Trener Lechii Jerzy Brzęczek: Teraz w budowaniu zespołu było więcej rozsądku niż przed rokiem

Trener Lechii Jerzy Brzęczek przed startem nowego sezonu podkreśla, że celem zespołu jest poprawa 5. miejsca z poprzedniego sezonu. - Szkielet drużyny, który stworzyliśmy na wiosnę, zmienił się niewiele. Patrząc na piłkarską jakość naszego zespołu, mogę stwierdzić, że nie jesteśmy gorsi niż w tamtym sezonie i stać nas na wyrównaną walkę z najlepszymi - podkreśla szkoleniowiec biało-zielonych.
Lechia na inaugurację sezonu zmierzy się na PGE Arenie z Cracovią (godz. 20.30).

- Przyznam, że czujemy pozytywną adrenalinę. Przed rozpoczęciem sezonu w każdej z drużyn i u każdego trenera jest ten nastrój oczekiwania, nie inaczej jest u nas. Ale czujemy też presję, bo pierwszy mecz to jednak jest trochę niewiadoma. Mecze towarzyskie to jednak coś zupełnie innego niż spotkania ligowe, w których walczy się o punkty - podkreśla trener Brzęczek, który zdaje sobie sprawę, jak duże oczekiwania związane są z grą zespołu w nowym sezonie.

- Dziś jesteśmy bogatsi o doświadczenia z poprzedniego sezonu, kiedy kompletnie nie wyszła nam runda jesienna [Brzęczek prowadził zespół tylko w czterech ostatnich meczach jesieni] i na wiosnę do końca walczyliśmy o pierwszą "8". Szkielet drużyny, który wówczas stworzyliśmy, zmienił się niewiele. Patrząc na piłkarską jakość naszego zespołu mogę stwierdzić, że nie jesteśmy gorsi niż w tamtym sezonie i stać nas na wyrównaną walkę z najlepszymi. Cel długoterminowy to lepsze miejsce niż w zeszłym sezonie, najpierw jednak chcemy spokojnie zakwalifikować się do "8". Zdajemy sobie sprawę, że nikt nie będzie na nas patrzył jak na drużynę, która ma być w środku lub w drugiej części tabeli. To jest jasne i w związku z tym ciążyć na nas będzie duża presja, ale mamy potencjał, żeby walczyć z najlepszymi - podkreśla Brzęczek, ale nie chce jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy Lechię stać, aby już w tym sezonie włączyć się do walki o mistrzostwo Polski?

- Każdy stawia sobie jakieś plany, ma swoje marzenia, również ja i drużyna. Musimy jednak pamiętać, że jest coś takiego jak tradycja, że na to aby zadomowić się w czołówce pracuje się latami. Muszą się do tego przyzwyczaić zawodnicy, trenerzy, działacze, kibice... To nie jest tak, że ktoś pościąga w jednym oknie transferowym wielu zawodników i od razu odniesie sukces. Wystarczy przypomnieć sytuację w Lechii sprzed roku, kiedy nastąpiło wiele zmian, a potem przyszło wielkie rozczarowanie. Teraz w budowaniu zespołu jest więcej rozsądku - zaznacza szkoleniowiec Lechii.

BIENIUK, ŻEWŁAKOW... KIEDYŚ PODPORY SWOICH KLUBÓW, TERAZ W INNYCH ROLACH