Lechia uniknie czwartej porażki z rzędu? "Nie zamierzamy się poddawać. Trzeba podnieść głowę i przezwyciężyć wszystkie problemy"

Pogrążona w kryzysie Lechia Gdańsk w niedzielę powalczy o ligowe punkty z mistrzem Polski Lechem Poznań, który z meczu na mecz spisuje się coraz lepiej. - Wyjdziemy na boisko pewni siebie, by walczyć do ostatniej minuty. Nie interesują mnie piłkarze, którzy wkładają w trening 50 proc. Nie patrzę na nazwiska. Nie ma znaczenia czy ktoś jest reprezentantem kraju, czy juniorem. Jeśli ktoś nie jest gotowy, by dać z siebie wszystko w meczu, nie będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu - wyraźnie podkreśla trener biało-zielonych Thomas von Heesen. Początek rywalizacji z "Kolejorzem" o godz. 15.30.

Polub nas na Facebooku

- Wydaje mi się, że chłopacy są mocno zmotywowani i pokażą to w niedzielę. Po trzech porażkach z rzędu zawodnikom może brakować trochę pewności siebie. Musimy jednak podnieść głowę do góry i postarać się przezwyciężyć wszystkie problemy. Nie zamierzamy się poddawać. Jedyną możliwością wyjścia z tej sytuacji jest ciężki trening. Mamy pięć meczów do końca roku, w których wszyscy zawodnicy muszą pokazać, że identyfikują się z klubem i chcą zwyciężać - mówi von Heesen.

Lech zmęczony po meczu w Portugalii

W czwartek piłkarze "Kolejorza' rywalizowali z Belenenses w Lidze Europy. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Sztab szkoleniowy Lechii oglądał to spotkanie, ale wszyscy są zgodni, że nie należy wysuwać daleko idących wniosków.

- Dużo ważniejszy był ich ligowy mecz z Pogonią Szczecin. Generalnie ciężko jest mi porównywać mecze ligowe do tych pucharowych. W czwartek z Belenenses Lech grał bez kilku podstawowych piłkarzy. Abdul Aziz Tetteh, Szymon Pawłowski i Kasper Hamalainen weszli na boisko dopiero w drugiej połowie. W Szczecinie Lech starał się dominować przez pełne 90 minut. Musimy pamiętać, że to aktualny mistrz Polski, jednak nie będziemy mieć w związku z tym jakichś kompleksów. Wyjdziemy na boisko pewni siebie, by walczyć do ostatniej minuty. Bardzo liczymy na naszych kibiców, którzy tworzą fantastyczną atmosferę na stadionie - zaznacza trener gdańskiego klubu.

Rotacje na pozycjach

Maciej Makuszewski grał już w tym sezonie na prawym i lewym skrzydle, na "dziesiątce", a także na pozycji napastnika. Milos Krasić i Michał Mak również. Trener von Heesen lubi rotować pozycjami, jednak trudno powiedzieć, by sprzyjało to stabilizacji w drużynie.

- Wymagam od zawodników, by potrafili grać na każdej pozycji. Oni muszą to umieć. Tak jest w każdym zespole, który chce grać nowoczesną piłkę. Grę w każdym meczu na tej samej pozycji można równie dobrze porównać do jedzenia ryżu dzień w dzień. Staramy się stosować różne warianty, by nie ułatwiać zadania przeciwnikowi i żeby ten nie miał do końca możliwości rozgryzienia naszego stylu gry - mówi von Heesen.

Krasić nie spełnia oczekiwań

Krasić przychodził do klubu jako piłkarz europejskiego formatu, ale nie może przebić się do składu. Dostał kilka szans, jednak poza jedną asystą w meczu z Zagłębiem Lubin w zasadzie nie pokazał nic ciekawego.

- To co Krasić prezentuje na treningach nie sprzyja temu, bym myślał o wystawianiu go w wyjściowym składzie. Na mecz z Lechem nie jest w ogóle brany pod uwagę w kontekście "osiemnastki". Wpływ na to ma również kontuzja, ponieważ zawodnik od dwóch dni jest w ogóle poza treningiem. Druga sprawa i w zasadzie główny zarzut to to, że Krasić na treningach nie pokazuje, że jest w stu proc. zaangażowany i przygotowany do gry w tym zespole. Jeśli bylibyście państwo na treningach w ostatnich dwóch tygodniach, wiedzielibyście dlaczego wolę postawić na młodego zawodnika, a nie na Serba - tłumaczy von Heesen.

Młodzi w pogotowiu

W trakcie tygodnia do rozgrywek ekstraklasy zgłoszeni zostali wychowankowie Lechii: Juliusz Letniowski oraz Adam Gołuński. Z punktu formalnego nic nie stoi na przeszkodzie, by zagrali w niedzielę z mistrzem Polski.

- Julek Letniowski jest bardzo utalentowanym zawodnikiem. Nie ma żadnych kompleksów, nie boi się nazwisk, które są w Lechii. Daje z siebie w każdym treningu sto proc., a takich piłkarzy tu potrzebujemy. Trenuje z nami od dziesięciu dni i radzi sobie świetnie. W piątek do treningów z pierwszym zespołem włączony został Adam Gołuński. Generalnie na takich zawodników chcemy stawiać. Nie interesują mnie ci, którzy wkładają w trening 50 proc. Nie patrzę na nazwiska. Nie ma znaczenia czy ktoś jest reprezentantem kraju, czy juniorem. Jeśli ktoś nie jest gotowy, by dać z siebie wszystko w meczu, nie będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu - wyjaśnia trener Lechii.

Nie wszyscy są zdrowi

Sytuacja Lechii w tabeli nie jest zbyt komfortowa, a na domiar złego w zespole jest kilka drobnych urazów. Na szczęście ich ilość nie jest jednak zbyt duża.

- Makuszewski w Krakowie naciągnął mięsień, w związku z tym nie było większego sensu, by dalej przebywał na boisku. Zobaczymy jak będzie wyglądała jego sytuacja w następnych godzinach. Z Michałem Makiem sprawa jest jasna, musi pauzować za czerwoną kartkę. Musi się też nauczyć, że nie może dać się sprowokować w takiej sytuacji. Jestem przekonany, że coś podobnego nie powtórzy się w przyszłości. Nie ukrywam, że będzie nam go bardzo brakować. Wobec tego musimy znaleźć jakieś rozwiązanie, co nie będzie jednak zadaniem łatwym - twierdzi Niemiec. - Poza tym nie ma jakiś większych problemów zdrowotnych. Wiadomo, że Adam Buksa dochodzi do siebie po kontuzji. Z kolei do treningów wrócił Michał Żebrakowski i jest w stu proc. gotowy do gry - dodaje.

Jedną z alternatyw dla Makuszewskiego mógłby być Piotr Wiśniewski, jednak w czerwcu przyszłego roku kończy mu się kontrakt i klub raczej nie wiąże z nim przyszłości. 33-latek już zimą może poszukać sobie nowego pracodawcy.

- Na chwilę obecną Piotrek jest w kadrze pierwszego zespołu, tutaj nic się nie zmieniło. Nie interesuje mnie to czy klub lub też jego menedżer myśli nad ewentualną zmianą klubu. Ja traktuję go jak każdego innego zawodnika - wyjaśnił sytuację von Heesen.