Maciej Murawski: Piłkarze Lechii przy von Heesenie nie będą mieli lekko

- Thomas opowiadał mi kiedyś, że jako piłkarz zawsze w czwartki zostawał po zajęciach i przeprowadzał forsowny trening biegowy. Tłumaczył, że po to dokręcał sobie śrubę, żeby w 80. minucie meczu mieć siłę, aby odjechać rywalowi. Zawodnicy Lechii na pewno nie będą więc mieli z nim lekko - mówi o nowym trenerze biało-zielonych Thomasie von Heesenie ekspert NC+ Maciej Murawski, który przed laty współpracował z nim w Arminii Bielefeld.
Von Heesen szkoleniowcem Lechii został we wtorek, zastępując na tym stanowisku Jerzego Brzęczka. Niemieckiego trenera bardzo dobrze zna były reprezentant Polski Maciej Murawski, który w latach 2002-2004 współpracował z nim w Arminii Bielefeld.

- Thomas sprowadzał mnie do klubu jako dyrektor sportowy. W 2004 roku przez dwa tygodnie był też tymczasowym trenerem i z tego co pamiętam prowadził fajne zajęcia, nastawione na grę piłką, dużą wagę przykładał też do taktyki. Pod jego wodzą Arminia rozegrała wówczas dwa mecze - jeden wygrała i jeden zremisowała - a potem szkoleniowcem został Uwe Rapolder. Jego warsztat był naprawdę świetny, miał bardzo kompleksowe spojrzenie na wszystko co dzieje się w zespole, był na ówczesne czasy nowatorem. Dlaczego wspominam o Rapolderze? Ponieważ jego osoba miała też ogromny wpływ na von Heesena. On bardzo dużo nauczył się od tego trenera i czerpał z jego pracy wzorce w późniejszych latach. Oczywiście od tego czasu piłka poszła do przodu, jednak współpraca z Rapolderem na pewno dała mu bardzo dużo, nie tylko jeśli chodzi o metody treningowe, ale sposób zarządzania zespołem. Na pewno jego filozofia opiera się na grze ofensywnej, tak samo z pewnością będzie w Lechii, tym bardziej że potencjał zespołu w przednich formacjach jest ogromny - podkreśla Murawski.

Na pewno wątpliwości budzić może fakt, że von Heesen od niemal trzech lat pozostaje poza zawodem. A ostatni naprawdę udany okres w roli szkoleniowca miał w latach 2005-07, kiedy prowadził Arminię. Potem pracował jeszcze w cypryjskim Apollonie Limassol oraz w austriackim Kapfenberger, ale bez sukcesów. Z tym drugim zespołem spadł nawet z austriackiej Bundesligi.

- Rzeczywiście w ostatnich latach zajmował się innymi sprawami, sam jestem ciekaw jak sobie poradzi po takiej przerwie. Ale skoro podjął się tej pracy, to znaczy, że jest na bieżąco, zresztą jeszcze niedawno był członkiem rady nadzorczej Hamburger SV. Na pewno cały czas jest blisko Bundesligi i wie, co w trawie piszczy, także jeśli chodzi o trendy trenerskie. Zresztą trzeba pamiętać, że von Heesen jest w niemieckiej piłce wielką osobowością. Przed laty wybitny piłkarz, potem szkoleniowiec, ale również dyrektor sportowy, a ta funkcja jest w Niemczech niezwykle poważana. Poza tym to bardzo ciekawa osobowość, człowiek z otwartą głową, który zawsze miał bardzo dobre kontakty z Polakami. Mirosław Okoński [były piłkarz Hamburger SV] to jego dobry przyjaciel, zawsze dobrze wspominali go też inni Polacy, którzy grali z nim w jednym zespole. Ja również miałem z nim dobre relacje, które nieco popsuły się dopiero kiedy odniosłem w Arminii drugą kontuzję, ale to nie zmieniło mojego poglądu na jego osobę. To bardzo pozytywna postać - mówi nam ekspert NC+.

O filozofii pracy von Heesena dużo mówi sposób, w jaki podchodził do swoich obowiązków jeszcze jako piłkarz.

- Thomas opowiadał mi kiedyś, że zawsze w czwartki zostawał po zajęciach i przeprowadzał forsowny trening biegowy. 800 m na maksa i tak po kilka razy. Mówił, że po to dokręca sobie śrubę, żeby w 80. minucie meczu mieć siłę, aby odjechać rywalowi. Zawodnicy Lechii na pewno nie będą więc mieli lekko, muszą spodziewać się mocnych treningów, ale jestem przekonany, że wszystko będzie robione z głową - zaznacza Murawski.

Czy według niego von Heesen poradzi sobie w Lechii?

- Muszę przyznać szczerze, że jestem trochę zdziwiony decyzją działaczy Lechii, gdyż według mnie Jurek Brzęczek dostał zbyt mało czasu. Ale skoro już zdecydowali się na zmianę, to wydaje mi się, że przy wyborze nowego szkoleniowca podjęli dobrą decyzję. Przychodzi bowiem człowiek, który ma naprawdę ogromne doświadczenie i wielką wiedzę o piłce. Jednak któryś z trenerów w końcu musi dostać czas, żeby po swojemu poukładać zespół. Zmiany szkoleniowców co kilka miesięcy na pewno temu nie sprzyjają - podsumowuje Murawski.

MILA: STAĆ NAS NA RYWALIZACJĘ Z LECHEM I LEGIĄ




Więcej o: