Łukasz Budziłek po meczu z Puszczą: Dużo pracy nie było

- Przyjechaliśmy do przeciwnika, który gra w drugiej lidze i różnica klas musiała być widoczna. Wynik to pokazuje. Zbyt wiele pracy nie miałem - mówił po spotkaniu z Puszczą Niepołomice bramkarz Lechii Gdańsk Łukasz Budziłek.

Polub nas na Facebooku

- To nigdy nie są łatwe mecze. Wiadomo, że gdy kluby z niższych lig spotykają się z zespołami występującymi w ekstraklasie, chcą się pokazać. Mieliśmy przykład Błękitnych Stargard Szczeciński w poprzednim sezonie. Ja też, występując jeszcze w pierwszoligowym GKS-ie Katowice i grając przeciwko drużynom z ekstraklasy - Zawiszy Bydgoszcz i Podbeskidziu Bielsko-Biała, chciałem się pokazać z jak najlepszej strony. Zagraliśmy jednak konsekwentnie, wykorzystaliśmy sporo sytuacji, choć nie wszystkie, bo w kilku przypadkach dobrze spisał się bramkarz Puszczy - zaznaczył Budziłek w rozmowie z Lechia.pl.

Lechia bez większych problemów wygrała z Puszczą, choć nie udało się Budziłkowi zachować czystego konta. Teraz jednak wszyscy myślą już o niedzielnym meczu 5. kolejki ekstraklasy z Wisłą Kraków i o odniesieniu pierwszej wygranej w lidze.

- Wynik na pewno cieszy, bo potrzebowaliśmy tak przekonującej wygranej. Przyklepaliśmy awans do kolejnej rundy, ale teraz zamykamy temat Pucharu Polski. Naszą misją jest Wisła i liczę, że w niedzielę przywieziemy do Gdańska pierwsze w tym sezonie trzy punkty - zakończył bramkarz biało-zielonych.





RUSZYLI Z TRÓJMIASTA NA PODBÓJ ŚWIATA. BĘDZIE O NICH GŁOŚNO?