się lechiści wygrywając 4:3. Dla biało-zielonych trafili Borysiuk, Nikola Leković, Pawłowski oraz Piotr Wiśniewski. Pomylił się tylko Bruno Nazario. Dwa strzały rywali obronił z kolei Dariusz Trela.

Na obozie w Hiszpanii gdańszczanie zagrają jeszcze jedno spotkanie kontrolne. W poniedziałek 2 lutego mieli zmierzyć się z Suwon Samsung Blue Wings, ale z powodu kłopotów kadrowych Koreańczycy zrezygnowali z tego sparingu. Rywalem Lechii będzie więc prawdopodobnie jeden z miejscowych zespołów z niższych lig.

Lechia Gdańsk - Benfica Luanda 1:1 (1:1)

Bramki: Friesenbichler (10.) - Fabricio (23.)

Lechia: Trela - Wojtkowiak (46. Pietrowski), Janicki (46. Rudinilson), Bougaidis (46. Vranjes), Wawrzyniak (46. Leković) - Kazlauskas (46. Makuszewski), Łukasik (46. Borysiuk), Możdżeń (46. Wiśniewski), Mila (46. Nazario), Grzelczak (46. Pawłowski) - Friesenbichler (46. Colak)

Benfica: Bolongo - Debele (46. Vado), Amougou (63. Gouveia), Fabricio (46. Jeferson, 70. Ady), Toure, Amaro (60. Caranga), Gomito (60. Geraldo), Pedro (Mokanga), Ribeiro (Lirio), da Costa (46. Gilberto), Roque (46. Dede)