Sport.pl

Lechia wreszcie się przełamała! Gdański huragan w drugiej połowie zmiótł Zagłębie

Długo czekali na taki mecz kibice Lechii Gdańsk. Po zdecydowanie najlepszym występie w tym sezonie biało-zieloni pokonali Zagłębie Lubin 3:1, mimo że do przerwy przegrywali 0:1. Jednak po przerwie zagrali koncertowo i mogli wygrać nawet wyżej.
Faworytem meczu na PGE Arenie był świetnie spisujący się w tym sezonie beniaminek z Lubina. Gdyby taka kwestia ukuta została przed sezonem, uznano by ją za herezję. Dziś taka jest smutna dla gdańskich kibiców rzeczywistość. Jednak po tym spotkaniu wreszcie mieli oni powody do radości.

Po dwóch kolejnych porażkach - z Piastem Gliwice i Legią Warszawa w Pucharze Polski - w których wręcz katastrofalnie spisywała się defensywa Lechii, jej fani nadzieję wiązali z tym, że blok obronny po raz pierwszy zagrał w ustawieniu, które tak dobrze radziło sobie w rundzie wiosennej. Problem w tym, że trzech z czterech piłkarzy go tworzących leczyło w trakcie obecnego sezonu kontuzje (Grzegorz Wojtkowiak, Gerson oraz Jakub Wawrzyniak). I to, szczególnie w wypadku Brazylijczyka, widać jak na dłoni.

Jednak goście początkowo ani myśleli sprawdzać dyspozycję obrońców Lechii i głęboko okopali się na swojej połowie. Tym samym wpisali się w tradycję meczów na PGE Arenie: bez względu na to, kto przyjeżdża na ten stadion, które miejsce zajmuje w tabeli i jaką formę prezentuje - zazwyczaj gra w Gdańsku bardzo defensywnie. Podobnie było w przypadku Zagłębia. Jednak Lechia, mimo że od początku osiągnęła dużą przewagę, długo nie potrafiła poważnie zagrozić bramce rywala. Dopiero w 20. minucie gospodarzom udało się oddać pierwszy celny strzał na bramkę, jednak Konrad Forenc bez problemu obronił anemiczne uderzenie Bruno Nazario. Poza tym wydarzeniem bramkarz Zagłębia pozostawał niemal bezrobotny.

W miarę upływu czasu goście zaczęli grać coraz odważniej, ale pierwszą ciekawą akcję przeprowadzili właściwie dopiero w 34. minucie. I od razu zdobyli gola. Krzysztof Janus w dziecinny sposób ograł na prawym skrzydle wyjątkowo ślamazarnego Gersona i dośrodkował w pole karne. Tam wszystkich obrońców Lechii uprzedził Michal Papadopoulos i strzałem w krótki róg pokonał Marko Maricia. Znów wielka bura za stratę gola należy się całemu blokowi defensywnemu Lechii.

Odpowiedź gospodarzy mogła być bardzo szybka, ale po pięknej akcji Macieja Makuszewskiego z Grzegorzem Wojtkowiakiem idealnej sytuacji do zdobycia bramki nie wykorzystał Nazario. To już trzecie kompromitujące pudło Brazylijczyka w dwóch ostatnich meczach. Jego nieudolności nie zniósł trener Lechii Thomas von Heesen i od początku drugiej połowy miejsce Nazario zajął Michał Mak

Po przerwie Lechia ruszyła do huraganowych ataków i już w 52. minucie doprowadziła do wyrównania. Wreszcie próbkę swoich umiejętności pokazał Milos Krasić, który pięknie urwał się lewym skrzydłem i idealnie dośrodkował do Grzegorza Kuświka. Napastnik Lechii wyprzedził obrońcę i kapitalnym uderzeniem zewnętrzną częścią buta umieścił piłkę w okienku bramki gości. To pierwszy gol byłego piłkarza Ruchu w oficjalnym meczu w biało-zielonych barwach. Czekał na niego 623 minuty. Ale na kolejnego już tylko osiem. Lechia wciąż bowiem nacierała i pod bramką Zagłębia co chwilę się kotłowało. Właśnie w takim zamieszaniu Maciej Dąbrowski sfaulował w polu karnym Wojtkowiaka (i to na tyle mocno, że prawy obrońca Lechii musiał opuścić boisko z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu) i sędzia podyktował "jedenastkę". Jej skutecznym egzekutorem był wspomniany Kuświk.

W tym momencie piłkarze Zagłębia przesunęli ciężar gry na połowę gospodarzy, jednak to Lechia wciąż była o wiele groźniejsza. Swoją dobrą grę podkreśliła trzecim golem. Makuszewski idealnie dośrodkował do Mario Maloki, a ten bardzo przytomnie zagrał do stojącego przed bramką Maka. Pomocnik Lechii tylko dopełnił formalności - 3:1!

W końcówce gdański zespół mógł jeszcze podwyższyć prowadzenie, m.in. w poprzeczkę trafił Daniel Łukasik, ale wynik nie uległ zmianie. To był jednak w wykonaniu Lechii niewątpliwie najlepszy mecz w tym sezonie i być może stanie się tak wyczekiwanym przez kibiców przełamaniem zespołu.

HITY I KITY "BERETA". JAK NA RYNKU TRANSFEROWYM RADZIŁ SOBIE MAREK JÓŹWIAK?


Więcej o:
Komentarze (7)
Lechia wreszcie się przełamała! Gdański huragan w drugiej połowie zmiótł Zagłębie
Zaloguj się
  • 1aniolg

    Oceniono 21 razy 21

    Nazario nie nadaje się do gry. Rok temu Bąk zawalał mecz za meczem i dlatego Lechia nie zagrała w pucharach teraz następny dywersant Nazario. Wypad z nim dopóki nie jest za późno.

  • 4yourknowlege

    Oceniono 23 razy 11

    Zagłębie się skończyło.
    Lechia Gdańsk - szyk i elegancja!

  • usres

    Oceniono 6 razy 4

    Wynik do wiadomosci klamu Rutkowskich z poznanskiego Lecha Trener gra w Piascie Gliwice trener zaczyna grac w Lechii Gdansk Kiedy trener zacznie poznanska lokomotywe wyprowadzac na wlasciwe tory ? Kiedy zostanie zmieniony Skorza niczego nie potrafi

  • zenekciec

    Oceniono 11 razy -3

    Tytul byl przelamanie Lechii , myslalem ze sie Lechia przelamala na polowe .

  • iarna

    Oceniono 17 razy -3

    ja piargolę, ale huragan, ale zamieć, aż 3:1, prawdziwy rarytas

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX