Trener Termaliki Piotr Mandrysz: Z przebiegu spotkania Lechia mogła myśleć jedynie o remisie

Trener Termaliki Bruk-Bet Nieciecza Piotr Mandrysz nie krył niezadowolenia po niedzielnym meczu z Lechią Gdańsk. - Byliśmy drużyną lepszą i przy odrobinie szczęścia mogliśmy nawet wygrać - skomentował szkoleniowiec gospodarzy. Tymczasem to biało-zieloni wywieźli z Mielca trzy punkty.

Polub nas na Facebooku

- Przegraliśmy mecz, którego nie powinniśmy byli przegrać, patrząc na przebieg spotkania. Mierzyliśmy się z dobrą drużyną, która nie ukrywa swoich aspiracji do zdobycia mistrzostwa. Przeciwnik nie stworzył sobie jednak praktycznie ani jednej sytuacji bramkowej. Jedyna okazja to ta z końcówki, gdy sędzia sprezentował im rzut karny. W szatni moi zawodnicy siedzą teraz ze zwieszonymi głowami, bo wiedzą, że tak naprawdę z przebiegu spotkania Lechia mogła myśleć jedynie o remisie. My stworzyliśmy sobie wiele sytuacji i byliśmy bliżsi zwycięstwa, ale niestety nie udało nam się dzisiaj zapunktować - mówił na gorąco po spotkaniu trener gospodarzy.

Rzeczywiście, gra Termaliki mogła się podobać. W drugiej połowie gospodarze mogli nawet objąć prowadzenie, jednak szarżującego Jakuba Biskupa w bezpardonowy sposób zatrzymał Grzegorz Wojtkowiak. Wszystko działo się już w obrębie pola karnego, ale sędzia Tomasz Kwiatkowski ocenił, że faulu nie było.

- Muszę przy tym powiedzieć, że na tle tak dobrego przeciwnika zagraliśmy dobry mecz i przy odrobinie szczęście mogliśmy spokojnie wygrać. W pierwszej połowie dwie szanse miał Dawid Plizga, w drugiej Jakub Biskup był sam na sam z bramkarzem, ale został odepchnięty. Jeżeli sędzia podyktował jedenastkę dla Lechii w 90. minucie, to za ten faul na Kubie powinny być dwa rzuty karne - zauważył Mandrysz. - Po meczu dostałem SMS-a od mojego syna, który w przeciwieństwie do wielu sędziów gra w piłkę i umie obiektywnie ocenić pewne zdarzenia. Stwierdził, że faulu nie było - dodał.





ADAM MANDZIARA, PREZES LECHII: LIGA MISTRZÓW? MYŚLIMY. ALE JESZCZE NIE TERAZ