Gerson gotowy na powrót do pierwszego składu

- Czuję się bardzo dobrze, trenuję z pełnymi obciążeniami już prawie dwa tygodnie i jestem gotowy, aby zagrać z Piastem. Decyzja należy jednak do trenera - mówi przed sobotnim meczem w Gliwicach obrońca Lechii Gerson. Początek spotkania o godz. 20.30.
Gerson końcówkę poprzedniego sezonu zamiast na boisku - gdzie w rundzie wiosennej stał się prawdziwym filarem gdańskiej defensywy - spędził w lekarskich gabinetach. W meczu rundy finałowej ze Śląskiem Wrocław nabawił się bowiem kontuzji pęknięcia mostka, a dodatkowo w przerwie letniej postanowił przejść zabieg "naprawy" stawu barkowego, z którym miał problemy od dłuższego czasu. Przerwa w treningach Brazylijczyka trwała trzy miesiące, a do zajęć 23-letni obrońca wrócił 7 września. Już kilka dni później wrócił na ligowe boiska - wszedł na ostatnie dziesięć minut meczu z Koroną Kielce.

- Przed meczem rozmawiałem z trenerem, który powiedział, że włączy mnie do kadry meczowej i usiądę na ławce rezerwowych. Nie spodziewałem się, że zagram już z Koroną, ale pojawiłem się w końcówce na boisku. Teraz jestem gotowy, żeby zagrać od początku, ale decyzja należy oczywiście do trenera. Z Koroną zagraliśmy dobrze w defensywie, więc nie wiem, jaka będzie jego decyzja. Przed nami trudny tydzień, gramy kolejno z Piastem, Legią w Pucharze Polski i potem z Zagłębiem. Chcemy wygrać każde z tych spotkań - deklaruje Gerson.

Brazylijczyk bardzo dobrze zna nowego trenera Lechii Thomasa von Heesena, gdyż kilka lat temu współpracował z nim w austriackim klubie Kapfenberger SV.

- Ciężko mi porównywać te dwie sytuacje, gdyż w Austrii mieliśmy o wiele słabszy zespół i nie walczyliśmy o najwyższe cele, można powiedzieć, że graliśmy o nic. W Lechii są lepsi piłkarze, a drużyna ma walczyć o europejskie puchary. Trudno mi też porównać pracę trenera wówczas i teraz, bo na razie jest z nami w Gdańsku za krótko - przyznał Gerson, który po powrocie z Brazylii zastał w szatni wiele nowych twarzy. Zdziwiło go ta sytuacja?

- To normalne. Skoro jedni piłkarze odchodzą, ktoś musi przyjść w ich miejsce. Najważniejsze, żeby szybko wpasowali się do nowego otoczenia - podsumował obrońca Lechii.

FUTBOLOWE JAJA, CZYLI NAJDZIWNIEJSZE GOLE LECHII. ZOBACZ, JAK TO WPADŁO