Sport.pl

Rafał Janicki: Te dwa zwycięstwa nie będą miały sensu jak nie wygramy w Łęcznej

Po meczu Lechii Gdańsk z Wisłą Kraków humory nie opuszczały nikogo w szeregach gospodarzy. Trudno się dziwić. Zwycięstwo 2:0 nad przyjezdnymi było w pełni zasłużone. - Wisła nas trochę zaskoczyła przed pierwszy kwadrans, ale szybko się ogarnęliśmy - mówił po spotkaniu Rafał Janicki.
Lechia zagrała w końcu na miarę potrzeb. A potrzeby były następujące: zdominować rywala przez cały meczu, zneutralizować jego ofensywne próby i samemu wyprowadzać zabójcze ataki. Pierwsze wyszło bezapelacyjnie, drugie jeszcze lepiej (Wisła oddała tylko JEDEN celny strzał w meczu), a trzecie? Również na plus. Gdańszczanie - szczególnie w drugiej połowie - groźnie atakowali gości. Wynik mógłby być nawet okazalszy, gdyby biało-zieloni zachowali zimną krew.

- Zdarzają się mecze, że traci się bramki, ale dzisiaj to nie był ten dzień. Przede wszystkim możemy być zadowoleni z naszej gry - potwierdza Rafał Janicki. - Wisła nas trochę zaskoczyła przed pierwszy kwadrans. Nie spodziewaliśmy się, że tak ruszą. Nie mogliśmy się w tym odnaleźć. Szybko się jednak ogarnęliśmy i później była już tylko nasza dominacja - dodaje obrońca Lechii.

Po przerwie Lechia ruszyła na rywala bardzo wyraźnie. Swoje szanse mieli Michał Mak, Maciej Makuszewski, czy Aleksandar Kovacević. Wisła jedyny celny strzał oddała za sprawą Jakuba Bartosza, który powinien zamienić go na gola. Świetnie zachował się wówczas golkiper Lechii Marko Marić.

- W drugiej połowie wykonywaliśmy naszą robotę. Marko [Marić] również pokazał się z dobrej strony. Uratował nas, broniąc ten strzał - zauważa Janicki. - Te dwa zwycięstwa nie będą miały sensu, jak w Łęcznej nie wygramy. Czeka nas trudne spotkanie - to banał, ale taka jest prawda. Od najbliższego poranka po meczu z Wisłą trzeba się już nastawiać na to spotkanie i bardzo dobrze zakończyć ten rok - mówi na temat ostatniego meczu w 2015 roku defensor biało-zielonych.

NAJWIĘKSZE SĘDZIOWSKIE POMYŁKI NA NIEKORZYŚĆ LECHII [WIDEO]


Więcej o: