Thomas von Heesen: Chcę dać Lechii nowy impuls do osiągania sukcesów

We wtorek pracę stracił dotychczasowy trener Lechii Jerzy Brzęczek. Tym, który ma na nowo poukładać gdański zespół jest Niemiec Thomas von Heesen. - Drużyny, które do tej pory prowadziłem, grały ofensywnie. I chciałbym, by tak samo było z Lechią. Nie jestem jednak więźniem systemów czy ustawień na boisku - podkreśla nowy szkoleniowiec biało-zielonych.
Ostatnie dni sierpnia i pierwszy dzień września to czas ogromnych zmian w biało-zielonym obozie. W tym czasie z drużyną pożegnało się aż czterech piłkarzy. Tylu samo też przyszło. Status quo zachowany - można by pomyśleć. Nazwiska jednak, jakie w Gdańsku się pojawiły, sprawiają, że oczekiwania pucharowe to minimum, czego od Lechii będzie się jeszcze w tym sezonie oczekiwało. Do tego dochodzi nowy trener z przeszłością w Bundeslidze - Thomas von Heesen.

- Czas zacząć ciężką pracę i jak najszybciej poukładać wszystko w tej drużynie, bo trzeba zacząć odnosić zwycięstwa w ekstraklasie. Chcę dać Lechii nowy impuls do osiągania sukcesów - powiedział nowy szkoleniowiec gdańszczan.

Moment na tak wyraźne zmiany jest najlepszy z możliwych. Przerwa reprezentacyjna sprawia, że Niemiec ma więcej czasu na poznanie się z aktualnymi i nowymi piłkarzami Lechii.

- Moje pierwsze zadanie to jak najszybsze poznanie poszczególnych piłkarzy i zespołu jako całości. Musimy przeanalizować, gdzie drużyna posiada braki, w którym miejscu trzeba dokręcić śrubę, by Lechia zaczęła osiągać korzystne wyniki. Póki co, pod względem rezultatów sytuacja jest trochę kryzysowa - mówi von Heesen.

Niewątpliwie zarówno taktyka Lechii, jak i dotychczasowe personalia w zespole mogą ulec zmianie. Wszyscy startują z tak zwaną czystą kartą i tylko od nóg piłkarzy zależy, czy wywalczą sobie miejsce w składzie.

- Czeka nas selekcja piłkarzy i sprawdzenie, który jest najlepszy na danej pozycji. Do spotkania z Koroną Kielce musimy być tak przygotowani, by w meczu zagrali naprawdę najlepsi. Będziemy dużo pracować z piłką, nad podaniami i poruszaniem się po boisku, a także przyjrzymy się przygotowaniu fizycznemu zespołu. Chciałbym, byśmy pod względem motorycznym byli przygotowani nie na 90, a na 100 minut w meczu i by moi piłkarze w końcówkach spotkań byli w stanie dodać gazu w takim stopniu jak na początku spotkania. Kolejna sprawa to praca nad sferą mentalną. Chcę, by w moich piłkarzach była wola wygrywania, by nie zadowalali się małymi rzeczami jak jedno ligowe zwycięstwo. Musi być w nich stała chęć do odnoszenia sukcesów i gotowość do poświęceń, by móc je osiągnąć - zauważa 54-letni trener.

- Pod jego wodzą prezentowaliśmy bardzo ciekawą, przyjemną dla oka piłkę. Mieliśmy swój styl, w naszej grze nie było przypadku - mówił w zeszłorocznej rozmowie z trojmiasto.sport.pl były podopieczny von Heesena Artur Wichniarek.

- Drużyny, które do tej pory prowadziłem, grały ofensywnie. I chciałbym, by tak samo było z Lechią. Nie jestem jednak więźniem systemów czy ustawień na boisku. To, jakim systemem będziemy grać, uzależnione jest od charakterystyki piłkarzy, których mam w drużynie. Na pewno będę stawiał na dobrą organizację gry po stracie piłki i na tworzenie sobie wielu opcji w ataku po jej odzyskaniu. Mam w drużynie kreatywnych zawodników, dlatego będę stawiał na wymienność pozycji i ich własną inwencję w budowaniu akcji - potwierdza słowa Wichniarka sam Niemiec.

ADAM MANDZIARA, PREZES LECHII: LIGA MISTRZÓW? MYŚLIMY. ALE JESZCZE NIE TERAZ