Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk. Łukasz Budziłek: Jestem zły, przy strzale Paixao miałem piłkę na ręku

Bramkarz Lechii Łukasz Budziłek w meczu ze Śląskiem Wrocław spisał się bardzo przyzwoicie, nie był jednak w stanie zapobiec porażce 0:1. Chociaż był bardzo blisko obrony strzału, po którym Flavio Paixao zdobył zwycięską bramkę.
Sytuacja miała miejsce w 77. minucie. Po dośrodkowaniu Roberta Picha Flavio Paixao popisał się precyzyjnym strzałem z woleja.

- Miałem w tym meczu trochę pracy, cieszę się, że udało mi się obronić sytuację sam na sam z Peterem Grajciarem. Jestem jednak zły, że przegraliśmy i przy bramce nie udało mi się złapać piłki, choć musnąłem ją ręką. Strzał Flavio Paixao był jednak bardzo precyzyjny i niewiele mogłem przy nim zrobić więcej. Szkoda, bo mieliśmy w tym spotkaniu swoje sytuacje, ale nic nie chciało wpaść do bramki gospodarzy - przyznał po meczu Budziłek.

Lechia po porażce ze Śląskiem straciła 4. miejsce dające prawo gry w europejskich pucharach, ale bramkarz Lechii nie traci nadziei.

- Moim zdaniem o tym kto zagra w pucharach rozstrzygnie się dopiero w ostatniej kolejce. My chcemy wygrać oba mecze [z Legia Warszawa u siebie - 3 czerwca i Jagiellonią Biąłystok na wyjeździe - 7 czerwca], ale teraz musimy też patrzeć na rywali - podkreślił Budziłek.

RUSZYLI Z TRÓJMIASTA NA PODBÓJ ŚWIATA. BĘDZIE O NICH GŁOŚNO?