Kapitan Termaliki Jakub Biskup: Mamy swój styl, z Lechią pójdziemy na wymianę ciosów [ROZMOWA]

JAKUB OCIEPA

- Zapowiada się fajny, otwarty mecz, w którym oba zespoły będą chciały wygrać. Lechia jest bardzo mocna w ofensywie, a ponieważ my też lubimy zaatakować, powinno być ciekawie - mówi były piłkarz Lechii, a obecnie kapitan Termaliki Bruk-Bet Nieciecza Jakub Biskup. Starcie obu zespołów w niedzielę w Mielcu (godz. 15.30).
Tomasz Osowski: W Lechii grał pan przez dwa sezony, zaliczył z nią awans z III do II ligi, a także swój debiut na zapleczu ekstraklasy. Minęło już jednak dziewięć lat, od kiedy opuścił pan Gdańsk, obrazy z przeszłości mogły się trochę zatrzeć.

Jakub Biskup: Rzeczywiście, trochę czasu już minęło, ale ja cały czas bardzo miło wspominam pobyt w Lechii, to był świetny okres mojej kariery. Najpierw awansowaliśmy do II ligi [obecna I liga], w kolejnym sezonie się w niej utrzymaliśmy. Mieliśmy fajną drużynę, w której panowała znakomita atmosfera. A ja przez te dwa lata w Gdańsku zrobiłem u trenera Marcina Kaczmarka bardzo duży krok do przodu.

A jakie jest to najlepsze wspomnienie?

- Wyjazdowy mecz z TKP Toruń w III lidze. Było na nim bardzo dużo kibiców Lechii, chyba z 1,5 tys. Wygraliśmy 1:0 i bardzo przybliżyliśmy się do awansu, gdyż TKP był naszym najgroźniejszym rywalem. W II lidze było jeszcze takie superspotkanie z Widzewem w Gdańsku. Wygraliśmy 2:1, a ja zdobyłem zwycięską bramkę. Piękne chwile, te momenty na zawsze pozostaną w mojej pamięci.

Z tamtego zespołu w obecnej kadrze Lechii są już tylko Piotr Wiśniewski i Mateusz Bąk.

- I cały czas utrzymujemy ze sobą kontakt. Z "Wiśnią" graliśmy razem jeszcze w Kaszubii Kościerzyna. Ja przeszedłem do Lechii kilka miesięcy wcześniej i pamiętam, że kiedy i on dostał propozycję z gdańskiego klubu, namawiałem go na przeprowadzkę do Gdańska. Prawdę mówiąc, on się tego przejścia trochę obawiał, ale ja bardzo nalegałem, bo byłem pewny, że sobie poradzi.

Pół żartem, pół serio można więc powiedzieć, że jest pan jednym z ojców przejścia Piotra Wiśniewskiego do Lechii.

- Ojcami jego przejścia mogą siebie nazwać Darek Krawczyk czy Sławek Wojciechowski. Ja po prostu dobrze znałem "Wiśnię" i wiedziałem, że ma na tyle wysokie umiejętności, aby stać się znaczącym wzmocnieniem i pomóc naszemu zespołowi.

No i tak pomaga już ponad 10 lat, stał się żywą legendą klubu. Pan półtorej roku później odszedł z Lechii. Nie żałuje pan, że nie dał sobie szansy, aby stać się w gdańskim klubie kimś na miarę właśnie Wiśniewskiego?

- Trudno tu czegoś żałować, bo nie wiadomo, jak potoczyłyby się moje dalsze losy w Lechii. Po zakończeniu sezonu 2005/06 dostałem kilka propozycji z ekstraklasy i postanowiłem z jednej z nich skorzystać [z Odry Wodzisław]. Lechia jeszcze dwa kolejne sezony grała w II lidze, a ja, mając 23 lata, chciałem się sprawdzić na najwyższym poziomie. Oczywiście rozmawiałem z władzami gdańskiego klubu o moim pozostaniu, ale z tyłu głowy miałem już myśl, że chcę iść do ekstraklasy. I tak się stało, a Lechii do dziś kibicuję.

Po Odrze były jeszcze ŁKS Łódź oraz Piast Gliwice, ale na dłużej zakotwiczył pan dopiero w Termalice. To już pana piąty sezon w tym klubie. Spodobało się panu w Niecieczy!

- Kiedy przechodziłem do Termaliki, miałem 28 lat, w tym wieku piłkarz szuka już jakiejś stabilizacji. W Niecieczy ją znalazłem, klub jest dobrze zorganizowany, stabilny finansowo, nam zawodnikom niczego nie brakuje. Dzięki temu można sobie poukładać różne inne sprawy, bo wiadomo, że wiecznie w piłkę grać się nie będzie, trzeba już powoli zacząć myśleć o tym, co będzie się robiło po zakończeniu kariery. A wracając do Termaliki - ten klub cały czas idzie do przodu. Kiedy tu przychodziłem, wszystko zaczęło się dopiero tworzyć. Teraz mamy dwa pełnowymiarowe boiska treningowe, jest orlik, stadion na wykończeniu [do momentu oddania go do użytku zespół swoje domowe mecze musi rozgrywać w Mielcu], w przyszłości ma też być boisko ze sztuczną murawą. Przez te kilka lat nastąpił ogromny rozwój.

Termalice bliżej do korporacji czy familijnego klubu, w którym nie ma wielkiej presji wyniku?

- Wiadomo, że klubem rządzą państwo Witkowscy [właściciele firmy Bruk-Bet]. Oni wykładają swoje prywatne pieniądze, więc oczekują czegoś w zamian. Nie mamy tutaj wakacji, to nie jest tak, że w Termalice w ogóle nie ma ciśnienia na wynik. Trzeba dawać z siebie wszystko i prezentować na boisku określoną jakość. Jak nie dajesz rady, to odchodzisz. Teraz o Termalice jest na tyle głośno, że sporo piłkarzy chciałoby tu grać, jest w kim wybierać, więc naprawdę trzeba się starać i udowadniać swoją wartość. Najważniejsze, że po tych kilku latach dobijania się do ekstraklasy wreszcie udało nam się do niej awansować i co ważne, dajemy sobie radę.

No właśnie, jaka jest tajemnica waszych sukcesów? Patrząc na skład - przy całym szacunku - powinniście przed sezonem potulnie przyjąć rolę zespołu walczącego o utrzymanie. Tymczasem radzicie sobie świetnie. Od sześciu meczów nie ponieśliście porażki, walczycie jak równy z równym z Lechem, Cracovią, Legią, Wisłą, ba, z Lechem i Cracovią potrafiliście nawet wygrać.

- Nazwiska nie grają, a samym gadaniem przed sezonem, że np. chce się awansować do europejskich pucharów, meczów się nie wygrywa. Mamy wyrównany zespół bez gwiazd, ale mamy też wypracowany swój styl, który szlifujemy już półtora roku. Graliśmy tak w I lidze i po awansie do ekstraklasy nic nie zmienialiśmy. Bez względu na rywala staramy się grać w piłkę, ofensywnie, bez stawiania autobusu we własnym polu karnym. To przynosi efekty. Mieliśmy trudny początek [trzy kolejne porażki na wyjeździe], ale potem doszli doświadczeni Pavol Stano oraz Wojtek Kędziora, no i ruszyliśmy do przodu. Dużego kopa dały nam wspomniane zwycięstwa z Lechem i Cracovią. Uwierzyliśmy, że w tej lidze możemy powalczyć z każdym. Trzeba też podkreślić, że naprawdę dobrze wyglądamy pod względem fizycznym. Mamy siłę na całe 90 minut, dzięki czemu możemy grać swoją piłkę.

W niedzielę zagracie z równie ofensywnie nastawioną Lechią. Będzie wymiana ciosów?

- Dokładnie tego się spodziewam. Zapowiada się otwarty mecz, w którym oba zespoły będą walczyć o zwycięstwo. Oglądałem ostatni mecz Lechii z Górnikiem Zabrze i widziałem, jak mocni są gdańszczanie w ofensywie. A ponieważ my też lubimy zaatakować, powinno być ciekawie.

Kiedy przed sezonem spojrzał pan w terminarz, pewnie nawet przez myśl panu nie przeszło, że przed meczem 13. kolejki Termalica - Lechia to wy będziecie wyżej w tabeli (Termalica ma 15 punktów i jest 8., Lechia z punktem mniej zajmuje 10. miejsce).

- Rzeczywiście, ciężko było to sobie wyobrazić... Wiadomo, jakie są oczekiwania w Gdańsku, ja cały czas mam kontakt z kibicami Lechii i wiem, jakie są nastroje. Zespół jest w tej chwili naszpikowany dużymi nazwiskami - pod tym względem to absolutna czołówka ekstraklasy, ale wiadomo, że nie gra na miarę możliwości. Myślę jednak, że to wszystko wreszcie zaskoczy i w końcu będą w Gdańsku te wymarzone europejskie puchary.

Pochodzi pan z Pucka, ale w ostatnich latach mocno "zniosło" pana na południe Polski. Po zakończeniu kariery wróci pan nad morze?

- Tak, przeniosę się do Gdyni, gdzie posiadam mieszkanie. Z kolei we Władysławowie mam interes. Termalica to na pewno mój ostatni klub mający swoją siedzibę tak daleko od Trójmiasta. Jeśli na finiszu kariery gdzieś się przeniosę, to na pewno bliżej domu.

A co słychać u pana starszego brata Michała (przed laty również piłkarz, m.in. Bałtyku Gdynia, ŁKS Łódź i Wisły Kraków, brązowy medalista mistrzostw Europy do lat 16 w 1990 r.)? Śledzi pana karierę?

- Michał na stałe mieszka w Anglii, ale ma dostęp do nc+ i na bieżąco ogląda naszą ekstraklasę. Kibicuje oczywiście Termalice! W miarę możliwości przyjeżdża na moje mecze, był na jednym ze spotkań w Gdyni, kiedy graliśmy z Arką. Mam nadzieję, że na wiosnę wpadnie do Gdańska na nasz mecz z Lechią.

JAK ONI PIĘKNIE PODAJĄ! TOP 11 ASYST PIŁKARZY LECHII W EKSTRAKLASIE


Komentarze (1)
Kapitan Termaliki Jakub Biskup: Mamy swój styl, z Lechią pójdziemy na wymianę ciosów [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • 1aniolg

    Oceniono 11 razy -7

    Obstawiam 3-3 tylko dlatego, że w Lechii grają śmierdzące lenie co mają w duszy zdobywanie kolejnych punktów i walkę o najwyższe miejsce w lidze. Termalika ma motywacje a Lechia ma w dupie. Kibice was też mają.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Piast Gliwice 37 72 57-33 21 9 7
2 Legia Warszawa 37 68 55-38 20 8 9
3 Lechia Gdańsk 37 67 54-38 19 10 8
4 Cracovia Kraków 37 57 45-43 17 6 14
5 Jagiellonia Białystok 37 57 55-52 16 9 12
6 Zagłębie Lubin 37 53 57-48 15 8 14
7 Pogoń Szczecin 37 52 57-54 14 10 13
8 Lech Poznań 37 52 49-48 15 7 15
9 Wisła Kraków 37 49 67-63 14 7 16
10 Korona Kielce 37 47 42-54 12 11 14
11 Górnik Zabrze 37 46 48-53 12 10 15
12 Śląsk Wrocław 37 44 49-45 12 8 17
13 Arka Gdynia 37 42 49-51 10 12 15
14 Wisła Płock 37 41 50-58 10 11 16
15 Miedź Legnica 37 40 40-65 10 10 17
16 Zagłębie Sosnowiec 37 29 49-80 7 8 22

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa