Jerzy Brzęczek: Mówiłem, że z Zawiszą będzie trudniej. Nie myliłem się

Nie udało się piłkarzom Lechii Gdańsk odnieść drugiego wiosennego zwycięstwa. Po wygranej 1:0 z Wisłą Kraków gdańszczanie bezbramkowo zremisowali z ostatnim w tabeli Zawiszą Bydgoszcz. - Mówiłem, że w meczu z Zawiszą będzie nam trudniej niż z Wisłą i nie myliłem się. Po tym spotkaniu pozostaje spory niedosyt, bo naszym planem były trzy punkty - powiedział szkoleniowiec Lechii Jerzy Brzęczek.


- Z przebiegu gry byliśmy lepszą drużyną. Mieliśmy więcej sytuacji, ale nie udało nam się strzelić bramki. Przyjmujemy jednak ten punkt, bo w naszej sytuacji każdy punkcik jest bardzo cenny, choć planem oczywiście były trzy - przyznał Brzęczek.

Zdaniem trenera biało-zielonych o braku wygranej z Zawiszą zaważyła słaba gra zespołu w pierwszej połowie.

- Przed przerwą brakowało nam agresywności, zbyt długo trzymaliśmy piłkę, co dawało możliwość przeciwnikowi doskoku do naszych zawodników. Poza tym rywal zagęścił środek pola i było trudno nam się przedrzeć pod bramkę Grzegorza Sandomierskiego. W drugiej połowie chcieliśmy zagrać szybciej, mijać środkową linię przeciwnika i zagrywać piłkę między jego strefy. Stąd też zmiana Mateusza Możdżenia na Ariela Borysiuka. I rzeczywiście po przerwie nasza gra się poprawiła, z wyjątkiem może 10 minut, kiedy nie mogliśmy poradzić sobie z chaosem po jednej z kontr bydgoszczan - zauważył Brzęczek.

Jednym z czynników, który nie pomógł Lechii w zdobyciu trzech punktów, była fatalna murawa.

- Zdajemy sobie sprawę, że nasza nawierzchnia nie jest idealna. Kiedy trzeba zagrać szybciej, z pierwszej piłki często zdarzało się, że piłka nam odskakiwała. Przez to traciliśmy rytm gry i w nasze poczynania wkradała się nerwowość - podkreślił trener Lechii.

WAWRZYNIAK, WOJTKOWIAK I MILA NIE SĄ PIERWSI. REPREZENTANCI POLSKI W LECHII