Głupota Maka, ale Marić długo trzymał zespół przy życiu. Oceny piłkarzy Lechii za mecz z Cracovią

Lechia Gdańsk przegrała na wyjeździe z Cracovią 0:3 w meczu 16. kolejki ekstraklasy. Marko Marić przez długi czas wyczyniał cuda w bramce, ale ostatecznie nie dał rady uchronić zespołu przed porażką. Wpływ na to miało beznadziejne zachowanie Michała Maka już w 6. minucie, gdy kopnął Deleu i wyleciał z boiska z czerwoną kartką. Oceny trojmiasto.sport.pl w skali 1-6.

Polub nas na Facebooku

Marko Marić (3). 21. minuta, Chorwat popisał się rewelacyjną interwencją (prawdopodobnie TOP 3 całej kolejki) po strzale głową Miroslava Covilo z kilku metrów. Przy pierwszym i trzecim golu był bez szans, ale wydaje się, że mógł zrobić minimalnie więcej przy trafieniu Mateusza Cetnarskiego. Generalnie... strach pomyśleć co by było, gdyby nie on.

Paweł Stolarski (1,5). Zagrał na prawej obronie kosztem Grzegorza Wojtkowiaka i tak naprawdę, poza kilkoma błędami na początku spotkania, spisywał się przyzwoicie. Do czasu... ponieważ to on dopuścił do dośrodkowań, w konsekwencji których padły bramki numer dwa i trzy dla "Pasów".

Rafał Janicki (2). Zabrzmi to dziwnie, ale mimo wyniku 0:3 para stoperów Lechii zagrała niezłe zawody, chociaż... za dużo było wybijania piłki na oślep. Tak też padł pierwszy gol dla Cracovii. A Janicki miał jeszcze sporo pecha, bo przy trzeciej bramce piłka odbiła się od niego, zanim wpadła do siatki.

Gerson (2). Wrócił do składu po jednym meczu pauzy spowodowanej kontuzją. Spisał się lepiej niż w starciu z Legią Warszawa, ale trzeba zaznaczyć, że poprzeczka nie była zawieszona zbyt wysoko. W pierwszej połowie było nieźle, w zasadzie poza jedną sytuacją, gdy arbiter mógł podyktować rzut karny po rzekomym faulu 23-latka. Żadna z trzech straconych bramek nie obciąża bezpośrednio Brazylijczyka.

Neven Marković (1). Chyba największe zaskoczenie w składzie biało-zielonych, ponieważ zastąpił reprezentanta Polski Jakuba Wawrzyniaka. I już w 4. minucie dopuścił do niemal stuprocentowej sytuacji Cracovii, ale na szczęście gospodarze nie skorzystali z prezentu. Pod koniec pierwszej części gry złamał jeszcze linię spalonego, Erik Jendrisek był w sytuacji sam na sam z Mariciem, lecz fatalnie przestrzelił. Maczał również palce przy bramce na 2:0, gdy nie upilnowal w polu karnym Cetnarskiego. Można powiedzieć, że zagrał na swoim poziomie...

Sławomir Peszko (2,5). Najlepszy piłkarz Lechii w ofensywie. Starał się szarpać na skrzydle, wywalczył kilka rzutów wolnych w bocznym sektorze boiska. Jednak biało-zieloni - co zrozumiałe - jeśli już atakowała, to małą ilością zawodników. Dlatego też w pewnym momencie wziął sprawy w swoje ręce, przeprowadził indywidualną akcję, ale w sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać Grzegorza Sandomierskiego.

Ariel Borysiuk (2). Środkowi pomocnicy Lechii mieli w poniedziałkowy wieczór mnóstwo pracy, głównie w defensywie. Borysiuk był autorem jedynego strzału gdańszczan w pierwszej połowie - minimalnie niecelnego. Grający z przewagą jednego zawodnika gospodarze zdominowali środek pola. Borysiuk kilka razy dalekim podaniem "uruchomił" na skrzydle kolegów, choć częściej zdarzały się niecelne zagrania.

Aleksandar Kovacević (2). Ciężko harował tuż przed własną "szesnastką". Kilka razy zdarzyło się, że piłkarz Cracovii był nieatakowany dwadzieścia pięć metrów od bramki Maricia. O ile w pierwszej połowie gospodarze mieli kłopoty z celnością strzałów, o tyle po zmianie stron znacznie poprawili ten element.

Sebastian Mila (2). Sporo pecha miał w tym meczu Mila, którego tak zachwalał w tygodniu trener Thomas von Heesen. W zasadzie nie miał okazji, by się wykazać. Gdy czerwoną kartkę otrzymał Mak, 33-latek został najbardziej wysuniętym piłkarzem Lechii. Biało-zieloni jednak praktycznie nie atakowali i na palcach jednej ręki można policzyć kontakty z piłką reprezentanta Polski. Trudno oczekiwać, by zawodnik o takiej charakterystyce ruszył sprintem do kontrataku czy masowo wygrywał pojedynki powietrzne. W drugiej połowie starał się zaskoczyć bramkarza "Pasów" strzałem zza pola karnego, lecz kopnął zbyt lekko.

Michał Mak (1). To jest po prostu nieprawdopodobne. Na samym początku spotkania Mak bezmyślnie kopnął Deleu, za co otrzymał bezpośrednią czerwoną kartkę. Trudno powiedzieć dlaczego tak się zagotował zawodnik, który w ostatnich sześciu meczach strzelił dla Lechii pięć bramek. Głupie, bardzo nieodpowiedzialne zachowanie.

Maciej Makuszewski (1,5). Podobnie jak w sparingu z Żalgirisem Wilno, tak i tym razem kapitan Lechii wystąpił w roli napastnika. Jednak po zejściu Maka szybko został przesunięty na skrzydło. Nie było z niego większego pożytku w ofensywie. Walczył, lecz niewiele z tego wynikało. Na domiar złego opuścił boisko przed czasem z powodu kontuzji.

Jakub Wawrzyniak i Grzegorz Kuświk - grali zbyt krótko, by ich ocenić.



NAJPIERW W LECHII, POTEM W LEGII... ALBO ODWROTNIE, CZYLI BLISKIE ZWIĄZKI GDAŃSKO-WARSZAWSKIE