Grzegorz Wojtkowiak: Byliśmy przed meczem z Lechem bardzo nabuzowani

- Byliśmy przed tym meczem bardzo nabuzowani, bo gdzie jak nie na własnym stadionie i z kim jak nie z mistrzem Polski jest lepszy moment na fajne przełamanie. Niestety się nie udało. Mieliśmy swoje sytuacje, nie wykorzystaliśmy ich, potem popełniliśmy jeden błąd w obronie, a taki zespół jak Lech nie marnuje takich szans - mówił po przegranym 0:1 meczu z ?Kolejorzem? obrońca Lechii Grzegorz Wojtkowiak.
Wojtkowiak rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, ale od początku drugiej połowy zastąpił w centrum defensywy zmagającego się z chorobą Rafała Janickiego. Na tej pozycji byłemu piłkarzowi Lecha zdarzało się występować, ale było to dosyć dawno temu.

- Pewnie ze dwa lata nie grałem na środku obrony, więc było to dla mnie lekkie zaskoczenie. Ale taka była potrzeba chwili i trzeba było grać - podkreślił Wojtkowiak, który przyznał, że przed meczem z Lechem mobilizacja w zespole była ogromna.

- Byliśmy bardzo nabuzowani, bo gdzie jak nie na własnym stadionie i z kim jak nie z mistrzem Polski jest lepszy moment na fajne przełamanie. Niestety się nie udało. Mieliśmy swoje sytuacje, nie wykorzystaliśmy ich, potem popełniliśmy jeden błąd w obronie, a taki zespół jak Lech nie marnuje takich szans - przyznał Wojtkowiak, który w tej sytuacji był blisko strzelca bramki Kaspera Hamalainena. Kto popełnił błąd?

- Nie chcę oceniać na gorąco, na pewno przeanalizujemy tę sytuację i wyciągniemy wnioski - skwitował obrońca Lechii.

Lechia przegrała czwarty mecz z rzędu, a już w środę czeka ją wyjazd do Szczecina na trudny mecz z Pogonią.

- To dla nas bardzo dobra sytuacja, że po kolejnej porażce szybko będziemy mogli udowodnić, że jednak stać nas na wygrywanie i że nie godzimy się z tym, że gramy jak gramy, że mamy takie miejsce w tabeli jakie mamy i że przede wszystkim nie punktujemy. Dobrze, że na ten następny mecz nie musimy długo czekać - podsumował Wojtkowiak.

FUTBOLOWE JAJA, CZYLI NAJDZIWNIEJSZE GOLE LECHII. ZOBACZ, JAK TO WPADŁO