Sport.pl

Nikola Leković: Wawrzyniak? Nie boję się go

Piłkarze Lechii w poniedziałek wrócili do treningów. Jednym z zawodników, który najbardziej nie mógł doczekać się powrotu na boisko, był Nikola Leković. W poprzednim sezonie Serb wypadł ze składu z powodu urazu i do gry w ekstraklasie wrócił dopiero 9 maja przy okazji wyjazdowego meczu z Pogonią Szczecin. Później, pod nieobecność kontuzjowanego Jakuba Wawrzyniaka, zagrał jeszcze dwukrotnie. Teraz obaj lewi obrońcy są już zdrowi, ale 25-latek zapewnia, że nie boi się rywalizacji o miejsce w składzie.
Kto wygra rywalizację na lewej obronie, Leković czy Wawrzyniak? Podyskutuj na Facebooku >>

Nikola Leković miał średnio udany poprzedni sezon. Na początku grał regularnie, jednak później doznał kontuzji, w efekcie czego do gry wrócił dopiero w maju 2015 roku.

- Było mi ciężko. Kontuzję złapałem w środku sezonu i brakowało mi nie tylko meczów, ale też treningów - mówi Leković. - Na szczęście jestem już zdrowy i pod koniec poprzedniego sezonu udało się wystąpić w dwóch spotkaniach ekstraklasy w pełnym wymiarze czasowym. Niestety nie udało nam się zająć czwartego miejsca na koniec rozgrywek. Od dzisiaj przygotowujemy się już do kolejnego sezonu. Chcemy pokazać kibicom, że potrafimy grać na wysokim poziomie - zaznaczył Serb.

Podobnie jak inni piłkarze Lechii, Leković nie narzekał na krótkie urlopy. U niego głód piłki w dalszym ciągu jest bardzo duży.

- Te dwa tygodnie przerwy w zupełności mi wystarczyły, by się zregenerować. Jestem gotowy do nowego sezonu, zarówno fizycznie, jak i psychicznie - dodał Leković, który urlop spędził z rodziną w Serbii.

25-latka czeka ciężka walka o miejsce na lewej stronie defensywy, ponieważ już praktycznie w stu procentach zdrowy jest Jakub Wawrzyniak.

- Myślę, że wszystkich czeka rywalizacja. Wiadomo, że w trakcie całego sezonu zdarzają się kontuzje i kartki, dlatego dobrze jest mieć po dwóch dobrych piłkarzy na każdej pozycji - zauważył 25-latek. - Mam dużo respektu do Kuby. Jest to bardzo dobry piłkarz, podobnie jak Grzegorz Wojtkowiak i Sebastian Mila. Cała trójka dała nam bardzo dużo, gdy dołączyła do zespołu. Chcę jednak walczyć o miejsce w składzie - dodał.

Zobacz, kto był obecny na pierwszym treningu Lechii

Ani przez moment przez głowę Lekovicia nie przeszła myśl, by opuścić Lechię.

- Nie myślę o tym. Mam jeszcze ważny kontrakt w Lechii. Nawet nie wiem, jak długi, chyba rok (śmiech). Jestem szczęśliwy w Lechii i to jest dla mnie najważniejsze. Czuję się bardzo dobrze, gdy idę na trening czy rozmawiam ze sztabem szkoleniowym i jakimikolwiek ludźmi w klubie. Nie mam żadnych problemów - zauważył.

W sezonie 2014/15 Lechia zajęła na koniec piąte miejsce. Teraz wszyscy w Gdańsku liczą, że wynik ten uda się poprawić.

- Na pewno musimy wspiąć się na jeszcze wyższy poziom niż w poprzednim sezonie. Chcemy być wyżej w tabeli - zakończył Leković.

Obserwuj autora na Twitterze - @T_Galinski >>

Obserwuj trojmiasto.sport.pl na Twitterze - @3miasto_sportpl >>

WAWRZYNIAK I WOJTKOWIAK WRACAJĄ DO EKSTRAKLASY. PÓJDĄ W ŚLADY MILI CZY SANDOMIERSKIEGO?


Więcej o: