Sport.pl

Jerzy Brzęczek: Nie boimy się Lecha

W sobotę 25 lipca o godz. 20.30 Lechia Gdańsk zagra na wyjeździe z Lechem Poznań w meczu 2. kolejki ekstraklasy. Biało-zieloni jadą na starcie z mistrzem Polski z wiarą w siebie i z przekonaniem, że uda im się wygrać, rehabilitując się tym samym za przegraną przed tygodniem z Cracovią.

Polub nas na Facebooku

W minioną środę Lechia grała sparingowy mecz z Schalke. Był to swego rodzaju element przygotowań do spotkania ligowego w Poznaniu. Wszyscy obserwatorzy starcia z szóstą drużyną ubiegłego sezonu w Bundeslidze przyznają, że gra nie była zła i można z optymizmem patrzeć w przyszłość.

- Graliśmy spotkanie z bardzo dobrą drużyną, która była w trakcie przygotowań do nowego sezonu w Bundeslidze. Na pewno Schalke jest na innym etapie niż my, ale posiada w składzie wielu klasowych zawodników. Nasza gra nie była zła. Możemy jedynie narzekać na słabą skuteczność. Mieliśmy sytuacje, które powinniśmy zamienić na bramki. Nie zrobiliśmy tego, a przeciwnik wykorzystał nasz błąd w pierwszej połowie i strzelił gola, który w końcowym rozrachunku dał zwycięstwo. Myślę, że mimo wszystko zaprezentowaliśmy się w wielu aspektach bardzo dobrze i jest to dobry prognostyk przed sobotnim meczem z Lechem Poznań - mówi trener Jerzy Brzęczek.

W drugiej połowie przeciwko Schalke kibice mogli oglądać testowanego Nevena Markovicia. Boczny obrońca nie zawiódł, ale też na kolana nie rzucił.

- Marković pozostanie z nami do soboty i wtedy podejmiemy decyzję odnośnie do jego przyszłości w Lechii - zaznaczył szkoleniowiec gdańskiego zespołu.

Teraz przed Lechią mecz z Lechem. Obie drużyny przystąpią do sobotniej konfrontacji podrażnione. W poprzednią sobotę "Kolejorz" uległ na własnym stadionie Pogoni Szczecin, będąc myślami już przy europejskich pucharach.

- Jedziemy do mistrza Polski, który - podobnie jak my - doznał porażki w pierwszej kolejce. Dla obu zespołów będzie to bardzo ważne spotkanie. Lech dodatkowo walczy w eliminacjach do Ligi Mistrzów, ale nie myślę, by akurat w sobotę przeciwko Lechii trener Skorża w jakikolwiek sposób próbował rotować składem - zauważył Brzęczek.

- Bez względu na to, z kim gramy, musimy jak najszybciej wskoczyć na najwyższy poziom. Jeżeli w którymkolwiek spotkaniu nie zaprezentuje się pełni możliwości, to może być za mało do zwycięstwa - dodał.

Mecz 1. kolejki z Cracovią był fatalny w wykonaniu Lechii, ale nikt nie zamierza z tego powodu dłużej rozpaczać i dokonywać wielu zmian.

- Nie możemy po jednym przegranym meczu od razu przemeblowywać składu. Niekiedy porażka jest również bardzo ważna w kontekście rozwoju drużyny w kolejnych spotkaniach - podkreślił Brzęczek.

O pierwszą wygraną w sezonie 2015/16 będzie w sobotę piekielnie trudno. Od momentu powrotu Lechii do ekstraklasy w Poznaniu nie udało się nawet zremisować. Wszystkie mecze kończyły się przegraną, niekiedy bardzo wyraźną, choć nie zawsze wskazywał na to wynik.

- Myślę, że historia nie będzie mieć większego znaczenia. Patrząc na nasz poziom i kadrę, jaką dysponujemy, jesteśmy w stanie wywalczyć punkty w Poznaniu. W pierwszej kolejce Pogoń pokazała, że grając agresywnie i z determinacją, można z Lechem wygrać. Postaramy się wybrać taką taktykę, która będzie skuteczna, jednak wszystko zweryfikuje boisko. Przede wszystkim musimy realizować założenia, które sobie nakreślimy przed spotkaniem - zaznacza szkoleniowiec biało-zielonych.

- Lech na własnym boisku jest bardzo efektywny i przede wszystkim potrafi grać zarówno w ataku pozycyjnym, jak i z kontry. Nie przez przypadek został mistrzem Polski. My jednak w żadnym wypadku nie możemy się gospodarzy przestraszyć. Mamy szacunek do Lecha, ale na pewno się go nie boimy - dodał.

Kluczem do zwycięstwa w Poznaniu będzie skuteczność. Lechia ma problem z wykorzystywaniem stwarzanych sytuacji, przez to nie potrafiła strzelić gola ani w meczu z Cracovią, ani w środowym sparingu z Schalke.

- Ten problem nie ogranicza się jedynie do naszych dwóch ostatnich spotkań. W rundzie jesiennej poprzedniego sezonu również stwarzaliśmy sobie wiele sytuacji i brakowało wykończenia. Teraz dodatkowo straciliśmy Antonia Colaka i Kevina Friesenbichlera. W ich miejsce pozyskaliśmy Grzegorza Kuświka, który dopiero rozpoczął treningi z zespołem i potrzebuje trochę czasu, by wejść w odpowiedni rytm. Jestem jednak pewien, że nasza skuteczność będzie coraz lepsza. Przede wszystkim stwarzamy te sytuacje. Gdybyśmy ich nie stwarzali, wtedy byłby większy problem. Wierzę, że już niebawem przyjdzie taki moment, kiedy będziemy skuteczniejsi - mówi z optymizmem Brzęczek.

Pozytywna wiadomość jest taka, że nikt w drużynie nie narzeka na urazy. Przeciwko Schalke nie zagrali Jakub Wawrzyniak, Sebastian Mila i Marko Marić, ale nie ma w tym przypadku mowy o żadnej kontuzji. Po prostu dostali wolne.

- Na chwilę obecną praktycznie wszyscy zawodnicy z kadry pierwszego zespołu są do dyspozycji. Z wyjątkiem młodego Michała Żebrakowskiego, który wraca do siebie po urazie i na razie trenuje indywidualnie. Jednak w najbliższych dniach powinien dołączyć do drużyny. Pozostali są zdrowi i czekają na sobotni mecz - kończy.









ADAM MANDZIARA, PREZES LECHII: LIGA MISTRZÓW? MYŚLIMY. ALE JESZCZE NIE TERAZ


Więcej o:
Komentarze (2)
Jerzy Brzęczek: Nie boimy się Lecha
Zaloguj się
  • 1aniolg

    Oceniono 13 razy 9

    to wyjdź i wygraj madralo i pokaz zes jest lepszy od Skorży.

  • tomek9671

    Oceniono 7 razy 1

    "Nie możemy po jednym przegranym meczu od razu przemeblowywać składu."
    Czyli rozumiem, że w pierwszym składzie zobaczymy takich asów jak: Nazario, Vranjes, Łukasik czy Makuszewski. W takim razie należy tylko życzyć dużo szczęścia Panie Brzęczek.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX