Walczyli, ale nie dali rady. Lech wygrał z Lechią po golu w doliczonym czasie gry

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 2:1

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 2:1 (LUKASZ OGRODOWCZYK)

Biało-zieloni do 90. minuty remisowali w Poznaniu z Lechem, ale wówczas po składnej akcji gospodarze strzelili bramkę na 2:1 i nie wypuścili wygranej do końcowego gwizdka. Honorowego - jak się okazało - gola dla gdańszczan zdobył Rafał Janicki.

Polub nas na Facebooku

O tym, że biało-zieloni nie potrafią grać w Poznaniu, wie chyba każdy kibic gdańskiego zespołu. Po raz ostatni Lechia pokonała "Kolejorza" na jego stadionie 3 kwietnia 1966 roku, jednak było to na szczeblu drugoligowym. Na zwycięstwo w najwyższej klasie rozgrywkowej gdańszczanie czekają cztery lata dłużej.

- Myślę, że historia nie będzie mieć większego znaczenia. Patrząc na nasz poziom i kadrę, jaką dysponujemy, jesteśmy w stanie wywalczyć punkty w Poznaniu - przekonywał przed meczem trener Lechii Jerzy Brzęczek.

W porównaniu z przegranym 0:1 meczem z Cracovią w składzie Lechii zaszło kilka zmian. M.in. przesunięty do linii pomocy został Ariel Borysiuk, zaś miejsce na środku obrony zajął Mario Maloca.

Niestety - mimo zapowiedzi - Lechia wyszła na boisko jakby przestraszona, a największe zagrożenie... pod własną bramką stwarzał właśnie Maloca. W pierwszych minutach spotkania dopuścił on do prostopadłego podania Szymona Pawłowskiego, po którym w sytuacji sam na sam z Marko Mariciem znalazł się Marcin Robak, lecz napastnik "Kolejorza" przegrał ten pojedynek.

Jeśli Brzęczek nakreślił swoim piłkarzom konkretne założenia taktyczne, przestały one istnieć w 19. minucie. Wówczas już Marić miał niewiele do powiedzenia. Wszystko zaczęło się od tego, że Maloca fatalnie wyprowadził piłkę z własnego pola karnego, podając prosto do Darko Jevticia, który natychmiast zagrał do Kaspara Hamalainena. Fin nie namyślał się długo i mocnym strzałem z dystansu dał Lechowi prowadzenie.

Po strzelonym golu gospodarze umiejętnie cofnęli się na własną połowę i czekali na to, co zrobi Lechia. Podopieczni Brzęczka - podobnie jak z Cracovią - mieli jednak problemy ze stwarzaniem sytuacji. Z dystansu próbowali uderzać Adam Buksa i Piotr Wiśniewski, lecz byli dalecy od celu. Raz groźnie było po dośrodkowaniu "Wiśni" z rzutu wolnego, ale starający się zrehabilitować Maloca uderzył nad poprzeczką.

W drugiej połowie po raz pierwszy w biało-zielonej koszulce w meczu ekstraklasy zaprezentował się Grzegorz Kuświk. Wejście byłego napastnika Ruchu Chorzów trochę odmieniło obraz gry. Wprawdzie gospodarze kontrolowali mecz, trzymając przy tym Lechię daleko od własnego pola karnego, ale biało-zielonym kilka razy udało się zagrozić bramce strzeżonej przez Jasmina Buricia. Pierwsze ostrzeżenie dał Mak, mocno strzelając zza "szesnastki". Burić miał sporo problemów ze skuteczną interwencją, ale ostatecznie udało mu się wyjść z opresji.

Drugiego ostrzeżenia już nie było. Gdańszczanie wywalczyli rzut rożny, z którego precyzyjnym dośrodkowaniem popisał się Bruno Nazario. Najwyżej w polu karnym wyskoczył Janicki i pewnie umieścił piłkę w siatce. Dla 23-latka był to dopiero drugi gol w ekstraklasie.

Gospodarze rzucili się jednak do huraganowych ataków, które przyniosły efekt w doliczonym czasie gry. Po koronkowej akcji i przytomnym podaniu Denisa Thomalli piłkę do pustej bramki z kilku metrów wpakował Robak.

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 2:1 (1:0)

Bramki: Kasper Hamalainen (19.), Marcin Robak (90.) - Rafał Janicki (75.)

Lech: Burić - Kędziora, Kadar, Kamiński, Douglas - Jevtić (62. Lovrencsics Ż), Trałka, Dudka Ż, Hamalainen (74 Thomalla), Pawłowski (69. Formella) - Robak.

Lechia: Marić - Wojtkowiak, Janicki, Maloca, Wawrzyniak - Buksa, Borysiuk, Łukasik Ż, Mila (60. Bruno Nazario), Makuszewski (68. Mak) - Wiśniewski (46. Kuświk Ż).









MILA: STAĆ NAS NA RYWALIZACJĘ Z LECHEM I LEGIĄ


Komentarze (1)
Walczyli, ale nie dali rady. Lech wygrał z Lechią po golu w doliczonym czasie gry
Zaloguj się
  • noriakikassai

    Oceniono 5 razy 5

    Ja bym zdanie "nie potrafią grać w Poznaniu" bardziej uogólnił na "nie potrafią grać" po prostu.
    Bez urazy ale bo obiektywnym przyjrzeniu się grze uważam, że między Lechią Kuchara a Lechią Mandziary i Piekarskiego nie ma wielkiej różnicy. Tak naprawdę to to samo g... tyle ,że owinięte w pazłotko.
    Wyższa pozycja w lidze wynikała wyłącznie z indywidualnych umiejętności poszczególnych graczy oraz większej ambicji. Z kolei sam poziom drużyny jako teamu jest podobnie dziadowski.

    Przy pierwszej bramce Hamalainen miał chyba z pół minuty czasu na oddanie strzału, mógł zatrzymać piłkę, zrobić kilka kroków do tyłu, wziąć rozbieg i strzelać gdzie chciał. Nikt do niego nie podszedł.
    Przez cały mecz miedzy liniami Lechii tworzyły się 20-metrowe wolne pola, ilość niecelnych podań byłą na poziomie III ligi, Łukasik grał z Lechem chyba w jednej drużynie, Makuszewski za to wytrenował padolino do perfekcji. Inna sprawa, że sędzia Stefański przesadzał pozwalać Lechowi na grę wślizgami DOKŁADNIE w każdej akcji przejęcia piłki. Wg mnie mimo,że wślizgi były w piłkę to jednak powodowały upadki zawodników Lechii a to również jest faul.

    Końcówka meczu to jakaś niepotrzebna panika u Lechii. Jak nie wiedza co zrobić z piłką w doliczonym czasie to niech graja Smolarka w narożniku. Tu nie zabrakło cwaniactwa tylko ponownie umiejętności taktycznych bo w doliczonym czasie mając jedną bramkę przewagi i grając pod pressingiem nie wychodzi się z próbą kontry w 5 zawodników tylko co najwyżej jednym którego zadaniem jest i tak wywlec piłkę jak najdalej. Reszta gra w tym czasie obrońców i pomocników.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Piast Gliwice 37 72 57-33 21 9 7
2 Legia Warszawa 37 68 55-38 20 8 9
3 Lechia Gdańsk 37 67 54-38 19 10 8
4 Cracovia Kraków 37 57 45-43 17 6 14
5 Jagiellonia Białystok 37 57 55-52 16 9 12
6 Zagłębie Lubin 37 53 57-48 15 8 14
7 Pogoń Szczecin 37 52 57-54 14 10 13
8 Lech Poznań 37 52 49-48 15 7 15
9 Wisła Kraków 37 49 67-63 14 7 16
10 Korona Kielce 37 47 42-54 12 11 14
11 Górnik Zabrze 37 46 48-53 12 10 15
12 Śląsk Wrocław 37 44 49-45 12 8 17
13 Arka Gdynia 37 42 49-51 10 12 15
14 Wisła Płock 37 41 50-58 10 11 16
15 Miedź Legnica 37 40 40-65 10 10 17
16 Zagłębie Sosnowiec 37 29 49-80 7 8 22

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa