Lechia przegrała z Hannoverem w finale Lotto Cup po serii rzutów karnych

Lechia Gdańsk do 89. minuty prowadziła z Hannoverem 96 po golu Stojana Vranjesa. Wówczas jednak do wyrównania doprowadził Kenan Karaman i o końcowym wyniku decydował konkurs rzutów karnych. W porównaniu z meczem z Szachtarem Donieck tym razem to rywal Lechii lepiej wykonywał ?jedenastki?. Hannover wygrał 4:2 i zdobył puchar Lotto Cup 2015.
Polub nas na Facebooku >>

Podobnie jak w sobotę, tak i w niedzielę na Arenie Lublin nie pojawiło się wielu ludzi. Mecz Lechii z Hannoverem oglądało około 1500 fanów. Przed spotkaniem na murawie wystąpił zespół Jarzębina. Nie zabrakło jego największego hitu, czyli utworu przygotowanego specjalnie na Euro 2012 "Koko Euro spoko".

Punktualnie o godz. 17.30 zaczęły się jednak piłkarskie emocje. Pierwszy raz w wyjściowym składzie Lechii znalazł się chorwacki bramkarz Marko Marić. 19-latek pokazał swoje wysokie umiejętności już w trzeciej minucie, broniąc groźny strzał głową z kilku metrów Artura Sobiecha. Następnie Chorwat imponował grą nogami. Niemal wszystkie jego dalekie wykopy znajdowały adresatów. W kolejnych minutach spotkanie się jednak wyrównało. Niemcy posiadali inicjatywę, dłużej utrzymywali się przy piłce, ale niewiele z tego wynikało. Sporo było z ich strony uderzeń z dystansu. Niestety, niecelnych.

W 33. minucie kolejny raz klasę pokazał Marić, intuicyjne odbijając piłkę po płaskim strzale Edgara Priba z ostrego kąta. Niedługo później słupek uratował bramkarza Lechii. Piłkę w pole karne mocno wrzucił Sebastian Ernst, a w zamieszaniu i po sporym rykoszecie futbolówkę zdołał musnąć Sobiech, ale zabrakło mu kilku centymetrów, by mógł cieszyć się z gola.

Biało-zieloni w pierwszej części meczu stworzyli sobie tak naprawdę jedną ciekawą sytuację. W 21. minucie, gdy krótko rozegrali rzut rożny. Piotr Wiśniewski oddał techniczny strzał z narożnika pola karnego, jednak piłka, po odbiciu się od jednego z przeciwników, przeleciała minimalnie obok bramki. Lechia potrafiła rozegrać kombinacyjne kilka akcji w okolicach "szesnastki" rywala, ale brakowało precyzji przy dośrodkowaniach. W gdańskiej ekipie podobać się mógł przede wszystkim młody Łukasz Kopka, który dzielił i rządził w środkowej strefie boiska, notując przy tym sporo odbiorów.

W drugiej połowie trenerzy obu drużyn zdecydowali się wymienić po dziesięciu zawodników. W ataku Lechii zaprezentował się Michał Żebrakowski. To zawodnik Stali Rzeszów, testowany przez biało-zielonych.

Kilka minut po wznowieniu gry groźnie było pod obiema bramkami. Po rzucie rożnym do piłki wybitej przed pole karne dopadł Ceyhun Gülselam. Zawodnik Hannoveru oddał niezbyt czysty strzał, ale po rykoszecie piłka zmieniła tor lotu i trafiła w poprzeczkę. Odpowiedź Lechii mogła być natychmiastowa. Michał Mak zagrał w pole karne, piłkę przepuścił Żebrakowski, jednak Bartłomiej Pawłowski z kilku metrów uderzył również tylko w poprzeczkę.

W 66. minucie faulowany w okolicy linii pola karnego był Mak i sędzia Paweł Gil podyktował "jedenastkę". Do piłki podszedł Vranjes, Radlinger obronił strzał Bośniaka, jednak wobec dobitki był już bezradny.

Stracony gol nieco podrażnił Niemców, którzy momentalnie rzucili się do odrabiania strat. Czujność Łukasza Budziłka sprawdził m.in. Charlison Benschop, ale jego strzał zza pola karnego był zbyt lekki, by sprawić jakiekolwiek problemy byłemu bramkarzowi Legii Warszawa.

Wynik mógł być nawet wyższy, lecz doskonałej centry Jakuba Wawrzyniaka nie wykorzystał Mak. Mocny strzał głową pozyskanego z GKS-u Bełchatów skrzydłowego kapitalnie obronił Radlinger, efektownie odbijając piłkę na rzut rożny.

Hannover w końcówce osiągnął zdecydowaną przewagę, którą udokumentował golem. Piłkę z prawej strony boiska wrzucił w pole karne Benschop, a Kenan Karaman na raty, ale ostatecznie zdołał pokonać Budziłka, posyłając futbolówkę do bramki tuż przy słupku.

Ponownie jak w półfinale, tak i tym razem o końcowym wyniku zdecydował konkurs rzutów karnych. Tym razem jednak gdańszczanie wykonywali "jedenastki" gorzej niż rywale. Spudłowali Damian Garbacik i Hieronim Gierszewski, wobec czego to Hannover wygrał 4:2 i okazał się zwycięzcą Lotto Cup 2015.

Lechia Gdańsk - Hannover 96 1:1 (0:0), karne 2:4

Bramki: Stojan Vranjes (67.) - Kenan Karaman (89.)

Lechia: Marić (46. Budziłek) - Wojtkowiak (46. Stolarski), Tiago Valente (46. Janicki Ż), Borysiuk (46. Wawrzyniak), Garbacik - Kazlauskas (46. Mak Ż), Łukasik (46. Wolski), Kopka (46. Vranjes, 77. Macierzyński), Wiśniewski (46. Mila), Buksa (46. Pawłowski, 90. Gierszewski) - Colak (46. Żebrakowski Ż).

Hannover: Radlinger - Hirsch Ż (46. Sorg), Marcelo Ż (46. Anton Ż), Felipe (46. Schulz), Teichgraber (46. Bahn) - Sulejmani (46. Sarenren-Bazee Ż), Andreasen (46. Schmiedebach), Hoffmann (46. Gülselam), Ernst (46. Karaman), Prib (46. Dierßen) - Sobiech (46. Benschop).

Lechia bezpośrednio ze stadionu udaje się na lotnisko i wraca do Grodziska Wielkopolskiego. Biało-zieloni na obozie przebywać będą do środy.

Trzecie miejsce w turnieju zajęła drużyna Szachtara Donieck. Ukraińcy pokonali AS Monaco 3:0.









ADAM MANDZIARA, PREZES LECHII: LIGA MISTRZÓW? MYŚLIMY. ALE JESZCZE NIE TERAZ