Sport.pl

Grzegorz Kuświk: Moja forma nie jest najwyższa i wszyscy to widzą

- Celem były trzy punkty. Żałujemy, że ich nie zdobyliśmy, bo na początku graliśmy nieźle i wyglądało to naprawdę fajnie - mówił po zremisowanym 1:1 meczu z Pogonią Szczecin napastnik Lechii Gdańsk Grzegorz Kuświk. 28-latek pojawił się na boisku jeszcze w pierwszej połowie, gdy kontuzji doznał Adam Buksa.

Polub nas na Facebooku

- Zdecydowanie celem na mecz z Pogonią były trzy punkty. Żałujemy, bo na początku graliśmy nieźle i w pierwszych minutach wyglądało to naprawdę fajnie. Powinniśmy byli strzelić jeszcze jednego gola, by ten mecz kontrolować. Mamy jeden punkt po trzech kolejkach i jest to zdecydowanie za mało, patrząc na jakość naszej drużyny - mówił Kuświk po meczu z Pogonią.

Urodzony w Ostrowie Wielkopolskim zawodnik pojawił się na boisku w 32. minucie, zmieniając kontuzjowanego Buksę. Jednak obraz gry nie zmienił się, a już na pewno nie na lepsze. Kuświk rzadko bywał przy piłce, a podczas jego obecności na murawie Lechia nie stworzyła sobie praktycznie żadnej sytuacji podbramkowej.

- Nie chodzi o zbyt małą ilość podań od kolegów. Moja forma nie jest najwyższa i na pewno wszyscy to widzą. Przyszedłem do nowej drużyny i potrzebuję chwilę czasu, by się zaaklimatyzować i złapać wspólny język z kolegami na boisku. Mam też dużo zaległości treningowych. Chciałbym je jak najszybciej nadrobić, lecz pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Bardzo chciałbym od razu wskoczyć do grania, zdobywać bramki i grać przynajmniej tak jak w Ruchu. Jednak na dzisiaj chyba mnie na to nie stać. Jestem potrzebny drużynie. Mam wobec siebie duże oczekiwania, klub tak samo. Chcę się ogarnąć jak najszybciej i wrócić do dobrej dyspozycji - podkreślał 28-letni napastnik.

Za nami trzy kolejki obecnego sezonu, w których Lechia zdobyła tylko jeden punkt. Można już otwarcie mówić o kryzysie, bo przed sezonem wszyscy typowali, że gdański zespół będzie bić się o europejskie puchary. Tymczasem gra nie wygląda najlepiej, nie mówiąc o wynikach.

- Wszyscy wiemy, jakie aspiracje ma nasza drużyna. Myślę, że ilość punktów i miejsce, które aktualnie zajmujemy, są poniżej oczekiwań. Cóż... mamy chwilę wolnego i od poniedziałku wszystko na spokojnie przeanalizujemy, przemyślimy i z podniesioną głową zaczniemy przygotowania do kolejnego meczu. Przed nami ciężkie wyjazdy, ale nie załamujemy rąk. Potrzebujemy punktów jak powietrza. To musi w końcu zaskoczyć. Potrzebujemy jednego przełomowego meczu i potem wszystko ruszy. Nie widzę innego wyjścia - dodał były gracz Ruchu.









MILA: STAĆ NAS NA RYWALIZACJĘ Z LECHEM I LEGIĄ


Więcej o: