Sport.pl

Sebastian Mila: Trener Banaczek dostrzegł rzeczy, które wcześniej nie były dostrzeżone

- Nasza forma zdecydowanie rośnie o czym najlepiej świadczy fakt, że nie możemy się już doczekać kolejnych meczów, a to zawsze dobry syndrom. Do zespołu powróciła fajna atmosfera i chcemy to przełożyć na sobotnie spotkanie, tym bardziej, że ewentualne zwycięstwo pozwoli nam nawiązać kontakt z pierwszą ?8? - mówi przed spotkaniem z Wisłą Kraków piłkarz Lechii Sebastian Mila. Początek sobotniego meczu na Stadionie Energa Gdańsk o godz. 18.
Mila po bardzo trudnych tygodniach, kiedy często musiał oglądać mecze swoich kolegów z ławki rezerwowych, a nawet z trybun, wrócił ostatnio do składu zespołu. Mało tego z miejsca stał się jego wiodącym zawodnikiem. Świetnie spisał się zwłaszcza w wygranym 1:0 meczu ze Śląskiem Wrocław, w którym Lechia przerwała fatalną serię pięciu porażek z rzędu. Czy to odblokowanie drużyny bardziej spowodowało odejście trenera Thomasa von Heesena czy objęcie pierwszego zespołu przez Dawida Banaczka?

- Trudno powiedzieć. Trenera von Heesena już z nami nie ma, więc nie chcę do tego wracać - mówi Mila. - Dawid Banaczek dostrzegł rzeczy, które wcześniej nie były dostrzeżone i wyciągnął z nas te pozytywne pokłady, których wcześniej nie było widać. Przede wszystkim dotarł do sfery mentalnej. Poprzez rozmowy, które z nami odbywał, spowodował, że uwierzyliśmy iż nie jesteśmy tak słabi, jakby wskazywały ostatnie wyniki. Po prostu musieliśmy nad pewnymi elementami popracować i na nich się skoncentrować, a to zaowocowało tym, że zaczęliśmy inaczej myśleć. Nie wracamy do tego co było, to były trudne momenty. Drużynie trudno się podnieść po pięciu porażkach, nam się to jednak udało i teraz na tym musimy budować naszą siłę - podkreśla pomocnik biało-zielonych.

Odejście apodyktycznego i surowego dla swoich podopiecznych von Heesena mogło pozytywnie wpłynąć na nastroje w szatni i poprawić samopoczucie niektórym piłkarzom, zwłaszcza tym, którym nie do końca było po drodze z niemieckim szkoleniowcem.

- W momencie kiedy odchodził trener von Heesen nikt nie miał dobrego humoru, gdyż cały czas przegrywaliśmy. Naprawdę nie koncentrowaliśmy się na tym kto będzie prowadził zespół, gdyż najważniejsze zawsze jest dobro drużyny. Teraz powróciła fajna atmosfera, bo zaangażowanie było cały czas. Nawet w trakcie tej serii porażek, na treningach widać było sportową złość, zwłaszcza po meczach, w których byliśmy lepsi, a i tak kończyły się naszymi przegranymi. W sferze mentalnej to było naprawdę ciężkie - podkreśla Mila.

W ostatnich meczach zauważalna jest zwyżka formy zespołu Lechii, chociaż do ideału wciąż sporo brakuje. Żeby pokonać Wisłę trzeba będzie zagrać lepiej niż w spotkaniu ze Śląskiem.

- Nasza dyspozycja zdecydowanie rośnie o czym najlepiej świadczy fakt, że nie możemy się już doczekać kolejnych meczów, a to zawsze dobry syndrom. Spotkanie z Wisłą będzie dla nas trudne, to na pewno silniejszy przeciwnik niż Śląsk. Koniecznie chcemy go jednak wygrać, bo wówczas złapiemy kontakt z pierwszą "8" - zaznacza Mila, który od momentu powrotu do Gdańska wciąż nie może zdobyć gola na własnym stadionie. Trafiał tylko na wyjeździe i to w poprzednim sezonie. W obecnym w rubryce bramki cały czas widnieje "zero".

- Naprawdę nie koncentruję się teraz na tym, żeby w końcu strzelić gola, koncentruję się tylko i wyłącznie na tym, żeby drużyna wygrywała. Dopiero jak będzie wygrywała będę mógł narzucić sobie jakiś osobisty cel. Teraz kluczowe jest dla mnie pomaganie zespołowi, stwarzanie sytuacji chłopakom i odnoszenie zwycięstw. A wówczas może i ja w końcu tę bramkę strzelę - podsumował reprezentant Polski.

JAK ONI PIĘKNIE PODAJĄ! TOP 11 ASYST PIŁKARZY LECHII W EKSTRAKLASIE


Więcej o:
Komentarze (3)
Sebastian Mila: Trener Banaczek dostrzegł rzeczy, które wcześniej nie były dostrzeżone
Zaloguj się
  • hen-live

    Oceniono 2 razy 2

    Nareszcie ta Lechia ruszyła.Lubię ich i życzę marszu do 8.

  • zapiekana3

    Oceniono 12 razy -8

    JAGA wygrała 4:0 z Ruchem !!!!!
    Piękny mecz, może warto na łamach GW pisać artykuły nie tylko o Legii i Lechii.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX