Rafał Janicki: Szanujemy punkt, ale duży niedosyt pozostaje. W meczach u siebie musimy wygrywać

Dobra pierwsza połowa w wykonaniu Lechii i bardzo słaba gra po przerwie. Biało-zieloni jedynie zremisowali na własnym stadionie z Górnikiem Zabrze 1:1. - Chyba zabrakło tego polotu, z którym graliśmy w pierwszej części gry - mówił bezpośrednio po spotkaniu Rafał Janicki.

Polub nas na Facebooku

- Byliśmy lepsi, jednak też nie możemy zapominać o rzucie karnym Górnika pod koniec pierwszej połowy. Nie wiadomo, jakby mecz się potoczył, gdyby goście go wykorzystali - mówił Janicki.

W gdańskim obozie nikt nie cieszy się z jednego zdobytego punktu, bo tak naprawdę wszyscy rozpatrują to w kategoriach dwóch straconych. Nie może być inaczej, gdy remisuje się na własnym boisku z przedostatnią drużyną w ligowej tabeli.

- Szkoda zwłaszcza pierwszej połowy, w której dobrze graliśmy. Niestety po przerwie tempo siadło. Wiadomo, że niedosyt jest duży, bo w meczach u siebie musimy wygrywać. Niemniej jednak punkt musimy uszanować - zaznaczył obrońca biało-zielonych.

- Chyba zabrakło tego polotu, z którym graliśmy w pierwszej połowie. Górnik się cofnął praktycznie całym zespołem, w zasadzie tylko jeden napastnik został z przodu. Bez jakiegoś ruchu i finezji ciężko było ich "rozklepać" - dodał 23-latek.

Lechia straciła bramkę na 0:1 po szybkim kontrataku gości. Blisko całej sytuacji był właśnie Janicki, który nie trafił w piłkę, pozwalając Maciejowi Korzymowi na jej przyjęcie i uderzenie.

- Cofałem się i po prostu nie sięgnąłem piłki. Ciężka sytuacja i na pewno część winy biorę na siebie - analizował sytuację Janicki.





OSTATNI WYWIAD JERZEGO BRZĘCZKA: ODCHODZĘ Z LECHII, ALE CZUJĘ SIĘ WYGRANY