Jerzy Brzęczek: Kolejne miesiące pokażą, jak oceniona będzie moja praca w Lechii. Ja czuję się wygrany [ROZMOWA]

Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin 1:1. Trener Lechii Jerzy Brzęczek

Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin 1:1. Trener Lechii Jerzy Brzęczek (RENATA DĄBROWSKA)

- Mieliśmy być zespołem, który długo utrzymuje się przy piłce i kreuje przy tym dużo sytuacji strzeleckich. Która po stracie piłki będzie od razu blisko rywala i szybko spróbuje ją odebrać. W wielu meczach tak się prezentowaliśmy, ale żeby uzyskać powtarzalność, potrzeba czasu, kontynuacji, konsekwencji i stabilizacji. W niektórych momentach było o to ciężko - mówi były już trener Lechii Jerzy Brzęczek w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.
Tomasz Osowski: Jak odebrał pan decyzję, że nie jest już trenerem Lechii. Spodziewał się pan tego?

Jerzy Brzęczek: W tym zawodzie trzeba być cały czas przygotowany na takie informacje, dlatego nie było to dla mnie wielkie zaskoczenie. We wtorek spotkałem się z kierownictwem klubu, ustaliliśmy warunki rozwiązania umowy za porozumieniem stron i przestałem być trenerem Lechii.

Jeszcze kilka, kilkanaście dni temu osoby decyzyjne deklarowały, że pana pozycja jest mocna i nie ma tematu zwolnienia szkoleniowca. Pana też o tym przekonywały.

- Kierownictwo mnie zapewniało, ale kierownictwo ma też prawo w każdej chwili mnie zwolnić. Siedem punktów w siedmiu meczach i tylko jedno zwycięstwo to nie jest dobry wynik i nikt nie mógł być z tego zadowolony. W takiej sytuacji zawsze trzeba się liczyć ze zwolnieniem. Z drugiej strony wydaje mi się, że ta drużyna w końcu zaczęłaby wygrywać i w perspektywie dalszej części sezonu na pewno dalibyśmy radę, żeby na jego koniec być w pierwszej trójce czy czwórce.

Zgodzi się pan z tym, że Lechia, poza początkiem rundy wiosennej, generalnie prezentowała się poniżej możliwości?

- Każdy może mieć swoje zdanie. Ja wiem, że kiedy przychodziłem do Lechii, zespół był na 14. miejscu, a sezon zakończyliśmy na 5. Myślę, że to duży skok. W kilku meczach zabrakło nam trochę szczęścia. Gdyby nie mecz z Lechem i ta niesamowita interwencja Gostomskiego w 94. minucie [przy strzale Antonio Colaka], spotkanie zakończyłoby się remisem, a zespół inaczej podszedłby do kolejnych spotkań. Po meczu przegranym w takich okolicznościach z zawodników jak gdyby zeszło trochę powietrze. Później był mecz we Wrocławiu, gdzie też dobrze graliśmy, ale kontuzję odniósł Gerson i ostatecznie przegraliśmy 0:1. Podobnie ostatnie spotkanie z Jagiellonią, bardzo dobra gra, prowadzenie 2:0, ale potem sprokurowany rzut karny i strata trzech goli w kilka minut. To wszystko spowodowało, że odbiór końcówki sezonu był negatywny, choć tak naprawdę nie był on przecież zły.

No tak, ale początek obecnego był chyba jeszcze gorszy.

- Na pewno nie byliśmy zadowoleni z naszej gry, ale trzeba pamiętać, że kilku zawodników przyszło w ostatniej chwili, wcześniej trenowali tylko indywidualnie. Nastąpiło też kilka niespodziewanych zmian, personalnie mieliśmy wyglądać troszkę inaczej. Mimo tego mogliśmy i powinniśmy zdobyć kilka punktów więcej. Na Lechu rozegraliśmy niezłe spotkanie, ale straciliśmy gola w 91. minucie. To był psychologicznie ważny moment. Z Pogonią zaczęliśmy bardzo dobrze, prowadziliśmy 1:0, później straciliśmy bramkę po rykoszecie i nagle przestaliśmy grać. W tych kilku pierwszych meczach było widać u zawodników brak pewności. Z drugiej strony po dwóch pierwszych porażkach nie przegraliśmy żadnego z pięciu kolejnych meczów.

Ale głównie remisowaliście.

- Gdybyśmy mieli jedno zwycięstwo więcej, pewnie odbiór byłby inny. Ale nie ma co gdybać, to już za mną, pewien etap się zakończył. Teraz jest nowy trener, przed którym stoją nowe wyzwania.

Ma pan do siebie jakieś pretensje, zrobiłby coś inaczej, żałuje niektórych decyzji?

- Na głębsze refleksje przyjdzie jeszcze czas, ale na pewno jakieś błędy popełniłem, to normalne. Dopiero następne miesiące pokażą, jak będzie się rozwijać sytuacja w klubie i jaka będzie ocena mojej pracy. Dziękuję tym kibicom, którzy mnie wspierali, dziękuję także tym, którzy czekali na moje odejście, bo z ich strony też miałem dodatkową mobilizację. Ja byłem w 100 procentach zaangażowany, starałem się pracować, jak najlepiej potrafiłem, raz wychodziło, raz nie. Było to dla mnie wyróżnienie, że mogłem pracować w Lechii. Wspominam ten okres jako trudny, ciężki, momentami stresujący, ale na pewno pozytywny.

Nie uważa pan, że za bardzo przywiązał się do niektórych nazwisk, np. do Bruno Nazario, który w tym sezonie, delikatnie rzecz ujmując, formą nie błyszczał.

- Dopiero czas pokaże, kto z tych zawodników, na których stawiałem, zrobi karierę. Na dziś Bruno może rzeczywiście nie wyglądał najlepiej, ale nawet w ostatnim meczu z Podbeskidziem miał kilka otwierających podań, choć oczywiście mógł w tym meczu zrobić więcej, bo w niektórych sytuacjach powinien zachować się lepiej. Ja stawiałem na konkretnych zawodników, którzy według mnie mogli dać zespołowi największą jakość.

Problem w tym, że nie udało się wypracować wyraźnego stylu gry zespołu. A przynajmniej prezentowaliście go zbyt rzadko.

- Nie zgadzam się z tym. Oczywiście w trakcie sezonu są różne etapy, nie zawsze można grać tak, jakby się chciało. Myślę, że mieliśmy swój styl, szczególnie na wiosnę, kiedy prezentowaliśmy się lepiej niż jesienią. Na pewno na niektóre rzeczy potrzeba czasu. Patrząc chociażby na ostatni mecz z Podbeskidziem, to w pierwszym składzie było pięciu nowych zawodników, w porównaniu z rundą wiosenną. Każdy chce, żeby drużyna cały czas prezentowała superpoziom, ale tak się nie da. Mieliśmy przebłyski bardzo dobrej gry, ale i bardzo słabej. Biorę to na siebie, bo wiem, że zdarzały się mecze, w których nie udawało się nam przez większą jego część grać na wysokim poziomie. Ale było też wiele momentów, w których prezentowaliśmy dobrą piłkę, więc jeszcze raz nie zgodzę się z tym, że nie mieliśmy stylu.

Jak zatem miała grać Lechia pana marzeń?

- Mieliśmy być zespołem, który długo utrzymuje się przy piłce i kreuje przy tym dużo sytuacji strzeleckich. Która po stracie piłki będzie od razu blisko rywala i szybko spróbuje ją odebrać. W wielu meczach tak się prezentowaliśmy, ale żeby uzyskać powtarzalność, potrzeba czasu, kontynuacji, konsekwencji i stabilizacji. W niektórych momentach było o to ciężko.

Jak podsumuje pan ten swój pierwszy, niezbyt długi, bo dziewięciomiesięczny, epizod na trenerskiej karuzeli w ekstraklasie. Po takim początku trudno będzie znaleźć nową pracę?

- Absolutnie tak nie uważam. Jak przychodziłem do Gdańska, dawano mi 2-3 miesiące, śmiałem się, że jak wytrzymam do lata, to już będzie sukces. A wytrzymałem do końca lata. Patrząc na szybkość zmian trenerów w Lechii w ostatnich latach, to i tak jestem w czołówce długości pracy. Myślę, że na tę chwilę, wbrew temu, co może się wydawać niektórym, jestem wygrany. Na pewno było to dla mnie duże doświadczenie. Kiedy zaczynałem pracę, wielu obawiało się, że Lechia spadnie. To nie był łatwy okres, ale większość ekspertów pozytywnie wyrażała się o naszej grze na wiosnę, mieliśmy świetną serię na PGE Arenie, która wcześniej nie była szczęśliwa dla zespołu. Przegraliśmy tu tylko z mistrzem Polski Lechem i Cracovią, która w 15 czy 16 meczach poniosła tylko jedną porażkę i miała wówczas świetny moment. Takie są fakty. Wiadomo, że teraz jestem oceniany pod wpływem emocji, ale z biegiem czasu niektórzy zaczną patrzeć na moją pracę i to co tutaj zrobiłem, trochę inaczej.

Będzie pan dalej śledził występy Lechii, czy potrzebuje pan trochę psychicznego odpoczynku.

- Cały czas będę oglądał ekstraklasę, żeby być na bieżąco i oczywiście będę również śledził mecze Lechii. I na pewno będę jej kibicował.

Prowadzony przez pana zespół zmierzy się kiedyś z Lechią w ekstraklasie?

- O to jestem spokojny.

LISTA PRZEBOJÓW POMECZOWYCH KONFERENCJI. ALE UBAW! [WIDEO]


Komentarze (12)
Jerzy Brzęczek: Kolejne miesiące pokażą, jak oceniona będzie moja praca w Lechii. Ja czuję się wygrany [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • dezar1234

    Oceniono 23 razy 1

    Nie dziwie się, że Brzęczek czuje się wygrany skoro kosił 30 tyś. złoty miesięcznie za odwalanie kichy!!! To najgorszy trener w ekstraklasie ale i w I lidze nie ma gorszego od niego.
    III liga to jest dla niego szczyt.

  • maniekjaro1991

    Oceniono 3 razy 3

    @Pawel Zaborowski
    Ja tez jestem kibicem Lechii ale Lechia Brzeczka coraz bardziej przypominala mi Lechie za czasow Borkowskiego w drugiej lidze ztn bramkarz->stoper i laaaaaga do przodu na afere zerooo pomyslu a zgodzisz sie ze teraz mamy troche lepszych pilkarzy...

  • maniekjaro1991

    Oceniono 4 razy 4

    @thedymero
    Dokladnie... Przez cala prace w Lechii przez Brzeczka przemawialo brak ambicji albo brak wiary we wlasne umiejetnosci... Coz zobaczymy co pokaze kolega Pana wlasciciela narazie gada sensownie;D

  • thedymero

    Oceniono 6 razy 6

    Filozof, na siłę doszukujący się pozytywów w swojej nieudanej przygodzie z klubem starający się jakoś wyjść z twarzą, zamiast przyznania się do zawalenia sprawy. Tu nie chodzi o wyniki ostatnie nawet, bo trzeba przyznać, że Lechia miała trudny terminarz na samym początku: naprawdę mocna od zakończenia sezonu zasadniczego Crakovia, następnie dość solidna Pogoń,potem wyjazd do Poznania, kiedy Lech jeszcze jakoś trzymał się kupy przed całkowitym rozpadem, dalej we Wrocławiu z pucharowiczem Śląskiem, mocną Wisła na wyjeździe, następnie dopiero słaba Łęczna i Podbeskidzie, z którym mimo wszystko nie wygrali. Chodzi o styl gry, a właściwie jego brak. O ile można było spodziewać się tego, że Wisła w końcu przełamie ten impas remisów, bo gra dobrze, ale brakowało czasem szczęścia, o tyle w Lechii nic nie wskazywało na poprawę wyników, gdyż nie było żadnego pomysłu na grę, coś tam Gdańszczanie kulali piłkę, ale bez sensu Łukasik-Borysiuk, potem nagle była taka sytuacja, że Łukasik staje z piłką na boisku i nie a totalnie żadnego pomysłu co można zrobić. Nie wyglądało to dobrze jednym słowem.
    Lechia powinna ogrywać pewnie w lidze chociaż takie drużyny jak Termalica, Łęczna, Podbeskidzie, Ruch, Zabrze, ponadto Koronę, Lubin. To takie minimum mając obecny skład. Ale ambicje zarządu są większe, dlatego w końcu dobrze grająca do trofeów mogłaby dodać Pogoń czy Śląsk. Jagiellonia, Crakovia, Legia, Wisła póki co grają lepiej, Piast to trochę niewiadoma, a Lech w dołku ogromnym.

  • 1aniolg

    Oceniono 8 razy 8

    Panie Jerzy, każdy trener, który odchodzi z Lechii mówi podobnie - wiem, że drużyna zacznie wygrywać(!) - dlaczego więc nie wygrywa? Panowie macie takie warunki do pracy, których może pozazdrościć pół europy a odstawiacie amatorkę, nie potraficie wziąć za łeb drużynę i zrobić wynik. Takich "trenerów" nie trzeba tu.

  • stary.1

    Oceniono 25 razy 19

    Przykłady Latala w Piaście i Zielińskiego w Cracovii dowodzą, że można z nominalnie słabszych zawodników niż piłkarze Lechii zbudować zgrany zespół w czasie krótszym niż 10 miesięcy. A p. Brzęczek ciągle zespół budował, budował i budował...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lechia Gdańsk 26 53 40-21 15 8 3
2 Legia Warszawa 26 51 40-25 15 6 5
3 Piast Gliwice 26 46 40-27 13 7 6
4 Pogoń Szczecin 26 41 38-33 12 5 9
5 Jagiellonia Białystok 26 40 41-37 11 7 8
6 Lech Poznań 26 39 38-35 12 3 11
7 Cracovia Kraków 26 39 31-29 11 6 9
8 Korona Kielce 26 39 34-36 10 9 7
9 Wisła Kraków 26 38 45-39 11 5 10
10 Zagłębie Lubin 26 37 41-36 11 4 11
11 Śląsk Wrocław 26 27 33-34 7 6 13
12 Górnik Zabrze 26 27 33-45 6 9 11
13 Miedź Legnica 26 27 27-48 7 6 13
14 Arka Gdynia 26 26 35-38 6 8 12
15 Wisła Płock 26 24 35-46 5 9 12
16 Zagłębie Sosnowiec 26 18 33-55 4 6 16

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa