Ariel Borysiuk: Grać przez cały mecz tak jak z Górnikiem w pierwszej połowie - taki jest nasz cel [ROZMOWA]

- Grając z rywalem takim jak Górnik, nastawionym tylko na głęboką defensywę i kontrataki, musieliśmy rozstrzygnąć sprawę w pierwszej połowie. Były ku temu sytuacje, mogliśmy wysoko prowadzić i w drugiej połowie kontrolować mecz. Tymczasem biliśmy głową w mur - mówił po zremisowanym 1:1 meczu z Górnikiem Zabrze pomocnik Lechii Ariel Borysiuk.
Tomasz Osowski: Lechia znów zagrała dwie różne połowy, tym razem dużo lepszą pierwszą. Skąd aż taka amplituda poziomów między tym, co pokazaliście przed i po przerwie?

Ariel Borysiuk: Grając z rywalem takim jak Górnik, nastawionym tylko na głęboką defensywę i kontrataki, musieliśmy rozstrzygnąć sprawę w pierwszej połowie. Były ku temu sytuacje, mogliśmy wysoko prowadzić i w drugiej połowie kontrolować mecz. Tak się nie stało i w drugiej połowie biliśmy głową w mur. Górnik bronił się całą drużyną, momentami rozpaczliwie, zostawiał nam pod swoim polem karnym bardzo mało miejsca i ciężko było się przedostać pod ich bramkę. Tym bardziej że w drugiej połowie w naszej grze zabrakło właściwie wszystkiego.

Także sił?

- Bardziej pomysłu na rozmontowanie obrony rywala. Byliśmy przygotowani na to, że oni będą bardzo cofnięci, wiedzieliśmy, że to zespół silny fizycznie, wybiegany i że na pewno nie będzie nam łatwo. Cóż, gdybyśmy w pierwszej połowie wykorzystali swoje sytuacje, odbiór tego meczu, bez względu na to, jak wyglądała druga połowa, byłby inny.

Jednak jakieś optymistyczne wnioski możecie po tym spotkaniu wyciągnąć.

- Oczywiście. Pierwsza połowa wyglądała bardzo dobrze, grać w ten sposób przez cały mecz - a nie tylko przez 45 minut - to cel, do którego chcemy dążyć. Stworzyliśmy naprawdę dużo sytuacji, nasza gra w ofensywie mogła się podobać kibicom. Ale nie wszystko było perfekcyjnie, bo Górnik wyprowadził praktycznie tylko dwie akcje, a zdobył gola i miał karnego. Na takie rzeczy musimy uważać. Nie można skupiać się tylko na kreacji, trzeba też być czujnym w destrukcji i szybciej przerywać kontry rywali.

W pierwszej połowie mogła podobać się wasza kombinacyjna gra w ataku. Tego oczekuje od zespołu trener von Heesen?

- Tak. Trener wymaga od nas, żebyśmy byli w ciągłym ruchu, grali szybko, do przodu, na jeden kontakt. To, że taka filozofia przynosi efekty, widać najlepiej po mnie. Praktycznie w każdym meczu mam jakąś sytuację do zdobycia gola, co wcześniej się nie zdarzało. Skupiałem się głównie na obronie, teraz mogę się również wykazać w ofensywie. Momentami naprawdę dobrze to wygląda, ale tych momentów musi być więcej.

NAJPIERW W LECHII, POTEM W LEGII... ALBO ODWROTNIE, CZYLI BLISKIE ZWIĄZKI GDAŃSKO-WARSZAWSKIE