Sport.pl

Było nerwowo, ale też merytorycznie. Fani murem za Brzęczkiem - relacja ze spotkania władz Lechii z kibicami

W środę wieczorem na PGE Arenie odbyło się spotkanie władz Lechii Gdańsk z kibicami. Fani mogli zadawać pytania Adamowi Mandziarze, Maciejowi Bałazińskiemu, Markowi Jóźwiakowi, Jerzemu Brzęczkowi, Sebastianowi Mili i Jarosławowi Bieniukowi. Atmosfera była gorąca, kibice mieli wiele uwag do pracy władz klubu. Z czasem coraz więcej było jednak merytorycznej dyskusji.

Polub nas na Facebooku



W sali konferencyjnej na PGE Arenie pojawiło się ponad 100 kibiców Lechii zaniepokojonych obecną sytuacją klubu.

Już na samym początku stało się jasne, że będzie gorąco. Jeden z fanów zadał bowiem pytanie Agnieszce Weissgerber (miała moderować dyskusję), pełniącej w Lechii rolę PR i CSR managera - kto zatrudnił na stanowisku rzecznika prasowego Kacpra Sucheckiego. Weissgerber odpowiedziała, że ona. Po chwili kibice w mocnych i obraźliwych słowach wypowiedzieli się na temat i Sucheckiego i Weissgerber, po czym ta ostatnia opuściła salę. Do końca spotkania już nie wróciła, ale przez cały czas pod jej adresem padały nieprzyjemne, a nawet chamskie epitety.

Kibice domagali się zwolnienia Sucheckiego i Weissgerber, "dyscyplinarnie", w innym przypadku zapowiedzieli protest podczas najbliższych meczów Lechii. Zarzut w stronę rzecznika był taki, że obrażał kibiców na portalach społecznościowych, na co fani mieli dowody. Klub odpowiedział, że przyjrzy się tej sprawie.

Non stop atakowane były też dwie inne osoby - prezes Mandziara i szef scoutingu oraz menedżer pierwszego zespołu Jóźwiak, a najbardziej dostało się zwłaszcza temu drugiemu. Dyrektor zarządzający Bałaziński był wyraźnie postacią neutralną, zaś pełne poparcie kibiców mieli trener Brzęczek, Mila oraz pełnomocnik ds. sportowych Bieniuk.

Brzęczek ma zostać

Kibice w dosadnych słowach powiedzieli, co myślą o ewentualnej zmianie trenera, i że takowa "nie ma prawa" nastąpić w najbliższym czasie. A już na pewno nikt w Gdańsku nie wyobraża sobie na stanowisku szkoleniowca takich osób, jak Jan Urban czy Dariusz Wdowczyk. Prezes Mandziara zapewnił, że nie są i nie były prowadzone rozmowy z żadnymi innymi trenerami.

Kibice stoją murem za Brzęczkiem, a ten podziękował im za zaufanie, mimo niezbyt dobrego startu w ekstraklasie. - To ja, jako trener, jestem odpowiedzialny za wyniki. Ta krytyka, która spada na osoby siedzące obok mnie, powinna spaść w pierwszej kolejności na mnie. Nie powiem, że kocham Lechię ponad wszystko, bo wcześniej tu nie grałem. Ale przez cały czas, gdy tu będę, oddam serce, by było jak najlepiej - mówił Brzęczek.

Tożsamość Lechii. Trenerzy z regionu

Wreszcie do głosu mógł dojść Bieniuk. Padł zarzut, że w grupach juniorskich Lechii zatrudnia się trenerów z zewnątrz, a nie z gdańskiego środowiska. "Palmer" brał udział w zatrudnianiu trenerów i dobrze przygotował się do spotkania, wymieniając praktycznie wszystkich szkoleniowców, jacy są związani z klubem. Jak się okazuje, jedynymi trenerami spoza Gdańska są Tomasz Unton (z Gdyni), Tomasz Sokołowski z Pruszcza Gdańskiego oraz Adam Fedoruk (Elbląg).

Brak wychowanków w składzie

- My chcemy chodzić na swoich zawodników, a nie najemników - powiedział jeden z kibiców.

Na spotkaniu dowiedzieliśmy się, że Jacek Jadanowski odszedł z klubu, bo jego umiejętności nie były wystarczające na ekstraklasę. Jóźwiak zaznaczył, że Lechia proponowała mu wypożyczenie do Puszczy Niepołomice. Jadanowski jednak nie skorzystał i we wtorek rozpocznie testy w Cracovii.

- Wypożyczyliśmy Hieronima Gierszewskiego do GKS Bełchatów. Tak robią wszyscy. Ten chłopak ma zapewniony powrót w grudniu. Mamy prawo do odzyskania zawodnika po półrocznym wypożyczeniu - podkreślił Jóźwiak.

Jednocześnie zapewniono, że plotki mówiące o tym, że rzekomo Adam Chrzanowski, Michał Żebrakowski i Przemysław Macierzyński zarabiają ponad 10 tys. zł miesięcznie, są przesadzone.

- Jest to kwota znacznie mniejsza. Nie jest to ani 10, ani 9, ani 8 tys. - zaznaczył Mandziara.

- Chcemy, by ludzie z regionu grali w Lechii. Ale jednocześnie musimy patrzeć na umiejętności zawodników - dodał Brzęczek.

- Ja pochodzę z Koszalina i zawsze będę walczył o to, by być identyfikowanym z Lechią - mówił z kolei Mila. Chwilę wcześniej jeden z kibiców powiedział: "Wy (prezesi) kiedyś odejdziecie, a my (kibice) będziemy nadal". Na co kapitan biało-zielonych odparł: - Wy będziecie, ale będzie też jeszcze jedna osoba. Będę to ja, już na zawsze tutaj.

W tym momencie w sali rozległy się gromkie brawa.

Scouting w Lechii nie istnieje

Za wyszukiwanie talentów w Lechii odpowiedzialny jest Roman Kaczorek i... "jakiś młody chłopak z Gdańska imieniem Tomek". Jóźwiak nie pamiętał jego nazwiska.

Oczywiście za scouting odpowiadają też właśnie Jóźwiak oraz Bieniuk, którzy jeżdżą po Polsce, a także trenerzy grup juniorskich. Wydaje się jednak, i kibice to podkreślali, że to zdecydowanie za mało jak na klub, który miał się bić o czołowe lokaty w ekstraklasie.

Przedłużane kontrakty z zawodnikami

W ostatnim czasie Lechia przedłużyła kontrakty z Maciejem Makuszewskim, Arielem Borysiukiem i Stojanem Vranjesem, choć wszyscy mieli jeszcze umowy. Jak podkreślił prezes Mandziara, menedżerowie tych piłkarzy, m.in. Mariusz Piekarski (Makuszewski i Borysiuk), nie wzięli za to ani złotówki prowizji. - Możemy wszystkie umowy pokazać - zaznaczył Mandziara.

Bałaziński po chwili wyjaśnił kibicom, dlaczego przedłuża się kontrakty na takich zasadach.

- Według przepisów FIFA każdy kontrakt ma dwa okresy: chroniony i niechroniony. Pierwsze trzy lata w kontrakcie pięcioletnim są okresem chronionym. Jeżeli zawodnik odejdzie, to zostanie zdyskwalifikowany, w kraju i za granicą. Po pierwszych trzech latach zaczyna się okres niechroniony. To oznacza, że jeśli zawodnik nas "oleje", zerwie kontrakt i pójdzie gdzie indziej, wówczas nie można go zdyskwalifikować. Można żądać odszkodowania przed sądem. Jakiego? Tego nikt nie wie - tłumaczył Bałaziński.

Ponadto poinformowano, że w najbliższych dniach Lechia planuje kolejne przedłużenia kontraktów.

- Liczę na to, że do końca tego tygodnia przedłużymy kontrakt z Rafałem Janickim. To jest jeden z tych zawodników, na którego naprawdę stawiamy i chcemy, by jeszcze przez rok czy dwa lata u nas grał - zaznaczył Mandziara.

Niewykluczone również, że w ostatnich dniach okienka transferowego klub pozyska napastnika. Mandziara przyznał, że w Gdańsku nad tym pracują. Być może jednak zawodnik ten dołączy do Lechii nawet we wrześniu, ponieważ w grę wchodzi też piłkarz znajdujący się aktualnie bez pracodawcy. Mandziara podkreślił, że klub stać na zawodnika za 1,5 mln euro, ale takiego najpierw trzeba najpierw znaleźć.

Nie ma problemów z wypłatami

- Zdarzało się, że dostawaliśmy pensje z trzytygodniowym opóźnieniem. Bywało też jednak tak, że pieniądze były na koncie np. tydzień przed terminem. Pod tym względem drużyna ma naprawdę dobre warunki i to nie może być usprawiedliwieniem słabszych wyników - zaznaczył Mila.

Raty za transfer Sebastiana Mili

Antoni Bugajski na łamach "Przeglądu Sportowego" wielokrotnie pisał, że Lechia spóźnia się z zapłatą za transfer Mili. Tymczasem pierwszą, najwyższą ratę gdański klub zapłacił w terminie. Z drugą ratą spóźniono się 3-4 tygodnie, ale wszystko zostało już uregulowane. Do zapłacenia została ostatnia, trzecia rata.

Oddanie Piotra Grzelczaka było błędem

Latem nie przedłużono kontraktu z Grzelczakiem, chociaż ten chciał zostać w Lechii. W klubie twierdzą, że sprowadzili dobrego zastępcę - Michała Maka. Ten jednak na razie niczym szczególnym się nie wyróżnił, a tymczasem "Grzelu" dobrze spisuje się w Jagiellonii Białystok.

Generalnie styl gry Lechii, czyli utrzymywanie się długo przy piłce i kreowanie sytuacji, jest bardziej przyjazny Makowi niż Grzelczakowi.

- Nie ukrywam, że rozważaliśmy jego pozostanie. Jest to zawodnik, który zawsze walczy dla drużyny, a ponadto dysponuje dobrymi warunkami fizycznymi. Patrząc z perspektywy czasu, moim zdaniem był to błąd, że z niego zrezygnowaliśmy - powiedział Brzęczek.

- Grałem z Piotrkiem i w Widzewie, i tutaj w Lechii - mówi Bieniuk. - Jest to zawodnik, że jak odpali, to strzela seryjnie bramki. Ale założę się, że wśród kibiców Lechii jest też wielu antyfanów "Grzela". Naprawdę długo dyskutowaliśmy na jego temat. Wszyscy popełniamy błędy - dodał.

Paweł Czychowski

Sporo kontrowersji wzbudziło też pozbycie się króla strzelców poprzedniego sezonu w III lidze. Tym bardziej że w jego miejsce sprowadzono Michała Żebrakowskiego, który na tym samym szczeblu rozgrywkowym nie zdobył ani jednej bramki.

- Taka była decyzja sztabu szkoleniowego - powiedział Jóźwiak.

- Paweł dostał ode mnie szansę debiutu w Poznaniu. Było mu jednak ciężko wywalczyć sobie miejsce w składzie, bo mieliśmy i Antonio Colaka, i Kevina Friesenbichlera - dodał Brzęczek.

Teraz Czychowski jest zawodnikiem Gryfa Wejherowo, jednak czeka go długa przerwa, bo na jednym z treningów doznał zerwania więzadeł krzyżowych w kolanie.

Zamieszanie z Lekoviciem

Kibice zapytali, dlaczego Nikola Leković został odsunięty od pierwszego zespołu. Przypomnijmy, że oficjalny komunikat klubu brzmiał - "zawężamy kadrę".

- To była decyzja zarządu, który miał prawo tak postąpić - mówi Brzęczek.

Generalnie padło stwierdzenie, że Leković nie jest w stanie zagrać kilku meczów w sezonie w pełnym wymiarze czasowym bez odniesienia kontuzji. W ostatnim czasie urazy go nie omijały i od kilku tygodni dostaje zastrzyki. Zawodnik nagle jednak wyzdrowiał i został już przywrócony do pierwszego zespołu.

Wyższe ceny biletów, karnetów i dziwne akcje marketingowe

Przed sezonem 2015/2016 Lechia podniosła ceny biletów i karnetów, co spotkało się ze sporym zdziwieniem i sprzeciwem kibiców. Zwłaszcza że na oficjalnej stronie Lechii pojawił się też komunikat, że klub wprowadził specjalne oferty dla zakładów pracy - zniżki, vouchery, możliwość prowadzenia własnego zorganizowanego dopingu i tworzenia własnych sektorówek. Z sali padło pytanie, kto za to odpowiada. Ale temat szybko przerwano, kiedy Mandziara odpowiedział: - Przepraszam, ale byśmy musieli zawołać Agnieszkę...

Lechia Gdańsk vs APLG

- W 2010 r. dzieci z Lechii były przekazane do Akademii Piłkarskiej Lechii Gdańsk, żeby ci szkolili młodzież dla naszego klubu. Tak powinno być. W ostatnich latach APLG poszła jednak w swoją drogę, mają swój system i są samodzielni. Musieliśmy wyciągnąć konsekwencje. Podjęliśmy strategiczne decyzje, że stworzyły własny dział młodzieży. Teraz dzieci będą trenować tak, jak chcą tego nasi specjaliści. To jest dobre dla Lechii, bo klub znowu ma swoją młodzież - mówił nerwowo Mandziara.

Brak kontaktu z prezydentem Adamowiczem

- Mam o wiele słabszy kontakt z panem prezesem Adamem Mandziarą, a także z panem Franzem Josefem Wernzem niż z poprzednimi władzami spółki. Potrzeba chęci dwóch stron, by usiąść i porozmawiać o problemach. Ja do tego jestem gotowy - mówił kilka dni temu na łamach "Dziennika Bałtyckiego" Adamowicz.

Jak ustosunkowała się do tego Lechia?

- Z oczywistych względów nie spotykamy się z panem Adamowiczem co tydzień. Nie na tym to polega. Po raz ostatni widzieliśmy się pod koniec rundy wiosennej poprzedniego sezonu, na przełomie maja i czerwca. Bieżące działania konsultujemy wspólnie z wiceprezydentem Andrzejem Bojanowskim oraz Andrzejem Trojanowskim. To są osoby, z którymi na bieżąco utrzymujemy kontakt - przyznał Bałaziński. - Nigdy nie było tak, że prezydent poprosił o spotkanie, a ktoś z nas odmówił.

Finanse w klubie

- Fakty są takie, że w sezonie 2015/2016 będziemy mieli deficyt na poziomie 0,5-1,5 mln zł. W obecnym sezonie mamy budżet na poziomie 30 mln. Mamy też gwarancję pana Wernze, że mamy zabezpieczony budżet na cały sezon - zaznaczył Mandziara, który mówił też o długu Lechii. - Zadłużenie było na poziomie 13 mln zł. Teraz wynosi 11,9 mln - dodał prezes Lechii.

ADAM MANDZIARA, PREZES LECHII: LIGA MISTRZÓW? MYŚLIMY. ALE JESZCZE NIE TERAZ


Więcej o:
Komentarze (2)
Było nerwowo, ale też merytorycznie. Fani murem za Brzęczkiem - relacja ze spotkania władz Lechii z kibicami
Zaloguj się
  • manhunt2005

    Oceniono 9 razy 3

    Wole przegrywać z piłkarzami o Gdańskim DNA niż wygrywać z jakimiś najemnikami którzy nie utożsamiają się z klubem. Problemem jest to jak się zachowują obecne władze LG, a nie koniecznie obecna forma i wyniki zespołu. A KACPEREK SUCHECKI niech wypierrr, i tu nie ma żadnej dyskusji ani przeproszeń. Wynocha z LG gnido. Co do Agnieszki Weissgerber można jeszcze polemizować...

  • Wojciech Schild

    Oceniono 4 razy 2

    spotkanie , owszem było nerwowe , ale merytotyki w tym za dużo nie było

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX