Sport.pl

Lechia wreszcie jest drużyną

Obok poprawy postawy zespołu w defensywie i mądrej organizacji gry w środkowej strefie spotkanie Lechii z Wisłą pokazało jeszcze jeden pozytyw. Gdańszczanie są na dobrej drodze, by być drużyną z prawdziwego zdarzenia, a nie tylko zlepkiem indywidualności.


Jest 30. minuta piątkowego meczu na PGE Arenie. Leżącego w polu karnym Wisły Kevina Friesenbichlera za koszulkę szarpie kapitan krakowskiej drużyny Arkadiusz Głowacki. Niemal natychmiast do środkowego obrońcy Wisły doskakuje niższy od niego o głowę nowy kapitan Lechii Sebastian Mila i zdecydowanie odciąga Głowackiego od kolegi z zespołu. Podobnie jest w 64. minucie, kiedy zawodnicy biało-zielonych stają w obronie niesportowo zaatakowanego znowu przez Głowackiego Macieja Makuszewskiego. Obie sytuacje nie wniosły wiele do przebiegu meczu i nie miały żadnego wpływu na wynik, ale w przypadku gdańskich zawodników są godne odnotowania. Obrazują one bowiem przemianę, do jakiej doszło w okresie przygotowawczym w Lechii, która wreszcie w trakcie meczu funkcjonuje jako drużyna.

Właśnie, drużyna, a nie jak to było w rundzie jesiennej grupa piłkarzy, ubierających na mecz koszulki w tych samych barwach. Jesienią między zawodnikami biało-zielonych brakowało "chemii", co obok innych czynników miało wpływ na słabą postawę całego zespołu i niską pozycję w tabeli. Po meczu z Wisłą widać wyraźnie, że obok pracy nad elementami czysto piłkarskimi, jak przygotowanie fizyczne, taktyka i technika, Jerzy Brzęczek dokonał zimą jeszcze czegoś innego - zbudował z piłkarzy Lechii zespół z prawdziwego zdarzenia. Zespół, w którym jeden piłkarz za drugiego byłby w stanie skoczyć w ogień, który "żyje" na boisku, a jego członkowie nieustannie się wspierają. Podkreślają to zresztą sami zawodnicy.

- To już jest zupełnie inna Lechia niż jesienią - mówi Daniel Łukasik. - Jako drużyna stanowimy monolit i teraz stać nas na wiele - dodaje Maciej Makuszewski. - W końcu mamy superzespół z charakterem. Widać to po naszych reakcjach, jak motywowaliśmy się w trakcie meczu, a po nim wspólnie cieszyliśmy się z wygranej - wtóruje im Kevin Friesenbichler.

Skąd ta pozytywna przemiana? W dużej mierze to efekt przyjścia do zespołu doświadczonych zawodników - Grzegorza Wojtkowiaka, Jakuba Wawrzyniaka i wspomnianego Mili. Zwłaszcza pojawienie się w zespole tego ostatniego podziałało na drużynę jak balsam. Doświadczony pomocnik niemal natychmiast wyrósł na lidera Lechii, co zauważył Brzęczek, wręczając mu opaskę kapitana. W trakcie meczu z Wisłą Mila cały czas trzymał w karbach pozostałych piłkarzy, mobilizując, gdy trzeba poklepując po plecach, gdy trzeba rzucając ostrzejszym słowem. Jesienią takiego gracza gdańszczanom zdecydowanie brakowało. Nie można również nie docenić wkładu w budowę zespołu Wawrzyniaka, który pilnuje, by koledzy nie bujali w obłokach, tylko pamiętali o założeniach taktycznych, a także nie wpadli w euforię po jednym tylko wygranym spotkaniu.

Po drugie Lechia staje się coraz bardziej polska. Przeciwko Wiśle w pierwszym składzie biało-zielonych znalazło się dziewięciu Polaków i tylko dwóch zawodników zagranicznych. W rundzie jesiennej Lechii z taką proporcją piłkarzy polskich i obcokrajowców w składzie nie widzieliśmy w ani jednym spotkaniu.

WAWRZYNIAK, WOJTKOWIAK I MILA NIE SĄ PIERWSI. REPREZENTANCI POLSKI W LECHII


Więcej o:
Komentarze (4)
Lechia wreszcie jest drużyną
Zaloguj się
  • hozar94

    Oceniono 51 razy 11

    Nie rozumiem jak mozna po jednym meczu ligowym stwierdzic ze Lechia jest lepsza drużyną, niech zagra z Legią, Lechem i Sląskiem i wtedy bedziemy mogli ją ocenic

  • cwdj

    Oceniono 10 razy 8

    W obu tych sytuacjach pan sędzia Marciniak udawał, że nic złego nie widzi, nawet jak Głowacki łokciem wyrżnął Makuszewskiego w twarz. Szarpanie młodego Austriaka przez Głowackiego za koszulkę miało miejsce pod nosem sędziego, a gra toczyła się spokojnie dalej, nawet ta akcja została zakończona strzałem w obrońcę Grzelczaka. Normalnie skandal, a pan Sławek też pali głupa tak jak wszyscy polscy sędziowie i wciąż ich broni nawet jak popełniają katastrofalne błędy. Dodatkowo komentatorzy zawsze tak gadają, jak gwiżdże sędzia, chyba zabronili im ich krytykować

  • eljan_k54

    Oceniono 9 razy -3

    Przecież muszą o czymś pisać,sam trener prosił żeby/ nie pompować balonu/ale przecież pismaki wiedzą lepiej ,ciekawe co napisze jak przegra Lechia?,dalej będą skakać w ogień?????

  • lica79

    Oceniono 14 razy -4

    Ale pierdy jeden mecz co więcej Głowacki tylko sie spojrzał na Mile a ten położył uszy po sobie a tu prosze okazuje sie ze Miła odciągnął Głowackiego
    Człowieku nie pij za nim nie napiszesz materiału

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX