Michał Mak po meczu z Koroną: W pierwszej połowie nasza gra mogła się podobać

Michał Mak miał najlepszą szansę do zdobycia gola w piątkowym meczu 8. kolejki ekstraklasy pomiędzy Lechią Gdańsk i Koroną Kielce, ale po jego uderzeniu piłka trafiła w słupek. - Jesteśmy rozczarowani. Są to dla nas stracone dwa punkty, a nie jeden zdobyty - tłumaczył po spotkaniu Mak.

Polub nas na Facebooku

- W Bełchatowie grałem na skrzydle albo na "dziewiątce". Na pozycji "dziesiątki" w meczu z Koroną zagrałem po raz pierwszy. Jak wypadłem? O to trzeba zapytać trenera - mówi Mak.

Jednak to właśnie on mógł strzelić kluczową dla losów meczu bramkę. Po podaniu Aleksandara Kovacevicia Mak znalazł się jedenaście metrów przed bramką Korony, ale po jego strzale piłka trafiła jedynie w słupek.

- Zgadza się, miałem najlepszą okazję w meczu. Sam sobie ją wypracowałem i powinienem ją wykorzystać. Nie mam problemu z grą lewą nogą, choć w tym przypadku niezbyt czysto trafiłem w piłkę - zaznacza 23-latek

O ile przez pierwsze 45 minut Lechia kreowała sytuacje, o tyle w drugiej połowie kibice oglądali bicie głową w mur. Korona się cofnęła, na co biało-zieloni nie potrafili znaleźć recepty.

- Na pewno pierwsza połowa była lepsza w naszym wykonaniu. Trener uczył nas, żebyśmy grali szybko do przodu. Wydaje mi się, że w pierwszej połowie nasza gra mogła się podobać. Po przerwie Korona ustawiła się znacznie głębiej, ale to nas nie może bronić, my musimy takie mecze wygrywać. Jesteśmy rozczarowani. Są to dla nas stracone dwa punkty, a nie jeden zdobyty - podkreśla Mak.

Dla 23-latka był to piąty mecz w bieżącym sezonie. Zaczął od wyjściowego składu w spotkaniu z Cracovią, ale w trzech następnych kolejkach wchodził z ławki rezerwowych. Najgorsze nadeszło jednak później, bo zawodnik całkowicie stracił zaufanie Jerzego Brzęczka.

- W ostatnich trzech meczach nie byłem nawet w meczowej osiemnastce u trenera Brzęczka. Pracowałem jednak ciężko na treningach i cieszę się, że trener von Heesen dał mi szansę. Teraz będę chciał każdym meczem i treningiem udowodnić mu, że miał rację. Każdy się pali do gry, ale miejsc w meczowej kadrze jest tylko osiemnaście. Każdy walczy na treningach, by załapać się do składu. Trener ma duże pole manewru, ale to tylko podnosi nasz poziom, bo wszyscy chcą się pokazać - dodaje Mak.









OSTATNI WYWIAD JERZEGO BRZĘCZKA: ODCHODZĘ Z LECHII, ALE CZUJĘ SIĘ WYGRANY